Pogrzeb zmarłej księżnej Szlezwika-Holsztynu Adelajdy w Przemkowie
Ciało zmarłej księżnej Szlezwika-Holsztynu Adelajdy, matki niemieckiej cesarzowej, zostało przewiezione...
Pogrzeb zmarłej księżnej Szlezwika-Holsztynu Adelajdy w Przemkowie.
Pogrzeb księżnej Adelajdy von Schleswig-Holstein w Przemkowie.
Na podstawie fotografii Paula Fischera z Wrocławia.
Ciało zmarłej księżnej Szlezwika-Holsztynu Adelajdy, matki niemieckiej cesarzowej, zostało przewiezione z Drezna do zamku w Przemkowie, w tym samym śląskim miasteczku, gdzie odbył się uroczysty pochówek. Zmarła została wcześniej wystawiona w kaplicy zamkowej przemkowskiego Pałacu Książęcego, który przed kilku laty został rozbudowany i powiększony przez jej uzdolnionego artystycznie syna. Piękna, nowa wieża wieńczy budowlę, a na miejscu dawnej karczmy stanęła prosta, lecz godnie wyposażona kaplica zamkowa; ciało księżnej-matki było pierwszym, które w niej wystawiono. Jako miejsce wiecznego spoczynku zmarłej wyznaczono grobowiec rodzinny książęcej rodziny w przemkowskim kościele miejskim, gdzie na poziomie wnętrza kościoła dawna zakrystia została zaadaptowana na kryptę. Spoczywają w niej: książę Szlezwika-Holsztynu Krystian August, który wszedł w posiadanie dóbr przemkowskich drogą kupna w 1853 roku, jego syn, małżonek teraz zmarłej, książę Fryderyk, który został tu pochowany 22 stycznia 1880 roku, oraz dwoje przedwcześnie zmarłych dzieci książęcej pary. Po pochówku księżnej krypta, której przestrzeń wypełniły trumny, została zamknięta. Wiele wspomnień łączy niemiecką cesarzową z tym okazałym kościołem, w którego kryptach jej rodzice śpią teraz snem wiecznym; historia kościoła jest ściśle spleciona z historią książęcego domu patronackiego w radości i smutku. Tutaj księżniczka Szlezwika-Holsztynu Henryka stanęła przed ołtarzem z radcą tajnym von Esmarch, tutaj cesarzowa i jej siostra Karolina Matylda przyjęły bierzmowanie. Również książę Ernest Günther złożył tu swoje wyznanie wiary. Podczas pogrzebu ojca cesarzowej przed dwudziestu laty, za trumną podążali wielcy imperium, wśród nich ówczesny następca tronu Fryderyk Wilhelm. Miesiąc później jego syn, książę Wilhelm, nałożył na palec księżniczki Augusty Wiktorii pierścionek zaręczynowy. W dniu pochówku, 28 stycznia, cesarz i cesarzowa przybyli do Przemkowa o godzinie 12 w południe w towarzystwie księcia Szlezwika-Holsztynu Fryderyka Ferdynanda, gdzie na powitanie księcia i księżnej wystąpili książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther oraz przedstawiciele władz. Po powitaniu udano się do zamku, nad którym powiewały do połowy masztu barwy starych holsztyńskich książąt: niebiesko-żółto-czerwono-białe. Po obu stronach drogi szpaler utworzyły stowarzyszenia i szkoły. Wkrótce po przybyciu pary cesarskiej zjawili się również książę i księżna Fryderyk Leopold Pruski, książę Szlezwika-Holsztynu Albert, książę Hohenlohe-Langenburg, książę Saksonii Jan Jerzy, dziedziczny wielki książę Oldenburga, książęta Fryderyk i Ernest z Sachsen-Meiningen, książę Albert von Anhalt, książę Raciborza, książę Max von Hohenlohe-Oehringen. Trumna była obsypana wieńcami; wśród nich znajdowały się wieńce od cesarza i cesarzowej, cesarza Austrii i Rosji, króla i królowej Saksonii oraz królowej Wiktorii. Gdy osobistości książęce zajęły miejsca w kaplicy zamkowej po obu stronach trumny, około godziny 2 rozpoczęła się uroczystość żałobna, podczas której głogowski męski związek śpiewaczy intonował pieśń wejściową: „Z oddali, Panie, ujrzałem Twój tron!”. Cesarz i wszyscy żałobnicy powstali i trwali w tej postawie przez cały czas trwania uroczystości. Radca konsystorialny dr Dibelius z Drezna, duszpasterz rodziny książęcej, który przed dwudziestu laty wygłosił mowę pogrzebową nad ciałem zmarłego księcia, stanął teraz przed ołtarzem. Nad pięknym słowem biblijnym: „Bo miłość nigdy nie ustaje!” mówił duchowny, który jak nikt inny poznał szlachetny charakter księżnej. Chwalił jej umiłowanie sprawiedliwości, jej zaufanie do Boga, które pozostało jej wierne w radości i smutku, miłość do dzieci, jej zmysł dobroczynności. W głębokim zamyśleniu słuchano kazania; cesarz, podobnie jak cesarzowa, nie spuszczał wzroku z mówcy. Ponownie chór zaśpiewał poruszającą pieśń: „Jakże błogosławieni są umarli!”. Następnie głos zabrał miejscowy duchowny z Przemkowa, superintendent Jentsch, odmawiając donośnym głosem modlitwę Ojcze Nasz. Sam głęboko poruszony, pobłogosławił ciało książęcej patronki. Uroczystość zakończyła się pieśń finałową, po której nastąpiło przewiezienie ciała do krypty w kościele miejskim. Przed portalem kaplicy czekał czworokonny karawan. Robotnicy hutniczy i leśnicy unieśli trumnę i ustawili ją na żałobnym pojeździe. Następnie sformował się orszak żałobny. Na czele kroczyły orkiestry pułkowe poznańskiego pułku piechoty nr 58 oraz pułku artylerii polowej im. von Podbielskiego (dolnośląskiego) nr 5. Za nimi postępowało duchowieństwo obu wyznań, następnie urzędnicy książęcy, a w galowym mundurze ze złotymi szamerunkami marszałek dworu książęcego, baron von Buddenbrock, który kroczył bezpośrednio przed karawanem. Kondukt żałobny, przy dźwiękach marsza żałobnego Chopina, ruszył drogą wokół wielkiego ronda przed zamkiem, którego monumentalne, uzbrojone w miecze posągi herbowe zdawały się oddawać swojej pani ostatni niemy hołd. Bezpośrednio za marami kroczył cesarz wraz z księciem Ernestem Güntherem i innymi osobistościami książęcymi. Dołączyli do nich: przedstawiciel cesarzowej Fryderykowej [wdowy po Fryderyku III], marszałek dworu baron von Reischach, dr Syrmadjiew jako przedstawiciel księcia Bułgarii, przedstawiciele regenta Meklemburgii, książąt Altenburga i Meiningen, księcia Waldeck oraz tajny radca dr von Esmarch z Kilonii. Następnie zbliżyli się: wyższy podkomorzy cesarski hrabia Solms, generał dowodzący 5. Korpusem Armijnym von Stülpnagel, nadprezydent Śląska – książę Trachenberg [z rodu Hatzfeldtów], oraz świta pary cesarskiej: adiutant generalny von Plessen, ochmistrz wielki hrabia Eulenburg, marszałek domu baron von Lyncker, intendent generalny hrabia Hochberg, ochmistrz cesarzowej baron von Mirbach, lekarz generalny dr Leutholdt i szambelan cesarzowej von dem Knesebeck. Dalej szli przedstawiciele szlachty prowincji śląskiej, rycerstwa szlezwicko-holsztyńskiego, większość dowódców pułków śląskich, delegacje korpusów oficerskich z sąsiedztwa, deputacje miast śląskich, a także magistrat i radni miejscy Przemkowa. Powoli orszak opuścił bramę zamkową, powoli przesuwał się po bruku przemkowskiego rynku. Wszędzie stały gęste tłumy, przybyło wielu okolicznych mieszkańców, okna i dachy domów były gęsto zajęte, lecz zachowanie ludzi było wzorowe. Z głównej ulicy kondukt przeszedł przez wąską uliczkę i dotarł do kościoła ewangelickiego. Ponownie hutnicy [z przemkowskiej huty] podnieśli trumnę z wozu i zanieśli ją do rodowej krypty położonej po wschodniej stronie, gdzie przy śpiewie i modlitwie odbył się pochówek księżnej u boku jej dostojnego małżonka. Po południu na zamku odbył się rodzinny obiad. Większość przybyłych osobistości książęcych jeszcze tego samego dnia udała się w drogę powrotną, podczas gdy cesarz i cesarzowa przenocowali w Przemkowie.
Źródło historyczne
Czasopismo "Das Buch für Alle" Zeszyt 17 z 1900 roku