Archiwum Prasowe30 listopada 1990
Wiadomość z dnia 30.11.1990
W szponach GS-u. Przemków nie miał szczęścia ani w przeszłości, oni w Polsce Ludowej, zawsze na uboczu, z dala od ważnych wydarzeń - nawet Napoleon, wracając sp...
W szponach GS-u. Przemków nie miał szczęścia ani w przeszłości, oni w Polsce Ludowej, zawsze na uboczu, z dala od ważnych wydarzeń - nawet Napoleon, wracając spod Moskwy, zatrzymał się w sąsiedniej Szprotawie (co jednak można cesarzowi wybaczyć - spieszył się do Paryża, a ze Szprotawy było jednak bliżej). Jednym słowem, historia obeszła mię z miastem po macoszemu, zapisując się w jego kronikach głównie pożarami i zniszczeniami; na dodatek żadnej większej bitwy w bliższej okolicy nie stoczono, podręczniki historii rzadko więc wymieniają Przemków. Miastem władali kolejno: Piastowie, Habsburgowie, Hohenzollernowie, od 1803 roku książęca rodzina Schlezwig-Holstein von Augustenburg, zaś po roku 1940 już tylko Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska". GS rozwiała się prężnie i dynamicznie, szybko opanowała handel i usługi; w Przemkowie nie trzeba było zresztą staczać „bitwy o handel", wystarczyła drobna potyczka. Spokojny, niczym nie zakłócony dynamiczny rozwój GS-u trwał do końca lat 80., tj. do otwarcia przez „Społem" w 1989 r. sklepu mięsnego. Nowy sklep nie tylko zachwiał monopolem, ale sprawił, że te dwie firmy („Społem" i GS), wielce zasłużone w dziedzinie wychowania (i tresowania) PT klientów, nagle zaczęły zabiegać o względy, a raczej kieszenie tychże - w sklepie społemowskim bogatą ofertą, w GS-owskim pewną poprawą kultury obsługi - Już można było nawet obejrzeć towar z bliska. Kłopoty finansowe (L. Balcerowicz) zmusiły GS do zamknięcia sklepów prowadzonych w wynajętych lokalach. Okazało się wtedy, że w Przemkowie można żyć i bez GS-u. W miejsce dwóch GS-owskich sklepów spożywczych powstały cztery - prywatne: niektóre czynne nawet i w niedzielę. GS jednak nie ustępuje - reorganizuje się, głównie redukując etaty sprzedawczyń i zaostrza stanowisko wobec „prywatnych". Na początek zakazano sprzedaży „prywatnym" chleba z GS-owskiej piekarni. Okazało się to bardzo korzystne dla piekarni prywatnej, która nie tylko zwiększyła wypiek chleba, ale również rozszerzyła asortyment. Na tym jednak nie koniec. Zabroniono również sprzedaży „prywatnym" napojów chłodzących w GS-owskiej rozlewni. Skutek jak wyżej. Ciekawe, czy podejmując walkę z konkurencją, GS spodziewał się właśnie takich następstw. Na szczęście skończyły się już czasy, gdy nauka była bezpłatna - teraz trzeba płacić za wszystko, zwłaszcza za takie pomysły na walkę z konkurencją. (ZF)
📜
Źródło historyczne
Gazeta „Magazyn Dziennik Dolnośląski” nr 49 z dnia 30 listopada 1990 roku.