Archiwum Prasowe26 kwietnia 1907
Wiadomość z dnia 26.04.1907
Księżna i pokojówka. Berlin, 24 kwietnia. Drugi dzień procesu. Odczytane zostają zeznania księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera, który został tymczasowo ...
Księżna i pokojówka. Berlin, 24 kwietnia. Drugi dzień procesu. Odczytane zostają zeznania księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera, który został tymczasowo przesłuchany na zamku Przemków 27 listopada 1904 roku. Zgodnie z nimi książę stwierdził między innymi: Moja ciotka miała roczne apanaże w wysokości 12000 marek, dodatek mieszkaniowy w wysokości 2000 i dożywotnią rentę w wysokości 8400 marek. Otrzymywała również znaczny dodatek, więc nie było mowy o tym, że jest w potrzebie. Moja ciotka nie miała więc powodu, by pożyczać pieniądze. Kiedyś dała mi na przechowanie 80000 marek. Zapłaciłem jej 4 procent odsetek i wysłałem pieniądze, gdy tylko o nie poprosiła. Od dawna było źródłem irytacji w kręgach dworskich, że pokojówka Milewska nazywała siebie hrabiną Michałowską, wkrótce znów hrabiną Arnim, a następnie córką generała von Treskow. Cesarzowa, księżna Teodora, żona tajnego radcy von Esmarch itd. czuli się tym szczególnie urażeni. Zostałem poproszony o interwencję jako głowa rodziny. Ale ponieważ o całej sprawie mówiło się najwyraźniej tylko w kręgach służby, na razie powstrzymałem się od dalszych kroków. Dopiero jednak, gdy dowiedziałem się o tym od różnych konsulów, a zwłaszcza gdy doniesiono mi, że Milewska źle traktuje moją ciotkę, obmawia ją, a nawet pewnego dnia brutalnie popycha w obecności świadków, podjąłem niezbędne kroki w celu usunięcia Milewskiej. Dowiedziałem się, że Milewska zmuszała ciotkę do picia alkoholu, aby była bardziej uległa wobec jej woli. Po usunięciu Milewskiej ciotka powiedziała mi, że Milewska podawała się za hrabinę Michałowską. Pewnego dnia w berlińskim hotelu Milewska przedstawiła starszego pana jako swojego ojca, hrabiego Michałowskiego, z którym pogodziła się po latach wrogości. Glawesche, siostra i szwagier Milewskiej, odebrali rzekomego hrabiego Michałowskiego eleganckim powozem. Dalsze śledztwo wykazało, że małżonkowie Glawesche mieli skromne dworskie mieszkanie i nie posiadali powozu. Po odebraniu Milewskiej ciotka zorientowała się, że została przez nią gruntownie oszukana. Przez długi czas krewni mojej ciotki i inne osoby z towarzystwa odmawiały wejścia do jej mieszkania, ponieważ nie chciały siedzieć z taką osobą jak Milewska, która kiedyś była służącą. - W kolejnym przesłuchaniu książę stwierdził, że oskarżona określiła się również jako bankierka. Oskarżona: Zaprzeczam, jakobym nazywała siebie hrabiną lub córką generała von Treskow. Spędziłam trochę czasu w majątku generała von Treskow i często otrzymywałam listy od rodziny Treskow; księżna zawsze je czytała, więc niemożliwe było, abym nazywała siebie córką generała von Treskow. Następnie jako świadek pojawia się pani Schwahn, która przez pewien czas była pokojówką księżnej Amalii. Księżna często liczyła jej biżuterię. Pewnego dnia księżna chciała podarować oskarżonej broszkę, ale oskarżona odmówiła przyjęcia prezentu. Milewska powiedziała: "Jeśli kiedykolwiek broszka zostanie znaleziona przy mnie, mogę zostać oskarżona o kradzież". Księżna odpowiedziała: "Z biżuterią mogę robić, co mi się podoba. Pewnego dnia księżna pokazała naszyjnik z pereł, mówiąc, że otrzymała go w prezencie od królowej Danii. Księżna zauważyła: "To są rzymskie perły". Pani Glawe, siostra oskarżonej, została następnie wezwana jako świadek. Zauważyła, że chce zeznawać. Jej siostra nie odziedziczyła niczego po swoich rodzicach. Jej siostra miała majątek w wysokości około 80 000 marek. Jakiś czas temu jej siostra dała mężowi pieniądze i poprosiła go, aby kupił jej za nie papiery wartościowe. Sędzia: Skąd jej siostra mogła wziąć pieniądze? Świadek: Nie wiem. Przewodniczący: Czy pytała pani o to? Świadek: Nie - kontynuował świadek pytany przez sędziego prowadzącego: W zeszłym roku księżna Amalia mieszkała przez pewien czas ze swoją siostrą w Berlinie w Zamku Królewskim. Księżna przebywała w swoim mieszkaniu po tym, jak jej siostra zrezygnowała z pracy u księżnej. Księżna gorzko płakała, że została zmuszona do zwolnienia siostry za namową księcia Ernesta Günthera; księżna poprosiła siostrę, aby dołączyła do niej jako dama dworu. Siostra w końcu się zgodziła. Księżna powiedziała, że dała swojej siostrze kilka sztuk biżuterii i że jest jej winna 16 000 marek. Księżna dodała, że książę Ernest Günther powiedział, że nie spocznie, dopóki nie będzie miał Milewskiej tam, gdzie jej miejsce. Kolejnym świadkiem był mąż byłej, urzędnik bankowy Glawe. Zeznał on między innymi: Księżna napisała kiedyś do jego szwagierki z Kilonii: Powinna wysłać jej co najmniej 20 marek, aby mogła zapłacić za pranie. (Wielkie poruszenie na widowni.) Świadek stwierdził również, że księżna zamówiła ubrania w Kosterlitz i że Milewska zapłaciła rachunek. - Kolejnym świadkiem jest kupiec Fritz Glawe, brat urzędnika bankowego Glawe: Słyszał kiedyś w miejscowym hotelu Monopol, że księżna poprosiła oskarżoną o przypięcie jej broszki. Już w 1898 roku, kiedy oskarżona była jeszcze u hrabiny Schwerin, przyniosła mu kiedyś 40 000 marek z prośbą o zakup dla niej papierów wartościowych - Pani Obst: Przez pewien czas była pokojówką w Przemkowie: Nie pamięta, żeby oskarżona powiedziała jej kiedyś: "Berta - jestem najpodlejszą pokojówką na świecie!". Oskarżona: Czy świadek wie, że księżna Amalia czasami nie miała na sobie ani koszuli, ani pończoch? Sędzia: Takie sprawy jednak nie mają tu zastosowania; odrzucam to pytanie. Po tym następują różne zeznania świadków, z których wynika, że Milewska występowała pod wieloma różnymi nazwiskami i w wielu różnych rolach. Ponadto, ponieważ duża część zarzucanych wydarzeń miała miejsce za granicą, przetłumaczono i wyjaśniono angielskie i włoskie przepisy prawne. W podsumowaniu prokurator przyznaje, że nie jest możliwe udowodnienie winy z matematyczną pewnością. Decydować musi swobodne uznanie sędziowskie. Jeśli sąd uzna, że wina oskarżonej została udowodniona, wówczas uzasadniony jest wysoki wyrok. Prokurator wnosi o 11 lat więzienia. Obaj adwokaci wnoszą o uniewinnienie, po czym sąd udaje się na godzinną naradę. Następnie sędzia przewodniczący ogłasza wyrok: Sąd musiał jedynie zbadać, czy oskarżona jest winna kradzieży. Oskarżona stwierdziła, że 15 sztuk biżuterii zostało umieszczonych w jej walizce przez pomyłkę. Biorąc pod uwagę, że część biżuterii należącej do księżnej i oskarżonej była przechowywana w tym samym pudełku, sąd nie mógł przyjąć, że doszło do kradzieży. Oskarżona jest również objęta zarzutami o kradzież 2 broszek i 1 medalionu od księżnej. Oskarżona twierdziła, że księżna dała jej te przedmioty, ale księżna temu zaprzeczyła. Biorąc pod uwagę ówczesny stan księżnej, nie można wykluczyć pomyłki. Jeśli chodzi o szpilkę i naszyjnik, istnieje podejrzenie, ale tutaj również nie ma pełnego dowodu. Sąd uznał zatem sprawę za nierozstrzygniętą. Oskarżona została zatem uniewinniona. Koszty postępowania ponosi Skarb Państwa.
📜
Źródło historyczne
Gazeta "General-Anzeiger", nr 6142, rocznik 18 z dnia 26 kwietnia 1907 roku