Archiwum Prasowe24 maja 1865
Wiadomość z dnia 24.05.1865
Rycerstwo w księstwach i książę Augustenburga. Przy ważnej roli, jaką już w najbliższym czasie powinno odgrywać rycerstwo w księstwach, jako najbardziej znacząc...
Rycerstwo w księstwach i książę Augustenburga. Przy ważnej roli, jaką już w najbliższym czasie powinno odgrywać rycerstwo w księstwach, jako najbardziej znaczący element zgromadzenia stanów, godne może będzie uwagi, otrzymanie wyjaśnień o stosunkach tego instytutu; oprzemy się na danych pisma, które ukazało się pod koniec roku 1863 pod tytułem: „Kwestia szlezwicko – holsztyńska i duńsko – niemiecka” wydawnictwa Zamarski i Dittmarsch, które aczkolwiek zredagowane w duńskim sposobie myślenia, zawiera wiele rzeczy pouczających i rzetelnych, tak że jeszcze dzisiaj zasługuje na przeczytanie. Wymienione pismo rozwodzi się szczególnie nad charakterem i cechą szczególną szlezwicko – holsztyńskiego przedstawicielstwa krajowego i roszczeń księcia Augustenburga. Z powyższej broszury dowiadujemy się, że razem wziąwszy są 32 takie arystokratyczne rody, które znów obejmują 300 potomków męskich i wśród nich 40 właścicieli ziemskich. Ich posiadłości istnieją w Holsztynie i składają się z ponad 80 dóbr i 3 klasztorów na sumę 270 000 ton ziemi z ludnością 95 000 dusz i wartości 40 milionów talarów; w południowym Szlezwiku z około 20 dóbr i 1 klasztoru na sumę 110 000 ton ziemi z ludnością 25 000 dusz i wartością 10 milionów talarów. Ta korporacja zyskuje prze to większe znaczenie, że niemalże bezwarunkowo dysponuje pod względem politycznym nierycerskimi właścicielami szlacheckich dóbr, na których mieszka w Holsztynie i południowym Szlezwiku ogólna liczba 70 000 ludzi. Pruski syndyk królewski Heffter miał bez wątpienia tą broszurę, którą wymieniliśmy, przed oczyma, oceniając roszczenia księcia Augustenburga. Według, wprawdzie po duńsku myślącego autora, książę Augustenburga nigdy nie miał prawa do całego spadku, mimo to ojciec pretendenta wystawił zrzeczenie się, które zostało podpisane przez księcia Fryderyka, co według duńskich poglądów było czystym pleonazmem. Odszkodowanie w wysokości 2 250 000 talarów, które wówczas otrzymał książę, przeznaczone było na założenie nowego fideikomisu Przemków (majątku ziemskiego rządzącego się swoimi własnymi prawami dotyczącymi dziedziczenia – przyp. tłumacza). Autor przytoczonej broszury dodaje w pewnym miejscu wyraźnie słowa: „Nie rozchodzi się o odszkodowanie za prawa do sukcesji, które rościł sobie książę. Duński rząd nie uznawał takich praw, a rosyjski gabinet rządu wspierał rząd duński nie tylko w tym punkcie, lecz także ponownie podkreślał, że książę, ponieważ robi trudności wobec przyjęcia duńskich propozycji, musiał by być postawiony przed sądem wojennym i skazany za ciężką zdradę”.
📜
Źródło historyczne
Gazeta „Neues Fremden Blatt” nr 11, rocznik 1, strona 1 z dnia 24 maja 1865 roku.