List od Eckhard i Lothar Gärtig
Transkrypcja
Zeitz, dn. 5.5.94
Drogi Eugeniuszu!
Wielkie dzięki za Pański list z 15.04. Ucieszyło mnie przeczytanie, że wszystkie listy do Pana dotarły i tym samym z pocztą wszystko gra. Pański ostatni list był u mnie w skrzynce już 20.04, więc był w drodze tylko 5 dni.
To jest ekstra, można mieć tylko nadzieję, że tak zostanie.
W Pańskim liście pisze Pan, że park pałacowy wygląda teraz na brudny i że uważa Pan to za bardzo smutne. Drogi Eugeniuszu, ja mieszkam przecież także w byłym NRD i znam to wszystko. Tutaj też tak było wcześniej. To były błahostki, na które nie było ludzi i pieniędzy. Teraz to się zmieniło, ponieważ jest wielu ludzi bez pracy i można zatrudnić niektórych przy pracach upiększających. Chce się szybko usunąć różnicę Wschód-Zachód.
Co do samego pałacu, chciałbym zauważyć, że był on już nieco zniszczony, przez samych Niemców, więc rozbiórka nasunęła się sama. Już samo utrzymanie nienaruszonego pałacu jest dla tak małego miasteczka jak Przemków nie do zapłacenia. Problemy z ruinami pałaców są też tutaj wszędzie.
Szkoda, że tak jest i w przypadku Przemkowa była to finansowo chyba najlepsza możliwość – rozbiórka i wraz z nią znika kawałek przeszłości.
Dla historyka jak Pan, drogi Eugeniuszu, bolesne. Pan należy do parlamentu miasta [rady miasta]. To, co Pan wie o Przemkowie, będzie zapewne w pamięci wszystkich jeszcze żyjących Przemkowian. U (niemieckich) już nie w pamięci. Przy następnej wizycie musimy o tym porozmawiać.
Tych dwóch innych wspomnianych wspaniałych budowli nie kojarzę, co ma Pan na myśli, bo nie znam dzisiejszej stacji benzynowej. Ta 2. w dzielnicy głogowskiej [Glogauviertel] to może być dawna willa dyrektora generalnego odlewni żeliwa o nazwisku Bendler. Tyle co do Pańskiego listu.
Chociaż nasza spółdzielnia ma zapowiedziane przedsięwzięcia remontowe, montaż ogrzewania, nowe okna, renowacja łazienek, jeszcze bez terminu realizacji, mamy zamiar w lipcu złożyć wizytę w Przemkowie. W weekend nie da się tego jednak zrobić, bo czasy oczekiwania na granicy są zbyt duże, ponieważ mieszkańcy pogranicza chodzą i jeżdżą do Polski na zakupy. Dla Waszych handlarzy to z pewnością dobry interes, dla Niemców bardzo korzystny cenowo. Ja w ogóle się zastanawiam, czy zaopatrzenie polskiej ludności jest w ogóle zabezpieczone. Co do interesów, w Przemkowie nie miałem jeszcze wglądu.
Drogi Eugeniuszu, teraz pytanie: Co możemy przywieźć, gdy przyjedziemy z wizytą?
Czego Pan oraz Pańscy teściowie potrzebują, a czego u Was nie da się kupić? Albo co jest bardzo drogie, bo jest to towar importowany z Niemiec. Może jest też tak, że uważacie, iż jest już wszystko, jeśli ma się wystarczająco dużo Złotych i lepiej jest mieć niemieckie pieniądze, które można wtedy wymienić 1:10000. W tej kwestii chciałbym prosić Pana o szczerą, otwartą opinię.
My nie znamy Waszej oferty towarowej i nie znamy cen, więc mogłoby być możliwe, że przy kursie wymiany 1:10000 korzyść leży po stronie pieniędzy. Dlaczego nie wykorzystać tej korzyści? Zatem proszę o szczerą opinię.
Może nam Pan też podać ceny pożądanych towarów luksusowych jak kawa, czekolada itd.
Tak, to tyle na dzisiaj.
Z serdecznymi pozdrowieniami dla Pana i Pańskiej Rodziny oraz Pańskich teściów na ulicy Ogrodowej [Gartenstraße] pozostajemy
niemieccy eks-Przemkowianie
Lothar i Eckhard Gärtig
Z okazji nadchodzących Świąt Zesłania Ducha Świętego [Zielone Świątki] życzymy Wam wszystkiego dobrego i pięknych, zdrowych dni świątecznych.
Jest jeszcze wystarczająco dużo zdjęć i może będą mogli Państwo nimi sprawić radość jeszcze jakimś znajomym. Piękne wspomnienie, to było kiedyś. Także krzew winny u Poczynków jest kawałkiem historii pałacu.
