List od Eckhard i Lothar Gärtig
Transkrypcja
Zeitz, dnia 24.03.94
Droga Rodzino Poczynek, drogi Eugeniuszu!
Bardzo dziękujemy za Wasze życzenia na Święta Wielkanocne. Tym razem trochę zaspaliśmy z tempem (przegapiliśmy moment), byliście szybsi. Poza tym Wasza kartka przyćmiła wszystko dotychczasowe i była tutaj w ciągu 6 dni – to rekord.
Zatem mogę mieć nadzieję, że mój list jeszcze dotrze na czas. Drogi Eugeniuszu, na Waszej kartce nie wspomniał Pan, czy otrzymaliście mój list z 3 zdjęciami Przemkowa, które kiedyś nam Pan wysłał, a które ja dołączyłem z powrotem do listu z lutego. Ponieważ już raz list, który przez zdjęcia był nieco grubszy, zaginął, trochę się martwię. Te 3 zdjęcia są niestety nie do zastąpienia. Byłoby miło, gdybyście przy okazji nam na to odpowiedzieli.
Jak wspominałem w liście z lutego, udało mi się zdobyć piękne ujęcie pałacu i mogłem zlecić zrobienie reprodukcji. Z tego załączam Panu dzisiaj na wszelki wypadek najpierw 2 sztuki. Otrzyma Pan później jeszcze kilka i będzie Pan mógł może sprawić radość znajomym. Winogron na pałacu jest dobrze widoczne, a ten gatunek ma przecież też Pana teść w ogrodzie. Mieć książęce wino w ogrodzie – to jest coś. Poza tym mamy nadzieję na nieco lepszą pogodę, by znów być aktywnym w ogrodzie i żeby kości nie zardzewiały.
(dopisek na dole: odwrócić)
Strona druga (Dopisek na odwrocie lub dodatkowej kartce)
To zdjęcie pałacu musiało zostać zrobione w połowie lat 30-tych. Piękny pałac, szkoda, że już nie istnieje.
Pozostajemy w nadziei, że z pocztą z lutego, jak i teraz, wszystko pójdzie w porządku.
Życzymy Wam wszystkim nadal zdrowia, wszystkiego co najlepsze i pięknych Świąt Wielkanocnych.
Wasic niemieccy byli Przemkowianie
Eckhard i Lothar Gärtig
(Dopisek na samym dole kartki)
Gdy Niemcy były jeszcze podzielone, również zdarzały się trudności z pocztą. Częściowo urzędowe, częściowo kryminalne. Wtedy w nieco grubszych listach zawsze podejrzewano pieniądze i dlatego znikały one bez śladu. To może być teraz, być może, ten sam powód.
Miejmy nadzieję, że tak nie jest.
