List od Eckhard i Lothar Gärtig
Transkrypcja
Drogi Eugeniuszu!
Dziękuję Panu również bardzo serdecznie za list z 19.12. Zadał sobie Pan wiele trudu z pisaniem. To wielka klasa, jak Pan sobie z tym radzi [z językiem niemieckim]. Moje wyrazy uznania. Ponadto muszę Pana uznać za prawdziwego Przemkowianina, jest Pan nim przecież dwa razy dłużej, niż ja mogłem nim być.
Musiałem w każdym razie stwierdzić, że w mojej pamięci są jednak znaczne luki. O kaplicy pałacowej nie mam już nic w pamięci, a o kamieniach pamiątkowych mówi mi coś jedynie nazwisko Księcia Ernsta Günthera.
Jako dla młodzieńca najważniejszy był ówczesny, bardzo piękny park do flirtowania i spacerowania.
W każdym razie musiałem się dziwić, jakie to osobistości żyły w tym małym wrzosowym miasteczku Przemków. Wtedy w tym małym wrzosowym miasteczku czułem się bardzo dobrze. Kto się tam urodził i żył, nie stanie się też prawdziwym wielkomiejskim mieszczuchem.
Dlatego też cieszę się, że mieszkam w małym mieście z 38 000 mieszkańców. Tutaj jest jeszcze czym oddychać. Już samo to, co Pan opisał, jest powodem do odwiedzin. Z tego wszystkiego grupa odwiedzająca w Przemkowie nic nie widziała. Na to czas był za krótki, a starzy ludzie nie są już tak szybcy na nogach. W przyszłości podejdziemy do tej sprawy sami [indywidualnie].
Zdziwiło mnie też, że u Was istniała dotąd stacja porodowa. Za moich czasów rodziło się jeszcze w domu i była od tego położna. Mieliśmy też 2 lekarzy. Jeden mieszkał, gdy jedzie się z miasta Przemków w kierunku Szprotawy, po prawej stronie ulicy na skraju lasu.
Więc sporo jest jeszcze w pamięci, niektóre rzeczy jednak trochę inne niż są teraz po 50 latach. Czas w Przemkowie też nie stał w miejscu. Wiele zmieniło się na korzyść i trzeba też pamiętać, że był to jeszcze obszar wojenny. U nas próbują nam teraz bardzo szybko narzucić zachodni poziom [styl życia]. Wiele jest bardzo pięknych rzeczy, ale nie wszystko jest powodem do wiwatowania. U Was wszystko idzie nieco wolniej, bo wszystko jest kwestią pieniędzy. Cóż, my "maluczcy" nie możemy w tym nic zmienić, musimy płynąć z prądem.
Za zdjęcia pałacu jeszcze raz bardzo dziękuję. Załączam je Panu dzisiaj z powrotem do listu. Ucieszyliśmy się z nich i uważamy, że zdjęcia te u Pana, starszego Przemkowianina, są we właściwych rękach.
Jeśli gdzieś jeszcze zobaczę jakieś piękne ujęcie pałacu, zlecę zrobienie reprodukcji i wtedy jedna dotrze do Pana.
Teraz mocno obciążyłem Pana niemieckim, a o ile już w pierwszej części listu wszystko napisałem.
Dziękujemy Panu za podtrzymanie naszej łączności, dzięki Pańskiej znajomości niemieckiego.
Życzymy zdrowia i wszystkiego dobrego dla Pana, drogi Eugeniuszu, i Pańskiej rodziny, i pozostajemy z serdecznymi pozdrowieniami,
Eckhard i Lothar Gärtig
(Dopisek na dole):
Dostałem teraz wypożyczoną widokówkę z pałacem. Zlecam zrobienie reprodukcji i wtedy dostanie Pan obraz w pełnym pięknie.
