List od Dorothea i Ulli Scholz
Transkrypcja
Delitzsch, dnia 2 stycznia 1998
Droga Rodzino Cipura,
Sprawiliście nam wielką niespodziankę i radość Waszymi miłymi życzeniami na Boże Narodzenie i Nowy Rok, za co serdecznie Wam dziękujemy.
Oczywiście odwzajemniamy Wasze dobre życzenia na rok 1998, a przede wszystkim: bądźcie zdrowi, miejcie nadal radość z dorastania i rozwoju Waszych obu córek i zachowajcie pracę, aby Wasza rodzina miała utrzymanie.
Podczas naszej wizyty u Was czuliśmy się bardzo dobrze i zachowaliśmy w dobrej pamięci Waszą gościnność oraz pyszny obiad Pani Renaty. Była tak miła, mimo że nie mogła brać bezpośredniego udziału w naszej rozmowie. Wiem, jak to niezręcznie, gdy nie rozumie się drugiego języka, bo mam tak samo, gdy odwiedzamy stare małżeństwo w Bolesławcu (Bunzlau), które przez długi czas mieszkało w gospodarstwie rolnym, będącym kiedyś domem mojego męża. Przyjmowali nas za każdym razem z wielką serdecznością, ale ja nie rozumiełam ani słowa i zawsze czułam się dość bezradna. A w moim wieku (w październiku skończyłam 70 lat) nie uczy się już tak łatwo obcego języka.
Pan, drogi Eugeniuszu, jest jeszcze młody i w godny podziwu sposób nauczył się naszego języka. Mamy nadzieję, że przyda się to Panu nie tylko przy pisaniu kroniki.
Chętnie zrewanżowalibyśmy się, gdybyście kiedyś przyjechali do Niemiec. Wasza wizyta będzie mile widziana. Możecie też zadzwonić pod numer tel. 034202/ 57962, niestety nie znam numeru kierunkowego do Niemiec.
Na razie robię próbę z 20,- DM (marek), czy pieniądze przejdą w liście, ponieważ niestety zaniedbaliśmy wtedy zwrot Waszych wydatków podczas naszej wizyty, za co prosimy o wybaczenie. Ale byliśmy "doczepką" mojego przyjaciela z młodości Huberta Pfl. i nie przypuszczaliśmy, że czeka nas u Was tak wielka gościnność.
Jeszcze raz serdeczne podziękowania dla Was i Waszej rodziny oraz wszystkiego dobrego na rok 1998.
Wasza Dorothea i Ulli Scholz
