List od Hubert Pflieger
Transkrypcja
Proboszcz Hubert Pflieger
Körnerplatz 8
91522 Ansbach
dnia 18.4.1998
Drogi Panie Cipura.
Jakiś czas temu napisał Pan do mnie obszerny list, a w ostatnich dniach otrzymałem Pana życzliwe życzenia wielkanocne. Za wszystko serdecznie dziękuję.
Zawsze cieszę się, gdy mam od Pana wieści. Pani Eisermann ciągle relacjonuje mi to, co ważnego jej Pan przekazał. Poinformowała mnie również, że Pan i Pana żona z dniem 1 maja stajecie się bezrobotni. Potrafię dobrze wczuć się w to, co to oznacza dla Pana i Pana rodziny, jakie troski i problemy na Państwa spadają. Podobnych rzeczy doświadczam w naszym kręgu rodzinnym. Wprawdzie u nas łatwiej jest ponownie dostać pracę, ale to wszystko kwestia czasu i cierpliwości, ludzie często muszą się przekwalifikować. Nasze gazety oferują regularnie, często na wielu stronach, miejsca pracy. Wykwalifikowane siły są ciągle poszukiwane. Mój zięć, doktor nauk przyrodniczych, po zakończeniu studiów napisał około 60 podań o pracę. Na szczęście dostał dobrą posadę. W tej chwili na rynku pracy nie wygląda to dobrze, ale ma się nadzieję, że będzie lepiej.
Pani Eisermann bardzo stara się o inwestorów dla Przemkowa. Właściwym organem jest jednak niemiecko-polskie pośrednictwo pracy. Osoby odpowiedzialne w Polsce musiałyby intensywnie współpracować z tym urzędem. Wszystko jest też kwestią czasu, a urzędy pracują bardzo powoli. Wiele zależy od tego, czy polskie urzędy otworzą się odpowiednio na niemieckich inwestorów i filie firm. Mój szwagier, który pracuje jako naukowiec i doradca przy badaniach konsumenckich, doniósł mi, że wielu inwestorów wróciło z powrotem do Niemiec, gdyż prawdopodobnie napotkali trudności.
Czytałem w historii Przemkowa, że około 800 lat temu sprowadzono na Śląsk ludność niemiecką, która karczowała i kultywowała ziemię, znajdując tam w ten sposób nową ojczyznę (Heimat). Wojna, która wyszła z Niemiec, zniszczyła wszystko.
Chodzi o uporanie się z przeszłością i o przyszłość. Zjednoczona Europa z punktu widzenia UE, do której dąży także Polska, musiałaby umożliwiać podobne rzeczy. Obecnie bardzo wielu Polaków przebywa w Niemczech, pracując tu i mieszkając. Przez mojego syna znam takie rodziny. Ludzie, którzy wyuczyli się tu zawodu, dzieci chodzą tu do szkoły i chcą też zdobyć wykształcenie zawodowe. Ci ludzie nie chcą już wracać do swojej ojczyzny, do Polski. Często godzą się na rozłąkę ze swoimi członkami rodzin, odwiedzają się wzajemnie. Znany mi jest szereg polskich rodzin. Polscy znajomi często nas już odwiedzali. Jednakże sytuacja w Niemczech zaostrzyła się przez bezrobocie, tak że gościom z zagranicy bardzo trudno jest tu zostać. Być może wielu, zwłaszcza bezrobotnych, będzie musiało wrócić do swojej ojczyzny. Ponieważ wszyscy ci ludzie mają tylko czasowe pozwolenie na pobyt. Problemy polityczne i gospodarcze bardzo wszystko utrudniają. UE przewiduje, że wszyscy ludzie w Europie będą mogli swobodnie podróżować i wybierać swoje miejsce zamieszkania oraz pracy.
Ale do urzeczywistnienia tego jeszcze daleka droga. Pojęcie "Ojczyzny" (Heimat - małej ojczyzny/stron rodzinnych) musi zostać zdefiniowane na nowo. Tam, gdzie ludzie doświadczają poczucia ojczyzny, problemy będą łatwiejsze do rozwiązania. Jestem zdania, że ludzie potrzebują "małej ojczyzny". Ciągle doświadczam tego, że ludzie, którzy z jakiegoś powodu musieli zmienić miejsce zamieszkania, w późniejszych latach wracają do miejsca swoich życiowych korzeni.
Zarówno Pan, jak i my, bardzo się staramy, aby w Przemkowie powstało miejsce spotkań (Begegnungsstätte). Tylko wtedy, gdy dawni i obecni mieszkańcy Przemkowa będą współpracować, może powstać coś dobrego. Problem pieniędzy jest w tej chwili bardzo ważny, a przede wszystkim to, jak możemy przeprowadzić takie zamierzenia budowlane. My staramy się z naszej strony, szukamy sponsorów, napisałem do Bawarskiego Ministerstwa Państwowego, które udostępnia pieniądze na takie przedsięwzięcia. Tygodnie temu napisałem wniosek, ale niestety nie otrzymałem jeszcze odpowiedzi. Otworzyliśmy też konto na darowizny i prosimy mieszkańców Przemkowa o datki pieniężne. Wszystko musi najpierw ruszyć.
Publikuję regularnie w naszym "Heimatbote" (gazeta przesiedleńców - dosł. Posłaniec z Ojczyzny) nasze konto darowizn z odpowiednimi wskazówkami dotyczącymi naszego zamierzenia. Od 22 do 24 maja odbywa się znów spotkanie dla powiatu Szprotawa i Żagań, będą tam też mieszkańcy Przemkowa. Chcemy tam zdać relację i zmotywować ludzi. Dałem do powiększenia herb miasta Przemkowa, przygotowałem też kalendarz ze stronami rodzinnymi – to wszystko chcemy sprzedawać w Detmold. We wrześniu, od 18 do 20, odbędzie się jeszcze jedno spotkanie dla Przemkowian. Jest wiele okazji, gdzie możemy reklamować naszą wspólną sprawę. Chciałbym doprowadzić do tego, aby Pan albo także inni mogli kiedyś wziąć udział w takim spotkaniu.
Z pewnością to przedsięwzięcie nie będzie całkiem proste. Z wieloma Przemkowianami jestem w stałym kontakcie telefonicznym lub listownym. Ponieważ uczyniono mnie organizatorem spotkań, jestem zawsze poinformowany, co nasi przyjaciele myślą i robią.
Moja żona i ja, a być może też inni przyjaciele, chcemy znów przyjechać do Przemkowa w odwiedziny. W lecie, od końca czerwca do początku września, moja żona i ja pracujemy na kempingu jako duszpasterze. Opiekujemy się gośćmi urlopowymi, odprawiam nabożeństwa i oferuję imprezy dla dzieci, młodzieży i dorosłych.
Jak słyszałem od Pani Eisermann, przyjeżdża Pan do Niemiec i chce Pan trochę popracować. Może uda nam się też spotkać. O szczegółach trzeba ze sobą porozmawiać lub napisać. Życzę Panu dobrego czasu, a także Pańskiej rodzinie nadziei, że wkrótce znów znajdziecie miejsce pracy.
Przede wszystkim interesowałoby mnie, co wynikło z naszego wspólnego zamierzenia dotyczącego miejsca spotkań, jakie plany ma Pański Burmistrz i jak ma wyglądać ten projekt. Przypuszczam, że wiele osób się tym interesuje i chce dowiedzieć się czegoś konkretniejszego.
Z przyjacielskim pozdrowieniem
Pana
Hubert Pflieger
