Historyczne i oparte na aktach sprawozdanie, jaki jest stan rzeczy w sprawie roszczenia dłużnego baronów Rechenberg-Reibold, a obecnie Hrabiego Fryderyka von Arco, w związku z Przemkowem, skierowanego do masy upadłościowej hrabiów Prószkowskich
Friedrich von Arco
Historyczne i oparte na aktach
sprawozdanie, jaki jest stan rzeczy w sprawie
roszczenia dłużnego
baronów Rechenberg-Reibold,
a obecnie
Hrabiego Fryderyka von Arco,
w związku z Przemkowem,
skierowanego do
masy upadłościowej hrabiów Prószkowskich
Przekład z języka niemieckiego i opracowanie:
Eugeniusz Cipura, 2026
§ 1.
Przemków, zwany także Primke i Premlikau, jest dziedzicznym majątkiem ziemskim, położonym na lewym brzegu rzeki Szprotawy, w granicach okręgu miejskiego Szprotawy w Księstwie Głogowskim. Choć ziemia jest tu piaszczysta, posiada urodzajne gleby pod uprawę zboża, a nad rzeką rozciągają się liczne łąki. Ze względu na luźną glebę występuje tu dużo zarośli i bagnistych lasów z bogatą zwierzyną łowną. Dzięki obfitości drewna działają tu również kuźnie żelaza.
§ 2.
Obejmuje 1) miasteczko Przemków l. Primislavia 2 mile od Szprotawy w kierunku wschodnim. Znajduje się tam co prawda cech, wiele kuźni, także inni rzemieślnicy oraz młyn papierniczy; lecz mieszczanie i mieszkańcy utrzymują się przeważnie sposobem rolniczym: następnie z 2 słynnych targów bydła, na których Sasi kupują od Polaków wielką liczbę koni, świń i owiec: podobnie warzy się tutaj smaczne i zdrowe piwo pszeniczne.
Przypuszczalnie Primke lub Primislaus, syn Konrada II Głogowskiego, Książę na Śląsku, Żaganiu i Szprotawie, który według illustr. Sommersb. T. I. Script. Sil. p. 147 poległ w starciu z Polakami dnia 26 lutego 1290 r.; posiadał tutaj dom myśliwski i kazał obok niego wybudować miasteczko, w konsekwencji nazwane od jego imienia Primkens-Au. 2) Według twierdzeń dawnych autorów [obejmuje] tylko sześć [wsi]: lecz według listu zakupu z dnia 29 października 1736 r. [obejmuje] następujące wioski: Lauterbach (Młynowo), Langen (Łężce) i Neidhard, Krampf (Krępa), Klein-Scheinzendorff, Weißig (Wysoka), Wolffersdorf (Wilkocin) i Kleingläserndorff (Szklarki), Armadeborn (Studzianka) oraz tak zwane Bayerhäuser (Biernatów), lenno Neydeck, które kosztowało 6000 florenów; wreszcie Petersdorff (Piotrowice) wraz z przynależnościami oraz nowym folwarkiem. Do Petersdorff oprócz samej miejscowości należą: Karpreißer (Karpie), Ludwigsmühl (Młynnik), Königsheyde, Herzogs- lub Steinwiese.
Przypis (*):
To szczególne Dominium jest również dziedziczne i o prawie własnym, i zostało w roku 1630, przy sprzedaży majątku ziemskiego Przemkowa, wyłączone. W podziale spadkowym Rechenbergów z roku 1682, dnia 5 sierpnia, przypadło ono wraz z 60 000 talarów Rzeszy córce Eleonorze Constantii, małżonce barona von Reibold: jednakże bracia zastrzegli sobie prawo pierwokupu. Ta sama osoba sprzedała je dnia 4 listopada 1684 r. Louise Marie z domu Freye von Cann, małżonce jej brata Ulricha Maxa z Klitschdorff (Kliczków) lub Tieffenfurth, za 17 500 talarów. Zakup został potwierdzony dnia 6 kwietnia 1685 r. i jednocześnie przypisany do kwoty 10 000 florenów z tytułu konsensusu od hrabiego von Proskau na Przemków: Następnie braciom ponownie potwierdzono prawo retraktu (jus retractus): Sprzedająca jednak, według ówczesnego zwyczaju, aby pozostać lennikiem w kraju i księstwie, z wyłączeniem 2 chłopów, jednego zagrodnika lenniczego, płacącego rocznie 24 srebrne grosze czynszu; jednak bez uszczerbku dla praw zwierzchnich, służb i robocizn (szarwarku) należnych Dominium; Michael Pfizner został na zawsze i według zwyczaju krajowego zastrzeżony. Ponieważ jednak właścicielka była naciskana przez hrabiego von Proskau z powodu długu konsensualnego; a także w roku 1687 odeszła od swego małżonka do Drezna; przekazała mu [dobra] dnia 12 lipca 1688 r. za 15 000 talarów. Uzyskała na to potwierdzenie urzędowe pod datą 15-go tego samego miesiąca, jednakże z protestacją barona Ulricha Maxa von Rechenberg z powodu prawa retraktu i ponownym zastrzeżeniem tegoż prawa. Od tego czasu to Dominium nie zostało już oddzielone od majątku ziemskiego Przemkowa.
§ 3.
Ten majątek ziemski był, podobnie jak Bora (Borów), Schlawa (Sława), Wartenberg (Otyń) i Carolat (Siedlisko) wraz z Beuthen (Bytom Odrzański) i Tarnau (Tarnów) w [księstwie] Głogowskim: Panthenau (Pątnów) w Złotoryjskim: oraz Klitschdorff (Kliczków), rozdzielone przez Kwisę w części bolesławieckiej i lubańskiej; domem rodowym panów von Rechenberg. Według Sinapii Schlef. Curiosit. T. I. p. 116 można by sądzić; że Caspar von Rechenberg nabył Przemków dopiero w roku 1505! Lecz jakżeby Hannß Wolff w 1630 r. i jego syn w 1651 r. mogli się skarżyć: że zostali pozbawieni odwiecznego domu rodowego! Gdyby ich przodkowie posiadali go dopiero od jednego stulecia? Skoro według stosunków śląskich tylko ten dom wolno tak nazywać, w którym rodzina szlachecka albo osiadła pod rządami pierwszych książąt tego kraju; albo przynajmniej niedługo potem po raz pierwszy stała się w kraju zasiedziała. Jakże mogliby w roku 1610 wszyscy panowie von Rechenberg pozwolić się baronizować z powodu Kliczkowa i Przemkowa, gdyby oba te państwa nie były ich najstarszymi domami rodowymi; i gdyby Przemków w konsekwencji nie był dłużej w ich rodzie niż Borów? Niezależnie od tego, że już w 1454 r. Borów, jak również Kliczków, należały do znanego i bezspornego protoplasty Melchiora Starszego von Rechenberg. Jest zatem bardziej zrozumiałe, że Przemków w 1504 r. przeszedł na Caspara, syna Nicolasa, jako najbliższego w linii agnatycznej (agnatum linea proximum), od wygasłej linii jego rodu, na mocy wspólnej ręki: tak jak w 1609 r. ponownie z linii starszej przypadł linii młodszej: i jak to w tej rodzinie było powszechnie przestrzegane także w innych gałęziach.
§ 4.
Jak się bowiem dowiadujemy, niejaki Caspar von Rechenberg był w latach 1468–1499 starostą krajowym w Żaganiu, o którym to w roku 1477 nie wspomina się w liście, w którym Książę Jan Śląski na Żaganiu, na Głogowie itd., w Kożuchowie w dniu św. Elżbiety, obu Rechenbergom, Casparowi na Kliczkowie i Melchiorowi z Borowa (niem. Bora), nadał wspólne dobra lenne, tak jak posiadali je od pradziadów, zgodnie z prawem i zwyczajem wspólnych dóbr lennych; lecz nasz Żagańczyk musiał posiadać dobra w kraju; w konsekwencji musiał wywodzić się z tego rodu i gałęzi; nie pozostawił jednak po sobie potomków, skoro sam nie dał się włączyć do listu. Tenże list pozwala domniemywać, że Caspar na Kliczkowie posiadał już ekspektatywę na spadek po starszym Casparze, a w konsekwencji musiał ją mieć także na Przemków: gdyż w przeciwnym razie pod panowaniem Księcia Jana nic by nie posiadał, skoro Kliczków należał częściowo pod Jawor, a częściowo pod Łużyce (zob. § 3), i skoro zamiarem wnioskodawcy Melchiora z Borowa było: dochodzenie wspólnego lenna! Inna interpretacja byłaby bezcelowa. Niczego tu nie zmienia fakt, że nie wspomina się o takiej ekspektatywie wyraźnymi słowami: albowiem książę wymienia ogólnie jedynie siedziby Kliczków i Borów, ponieważ tamten [Caspar żagański] nie miał z nimi nic wspólnego; a oprócz Borowa należały do Melchiora w [księstwie] głogowskim także majątek ziemski Siedlisko oraz terytorium Sławy, które to w 1468 r. dopiero co zakupił od Księcia Henryka. Tak! Książę zaznacza w liście nawet słowem lenna z łaski, które posiadali Rechenbergowie; i pokazuje tym samym: że tacy [lennicy] posiadali podobne dobra! Choć byłoby raczej konieczne, aby je wyszczególnić; tak jak podać wiadomość o ekspektatywach wspólnej ręki. To domniemanie staje się dla nas niezaprzeczalne dzięki listom Władysława (zob. niżej)! Albowiem w nich stoi: że według listu Księcia Jana, także wspólne nadanie lenne nad lennem Caspara von Rechenberg z Kliczkowa na Przemkowie, ma być uznane jako lenno od Księcia Głogowskiego.
§ 5.
Jeśli wolno z domniemaniem zapuścić się w dawniejsze czasy; to odnajduje się rycerza Gelfrada lub Wolfrada von Rechenberg, który jako dworzanin służył owym trzem książętom: Henrykowi IV, Janowi i Przemkowi II, synom Henryka III na Głogowie i Poznaniu, przy podziale spadkowym z ich młodszymi braćmi, Konradem i Bolkiem, po niedzieli Oculi 1312 r., przy czym był obecny i podpisał się. Zob. Sommersb. Scrip. Sil. I. pag. 869. Ponieważ zaś w tej ugodzie z całkiem szczególną starannością zatwierdzono i potwierdzono: wszystko, co od śmierci ojca aż do [święta] Oczyszczenia Maryi 1312 r. książęta swoim lennikom i sługom podarowali, sprzedali lub zastawili, tak dobrze, jak gdyby stało się to za sprawą samego ojca! Jednocześnie pojawia się jako pierwszy rozjemca Wolfram von Pannewitz, pan na Szprotawie; wynika z tego 1) że doszło do posiadania tego miasta w jeden z wymienionych sposobów. 2) Że jednak również więcej dworzan na tym skorzystało: gdyż w przeciwnym razie nie musieliby oni włączać do ugody owej zbawiennej klauzuli bezpieczeństwa; ani nie pozwoliliby mianować swojego kuzyna, „czerwonego” Wolframa, kolegą przy podziale: dalej, wspomniana ugoda czyni wyraźną wzmiankę o wielu sprzedażach w trzech wspomnianych rodzajach: nie mniej jednak pomija wyszczególnienie ich w wiarygodnych dokumentach. (Gdyż pokazuje Dipl. 40. cit. l. p. 945, że Otto von Donyn oprócz innych darowizn otrzymał w roku 1310 dobra Piotrowic za wierną służbę). 3) Wszystko, co należało do Szprotawy, byłoby zbyt tłustym kąskiem dla jednego Pannewitza. Zatem 4) należy raczej wierzyć, że on sam wcześniej doradzał rozczłonkowanie tego kraiku, a potem z większym pozorem, pod pretekstem: że i tak nie nadaje się na żadną rezydencję! dążył do reszty. 5) Że właśnie on z powodu takich [dóbr] przystąpił do podziału spadkowego, mając ten sam interes w klauzuli bezpieczeństwa. Skoro więc oprócz von Pannewitza znajdował się tam jeszcze Otto von Donyn, obok wspomnianego Wolfrada von Rechenberg: a Przemków był znacznym kawałkiem ziemi szprotawskiej: i o jego przekazaniu Rechenbergom nie można znaleźć bliższych wiadomości: ani też nie natrafia się na najmniejszy ślad, by przed Rechenbergami inny pan tam władał; można więc tak długo wierzyć, że wspomniany Wolfrad już go posiadał; aż odkryje się więcej zapewnień za lub przeciw.
Po tym, jak z pierwotnej polskiej szlachty na Dolnym Śląsku nic już nie pozostało; a obecne rody tego kraju przybyły z zewnątrz; istnieją 2 możliwości, jak stały się one tu osiadłe: albo przejęły dobra od rodów miejscowych poprzez małżeństwo lub kupno; albo otrzymały od książąt część ziemi pod uprawę, a częściowo także rzeczywiste dobra. Środkami do tego były darowizny, kupno i zastaw! Niezależnie od sposobu, w jaki to się stało, trzeba było nabyte dobra przyjąć od zbywającego księcia jako lenno. Zarówno sposób, jak i warunek pozostawały w użyciu tak długo, aż książęta uznali lenno przed królami Czech. Zob. Dipl. 68. cit. l. p. 846. Z tego powstała różnica między prawem lennym a prawem pańskim. Albowiem dobra te były przedmiotem prawa, które przez Polaków i autochtonów według prawa polskiego było przekazywane jako dziedziczne i własne; te zaś, jako lenno, dwór i Curia parium według niemieckiego obyczaju, zostały ustanowione nad tymi dobrami, które od książąt trafiły do szlachcica. Stąd bierze się również to, że na Śląsku przy lennach obowiązują niemieckie prawa i zwyczaje lennne, tak samo jak w Niemczech. Nie należy jednak zapominać, że wielkie rody stopniowo, przy nadarzającej się okazji, znajdowały sposób na przeniesienie tytułu: „na własność i dziedziczność!” na swoje dobra lenne; a nawet na lenna z łaski: z czego wynika, że pozostało niewiele czystych lenn: zwłaszcza w księstwach i krajach graniczących z Polską: gdzie wręcz zachowano dawny tytuł według prawa polskiego! lub przynajmniej jego charakter i skutki.
§ 6.
Jakże by było, gdyby spróbowano odgadnąć tytuł nabycia (Titulum acquisitionis)? Rozjemca von Pannewitz kazał potwierdzić wszystkie trzy rodzaje zbycia w książęco-braterskiej ugodzie spadkowej; zatem przypuszczalnie nabywcy wszystkich 3 rodzajów byli przy tym obecni. Jest już ustalone: że Otto von Donyn został obdarowany! To, że szlachcic mógłby wówczas wyprosić sobie tak ważne miasto i dawną rezydencję jako prezent, jest dla Szprotawy mało prawdopodobne; tym bardziej prawdopodobne wydaje się, że Pannewitz otrzymał je jako zastaw: zwłaszcza że niedługo potem powróciło ono w ręce książąt: zatem Wolfrad von Rechenberg musiał wejść w posiadanie Przemkowa drogą kupna.
Oprócz tych zbyć dokonanych przez synów książęcych, znajduje się u ich ojca podobne przykłady: Dipl. 76. cit. l. p. 969. [dotyczące] dóbr Moygenitz, ofiarowanych Merbotowi von Haugwiz; oraz w Sinap. c. l. p. 31. [dotyczące] dóbr Rosnau dla Dietricha von Franckenberga, który pojawia się jako świadek przy ugodzie. Nie inaczej było z jego bratem, Księciem Przemkiem I. Ponieważ ten chciał iść na wojnę, podarował klasztorowi w Lubiążu dwie wsie. v. Sommersb. I p. 347. Jako młody pan miał on w dwóch kwestiach podobieństwo do szwabskiego Konradyna; czyż nie jest tak samo prawdopodobne, jak w przypadku tamtego, że aby zebrać pieniądze na wojnę, zastawił lub sprzedał to, na co znalazł nabywców?
§ 7.
Alienatio. [Zbycie/Przeniesienie własności]
Rechenbergowie posiadali Przemków aż do miesiąca lutego 1631 r., kiedy to Hannß Wolff sądowo zrezygnował z niego przed urzędem głogowskim; wraz z żoną i dziećmi, a także całą rodziną opuścił dobra; i odstąpił je pułkownikowi Leo Kropello baronowi de Medices za 146 500 talarów. Tenże ustanowił jezuitów swoimi spadkobiercami: jednak testament ten nigdy nie ujrzał światła dziennego. Co prawda zarówno o. Augustin Geyniz, który później został rektorem kolegium we Wrocławiu; jak i o. Wencesl. Schwertser, superior w Opolu, pisali i działali jako administratorzy majątku ziemskiego Przemków; jednak jest bardzo niepewne, czy uzyskali w nim jakiekolwiek faktyczne posiadanie (Possesion); i czy kiedykolwiek postawili tam stopę na stałe. Albowiem po śmierci pułkownika pozostała jego wdowa Anna Juliana, z domu Freye von Kochtiz i Lubliniz, wraz ze swym synem z pierwszego małżeństwa, Georgiem Christophem baronem von Proskau; z powodu zgłoszonego, lecz wszystkim nieznanego wielkiego legatu (Illatorum), w posiadaniu i użytkowaniu; i zmusili przez to jezuitów do ugody, w której ci odstąpili swe prawa do majątku ziemskiego na rzecz von Proskaua w zamian za obietnicę 20 000 florenów gotówką i 30 000 florenów na poczet funduszu dłużnego (Cride) oraz spłatę ciążących na tym długów.
§ 8.
Fundusz dłużny (Cride) został również ustanowiony, i to przed Komisją Urzędu Nadrzędnego: jednak ponieważ nie pozostał żaden artykuł z decyzji klasyfikacyjnej, ani żadna pozostałość kwoty zakupu od pierwszego sprzedawcy: potwierdzenie ugody Proskaua z jezuitami: oraz oddalenie pewnych wierzycieli do komisji długów ziemskich; należy domniemywać 1) że zarówno cała decyzja, jak i dokument ugody między jezuitami a von Proskauem; jak i testament Leo [de Medices], zostały starannie zatajone, oraz 2) że w dokumentach tych musiały być ukryte ważne i budzące wątpliwości punkty: oraz 3) żaden wierzyciel nie otrzymał nic z owego funduszu dłużnego (Cride); w konsekwencji cały majątek ziemski kosztował von Proskaua znacznie mniej niż 5000 florenów: skoro odmawiał jezuitom pozostałych 15 000 florenów wraz z odsetkami tak długo, jak żył (§ 50). Tenże został w 1671 r. podniesiony do stanu hrabiowskiego i posiadał na Dolnym Śląsku: Przemków, Piotrowice (niem. Petersdorff), Młynowo (niem. Lauterbach), Krępę (niem. Krampff), Wyskoą (niem. Weißig), Wilkocin (niem. Wolffersdorff) i Herzogswalde: na Górnym Śląsku: Prószków (niem. Proskau), Górne i Dolne Chmielowice (niem. Schemnitz), Chrzelice (niem. Chrzeliz), Białą (niem. Zülz) i Prężynę (niem. Prambsen); na Morawach: Gratz [Hradec nad Moravicí], Bisenz [Bzenec] i Namisch [Namiest]: był najpierw ochmistrzem przy Eleonorze, wdowie po Królu Polski [Michale Korybucie Wiśniowieckim], arcyksiężniczce po Cesarzu Ferdynandzie III; później cesarskim tajnym radcą i podkomorzym, asesorem sądu ziemskiego na Morawach, a także radcą książęco-lichtensteińskim i asesorem sądu ziemskiego w Księstwie Opawskim.
§ 9.
Gdy w roku 1701 zmarł w wieku 72 lat; jego najstarszy syn, hrabia Anton Christoph, otrzymał majorat na Górnym Śląsku; hrabia Erdmann Christoph średnie dobra morawskie; a najmłodszy, hrabia Georg Christoph – Przemków oraz to, co ojciec pozostawił jeszcze na Dolnym Śląsku. Jeszcze za życia tego ostatniego, na wniosek starszego brata, ogłoszono w czterech księstwach: że nie należy mu nic pożyczać! a nawet w 1728 r. sporządzono inwentarz dóbr, ponieważ z powodu wielkiego ciężaru długów zmierzał ku bankructwu; po jego śmierci dnia 5 stycznia 1733 r. powołano w tym celu delegowaną Komisję Urzędu Nadrzędnego. Wraz z nią oraz wdową Josefą z domu hrabiną von Berg, która żyła w drugim małżeństwie z hrabią Paulem Carlem Palffy von Erdödi; hrabia Heinrich Gottlob von Reder zawarł dnia 23 sierpnia 1736 r. umowę kupna, otrzymał na to pod datą 29 października cesarski konsensus, a pod datą 24 stycznia 1737 r. potwierdzenie Urzędu Nadrzędnego: na mocy którego przyznano mu majątek ziemski Przemków za 375 000 florenów na własność i dziedziczność. Od niego w 1741 r. Przemków i Piotrowice, wraz z majątkami ziemskimi i dobrami Małomice (niem. Malmiß), Groß- und Klein Kozenau, Witków (niem. Weichau), Kunzendorf i Kraszów (niem. Kraschen), przypadły jaśnie oświeconemu panu, Karolowi Albrechtowi, jedynemu synowi królewskiego ministra gabinetu i sprawiedliwości, kawalera Orderu Orła Czarnego, a także nadprezydenta głogowskiego Urzędu Nadrzędnego.
§ 10.
O pochodzeniu rodu von Rechenberg.
Jeśli chodzi o pochodzenie, zalety, dobra, upadek i wyznanie rodu von Rechenberg; to większość autorów, ze względu na podobieństwo herbu, wywodzi ich od rodu von Haugwiz i von der Rede, z którymi to w 1241 r. pobożny Książę Henryk Legnicki miał ich zrównać w bitwie pod Legnicą (Legnickie Pole) (niem. Wahlstadt). Jednakże w starych księgach turniejowych znajduje się Rechenbergów już w X i XI wieku: a ród szwabskich hrabiów Rzeszy von Rechberg bezsprzecznie stanowi trzecią linię obok marszałków von Pappenheim i von Reischen; wszyscy oni zaś są potomkami dawnych szwabskich marszałków krajowych von Calatin: łatwo jednak zauważyć, że pierwsi dwaj [Haugwiz i Rede] nazywają się od posiadłości, godności i dóbr, lecz nie od rodu; stąd też można przypuszczać, że trzecia gałąź, z braku dziedzicznej godności, była zmuszona kontynuować nazwę rodową całego domu, co według ówczesnego, bardzo powszechnego zwyczaju (zachowanego do dziś w niektórych krajach), było naturalne: a ponieważ bez wątpienia dobra nie zostały przydzielone najmłodszej gałęzi według ścisłych reguł prawa rzymskiego; nie byłoby nielogiczne wywodzić śląskich panów von Rechenberg od młodszych synów, którzy wyruszyli szukać szczęścia lub podążyli za wojną. Gelfrad mógł być zatem synem Hannßa Haugwitza lub niejakiego Hannßa Rechberga z Niemiec; jest on pierwszym, który pojawia się w niezaprzeczalnych dokumentach w roku 1312. W roku 1315 znajdują się w listach legnickich Günther i Gelfrad: z czego można domniemywać, że Günther był bratem poprzedniego; Gelfrad zaś musiał cieszyć się na tamtejszym dworze wielkim poważaniem: co wydaje się bardzo prawdopodobne, skoro za jego pośrednictwem osiedli oni w Przemkowie na granicy. Tak samo mało wątpliwe jest, że Günther kontynuował linię legnicką na Pątnowie (niem. Panthenau); jak pewne jest, że od Gelfrada lub Wolfrada wywodzą się gałęzie głogowskie, które nie tylko na Śląsku, lecz i poza jego granicami zyskały znaczenie, i o których tu właśnie mowa.
§ 11.
Jakie przywileje posiadali, o tym informuje nas Walther Sil. dipl. II. p. 358. O liście Księcia Jana dotyczącym wspólnych praw lennych nad wszystkimi ich lennami wspomniano już wcześniej (§ 4). Podobny [przywilej] otrzymali w 1497 r. w Ofen w dniu św. Lamberta od Króla Władysława ośmiu braci z gałęzi Borowa; ponieważ jednak zapomniano w nim o linii z Kliczkowa na Przemkowie; Zygmunt [Stary], Królewicz Polski, Książę Śląski, na Opawie i Głogowie, rozszerzył w 1504 r., w poniedziałek po niedzieli Palmowej, na prośbę obu linii, prawo wspólnej ręki i nadania lennego także na nich, tak jak wykazywał to list Księcia Jana; na wszystkie odziedziczone lenna i dobra. Tenże [Zygmunt] nadał w 1506 r., w dniu św. Bartłomieja, sławnemu rycerzowi Hannßowi von Rechenberg wraz z jego bratem Nickelem prawo, aby miasteczko Bytom [Odrzański] wraz z przynależnościami oraz wieś Tarnów, wykupili od wierzycieli z Brzegu i Czerniny i posiadali je dziedzicznie, zarządzając nimi swobodnie jak własną własnością. Chociaż tenże Zygmunt został wkrótce Królem Polski; zachował jednak swoje śląskie księstwa i nadał w 1507 r. w Krakowie, w niedzielę po św. Dorocie, swemu wiernemu Hannßowi von Rechenberg, ze względu na nadzwyczajne zasługi, wójtostwo nad miasteczkiem Bytom: jednocześnie zaś całemu jego rodowi nadał szczególną łaskę:
Że wymienieni von Rechenbergowie i ich potomkowie nie muszą prosić o potwierdzenie swoich przywilejów u żadnych przyszłych książąt Głogowa; lecz mają im one zostać zatwierdzone wraz z przywilejami ogólnymi, które przyjmuje całe wspólne Księstwo Głogowskie; chociażby ich przywileje nie zostały tam wymienione z nazwy, mają być jednak przez Nas i Naszych następców zawsze i niewzruszenie zachowane i przez Naszych potomków niezakłócone!
Tenże Król nadał Hannßowi, jego braciom i kuzynom w 1508 r. w Radomiu, w dniu Trzech Króli, nowy list, w którym potwierdzono im przede wszystkim:
Wszystkie ich wsie i dobra, a mianowicie Sława (niem. Schlaw) wraz z miasteczkiem, Lubogoszcz (niem. Laubsgast), Radosławice (niem. Rädichen), Strunz, Lindau, część Nowego Miasteczka (niem. Neustädtlein), Bytom [Odrzański] i Tarnów, Lipin (niem. Lippen), Neubnig i Borów Wielki (niem. grossen Borau), oraz Borów (niem. Winsdisch-Borau), Przemków (Primke) jako siedziba i miasteczko, Młynowo, Łężce, Krępę, Ledersdorff, Wilkocin, Wyskoą (niem. Weisagk), Parche, Heinzendorff, wraz ze wszystkimi przynależnościami tychże dóbr, niczego z tego nie wyłączając.
Następnie otrzymali zwolnienie (*) od wszystkich podatków i danin; z wyjątkiem tych, które bezpośrednio dotyczą Pana Kraju, w którym to przypadku mają ponosić to, co ich przywileje i listy jasno wykazują: a jeśli ich ludzie przy takiej służbie poniosą szkodę, ma im to zostać wynagrodzone: podobnie w kwestii wszystkich sądów, poza Panem Kraju i jego ludźmi: ponadto wolność odwoływania się od wyroku Króla Czech, lub jego Namiestnika, lub książąt i panów; dalej, że ich poddani nigdzie w kraju i z żadnej przyczyny nie mogą być zatrzymywani i sądzeni; lecz mają być kierowani przed sąd ich pana. Ponadto wszystkie ich dobra z lennych zostały uczynione dobrami dziedzicznymi i własnymi: jednak z zastrzeżeniem: aby takie dobra nie przeszły najpierw ani też później na linię żeńską rodu von Rechenberg, chyba że wszystkie męskie potomstwo wyżej wspomnianych lub ich najbliżsi następcy wymrą i zostaną rozdzieleni przez śmierć! Wreszcie także zastrzeżenie: że przestępstwo lub odstępstwo jednego nie powinno szkodzić prawom pozostałych itd.
(*) Z tego rozdziału wywiódł pan Hannß w roku 1530 przed Urzędem Nadrzędnym proces z powodu potrzeb kraju (niem. Landes-Nothdurfften) lub podatków domowych (niem. Domesticalien), z rycerstwem i stanami Księstwa Głogowskiego.
O takich przywilejach król Zygmunt uzyskał także potwierdzenie od swojego brata, króla Władysława w Czechach, datowane w Pradze w 1510 roku. W środę po nawróceniu św. Pawła, roku 1516, w niedzielę Oculi, Hannß kupił dla siebie i swojego brata Nickla, w Pradze, od pełnomocników królów Władysława i Ludwika, rycerza Sitza Wartenberga (według Sommersb. I. s. 1056, zwanego inaczej Otin, co wcześniej było lennem niejakiego von Zebil, według listu z 1477 r. lub Zöllera według Tom. II. Act. Rechenb. s. 403. lub według Lucae Schles. Merckw. s. 1020. i Sinap, I. s. 1043. II. s. 1125. z Zabeitiz, a po roku 1484, po wygaśnięciu rodu, przez 30 lat było dobrem kameralnym;) wraz ze wszystkimi przynależnościami i wioskami: Eckersdorff, Kunnersdorff, Zauche, Kleiniß, Nitteritz, Bobernig, ćwierć Moderiz, ćwierć Cosser; jako dziedziczne i własne, tak jak inne dobra dziedziczne i własne posiadał i użytkował, za sumę 7000 florenów węgierskich. Otrzymał on także pod datą w Budzie [Ofen], w niedzielę Laetare tego samego roku, królewskie potwierdzenie tegoż: a król Ludwik nadał w Budzie w środę Popielcową 1519 roku jeszcze jedno szczególne [potwierdzenie] wszystkich listów i przywilejów, zwłaszcza dotyczących Wartenbergu i Bytomia: podobnie w Pradze w niedzielę św. Małgorzaty 1522 roku, po spłaceniu 2151 i pół florena węgierskiego, ponowne potwierdzenie zarówno zakupu Wartenbergu, jak i wszystkich przywilejów, oraz że Hannß otrzymał zamek Freystadt wraz z przynależnościami, po tym jak posiadacz zastawny H. Barthol von Münsterberg zginął w Dunaju, jako lenno lub zastaw; ma on go posiadać dożywotnio bez rozliczenia! Co król Ferdynand I w Pradze 18 marca 1527 r. w swoim kolejnym liście potwierdzającym słowo w słowo inkorporował.
Ponieważ 3 lutego 1610 r. Hannß George na Wartenbergu zmarł bez potomków męskich; a Melchior von Schlawa odziedziczył dobra zarówno na mocy jego testamentu, jak i układów oraz przywilejów rodzinnych (pactis & privilegiis familiae), jako najbliższy krewny męski (proximus Agnatus): Jednakże posiadanie dóbr zostało zakwestionowane przez Helenę, siostrę zmarłego kuzyna, żonę Hannßa Ernsta Freiherra von und zu Sprinzenstein, starościny krajowej w Neuhaus w księstwie nyskim, jako spadkobierczynię; przeto kuzyn Caspar na Klitschdorffie, Przemkowa i Liebschöu, starosta krajowy księstw świdnickiego i jaworskiego, w imieniu wszystkich krewnych, musiał prosić Rudolfa II o specjalne potwierdzenie wszystkich przywilejów rodowych i zjednoczenia przodków, aby zapobiec przyszłym sporom.
W związku z tym nastąpiło w Pradze 4 marca ponowne potwierdzenie ze specjalnym nowym ułaskawieniem i wyjaśnieniem:
Mianowicie, że wszystkie i każde z ich dóbr Rechenbergów, które teraz posiadają i w przyszłości nabędą, mają odtąd podlegać pod te przywileje i że żaden z nich nie może sprzedać swoich dóbr obcym; chyba że najpierw zaoferuje je zainteresowanym krewnym, którzy zobowiązani są zadeklarować się w ciągu 4 tygodni od tego czasu!
O takie potwierdzenie ubiegał się wspomniany Melchior (który służył jako radca apelacyjny i starosta krajowy w Kłodzku, ale to pierwsze stanowisko odstąpił swojemu najstarszemu synowi) wraz ze wspomnianym Casparem w imieniu wszystkich krewnych, także u cesarza Macieja: który list jego brata potwierdził słowo w słowo; nie mniej też jego nowe wyjaśnienie: jak ma się rzecz ze sprzedażą tych dóbr objętych tym przywilejem, a które miałyby być sprzedane zainteresowanym krewnym, jak ma to być zachowane teraz i w przyszłości? Co 24 marca 1611 r. bez wahania potwierdził. Na tej podstawie [mocy prawnej dokumentu] Melchior został w dniu 5 września oficjalnie wprowadzony w posiadanie dóbr (lub urzędu);
Z drugiej strony Sprinzenstein znalazł środki i okazję, by uzyskać z praskiej apelacji wyrok utrzymujący w posiadaniu z 23 czerwca, ogłoszony 11 sierpnia 1614 r., a po wniesionej apelacji z 12 lutego, ogłoszony 14 marca 1616 r. wraz z mandatem egzekucyjnym z 22 lutego 1616 r.: na mocy którego Melchior 18 marca, po 6-letnim posiadaniu, został sądownie usunięty (exmittiret) ze spornych dóbr. Przy ostatnim liście należy zauważyć, że wspomniani petenci nazywani są baronami (Freyherren): Ponieważ jednak nic takiego nie występuje w listach Rudolfa II, musieli oni otrzymać takie godności w ciągu tego roku. Co prawda ród posiadał już w 1534 r. podobne [tytuły]; jednakże z braku dokumentów patentowych należy przestrzegać różnicy poczynionej przez samą rodzinę, która z racji pierwszego wyniesienia: Szlachetni Panowie von Rechenberg! z racji zaś ostatniego, wszyscy, bez względu na linie, pisali się: Baronowie z Klitschdorffu i Pzemkowa.
§ 12.
Choć rodzina von Rechenberg, oprócz dóbr objętych unią rodową, lenn i dóbr dziedzicznych, nabyła i posiadała także: Piotrowice, Neudeck, Łąkociny, Wangeln, Groß- i Klein-Reichen, Schiern, Rottenburg, Pirschka, Sählisch, Merzdorff, Schwarnitz, Kostliß, Schönfeld, Stranz, Golniß, Neuendorff, Rotenthal, Borkersdorff, Lorenzdorff, Pleßwiß, Zuckelniß, Jonsdorff, Graupzig, Kunnersdorff, Trastau, Dobern, Crosta, Oppach, Lauba, Lodenau, Schönbach, Neusorge, Buhrau, Freyenwalde, Kliy, Spittwiß, Liebschou, Doms, Zeiße, Puschkau, Neuhammer, Heisenberg: Następnie całą wydzieloną linię legnicką z Panthenau, poza tym majątkiem ziemskim, posiadała jeszcze Eisenhut, Lindenpusch, Johnsdorff, Altenwohlau, Lobendau, Niederleisers i Jacobsdorff; to jednak obecnie, poza pewnymi prawami, nie należy do nich ani piędź ziemi więcej na Śląsku: odkąd ostatnia gałąź dawnych Panów von Rechenberg, baronowie z Klitschdorffu i Przemkowa, pan Hannß Wolff na Loden, Neusorge i Schönberg w Górnych Łużycach, całkowicie sprzedał majątek ziemski Oderbeltsch w powiecie wołowskim.
§ 13.
Wygasły także całkowicie wszystkie linie, które nabyły przywileje, z wyjątkiem jedynie wspomnianego barona Hansa Wolffa; mianowicie [wraz z nim] wygasły wszystkie prawa jego rodu. Prawdopodobnie gałąź pątnowska [z Panthenau] podzieliła ten sam los: chyba że panowie von Rechenberg pozostający w służbie saskiej – jak baronowie von Rechenberg z Konradowa uszlachceni w 1652 r., mianowicie dawny saski pierwszy minister Hans George, zmarły w 1664 r., oraz jego dwaj synowie: szambelan Hans Dietrich i radca tajny Hans George (z których pierwszy zmarł w 1740 r., a drugi w 1729 r.) – jeszcze od nich pochodzili. Nawet gdyby tak było, nie mogliby oni mieć najmniejszego udziału w prawach nabytych przez linie głogowskie: ponieważ według ich własnego oświadczenia (T. II. Act. Rech. w sprawie Otynia [Wartenberg], s. 307) jest to mocno ugruntowane; a inni Rechenbergowie, którzy nie pochodzą od posiadaczy przywilejów, nie mają nic wspólnego z przywilejami i prawami rodziny!
§ 14.
Pod względem wyznania wszyscy byli ewangelikami: z wyjątkiem hrabiego Leopolda Friedricha, który w 1710 r. ponownie stał się katolikiem. Musieli oni także w odpowiednim czasie wziąć udział w reformacji, ponieważ wszystkie kościoły i poddani w ich dobrach dostosowali się [do nowego wyznania]: co na Śląsku nie inaczej, jak tylko na samym początku było dozwolone. Tak więc ostatni Rechenberg na Otyniu miał do obsadzenia w miasteczkach Otyń i Nowe Miasteczko oraz w 5 wsiach siedem ewangelickich parafii i dwa stanowiska kapelanów. Właśnie z tego powodu rodowi temu, przy zbywaniu, utracie i ucisku dotyczącym ich dóbr, tak „wiernie” pomagano, aby te jak najszybciej przeszły w ręce posiadaczy starej religii [katolickiej], którzy następnie potrafili bardzo szybko skorzystać z prawa do reformowania (iure reformandi).
Tablica rodowa tych z Rechenbergów, którzy posiadali Przemków; oraz jak ich roszczenia przeszły na panny von Reibold, a przez ich przekazanie na hrabiego Friedricha von Arco.
Poniżej znajduje się strukturalne opracowanie danych zawartych na obrazku, podzielone na pokolenia i gałęzie rodu.
Tablica Rodowodowa rodu von Rechenberg (Linia na Przemkowie)
Pokolenie / Okres Osoby i kluczowe informacje
Początki (XIV w.) Günther i Wolffrad von Rechinberg (1312)
Hannß von Rechnberg (1315): kupił Przemków około 1311 r.
Henr. (1352)
II Pokolenie Henr. Dietrich (1365)
Caspar (1426): Hauptmann zu Außig.
III Pokolenie Melch. u. Claus (1414)
Wolfgang (1451): na Przemkowie i Klitschdorff w części.
Melchior von Rechenb. (1459): na Windischbora i Klitschdorff w drugiej części.
IV Pokolenie Nicolaus (1460): otrzymał Klitschdorff, zm. przed 1477.
Caspar: Landshauptmann zu Sag. (1466–1499), zm. 1504.
Melch. II: na Buhrau i Carolat, kupił w 1468 Weichb. Schlawa, zm. 1485.
V Pokolenie Hans na Przemkowie: zabił jednego z von Loß, sporządził testament w 1548, który ukrywał przez 50 lat bez publikacji.
George auf Klitschd.: żonaty z G. Gotschin v. Schwarzb.
VI Pokolenie (Spór) Córki Hansa (lewa strona): Jedna córka panna, Barbara zamężna z Hans von Loß. Helena i Barbara walczyły o spadek z kuzynem Casparem. Przegrały proces, najechały Przemków siłą, uwięziły opiekuna, zostały sądownie usunięte.
Caspar auf Przemków: posiadał Petersd., Neudeck, Haselbach, Wangeln. Zm. 1609.
Caspar (1545-1588): Landshauptmann in Sagan, na Klitschdorff i Bunzlau.
VII Pokolenie Caspar (syn Caspara): Landshauptmann zu Schweidnitz u. Jauer, otrzymał potwierdzenie przywilejów w 1610, otrzymał tytuł barona, zm. 1612.
George auf Klitschdorff u. Bunzlau: zm. przed 1626.
VIII Pokolenie Hannß Wolff (ur. 1599): pod opieką Nickela Rechenberga zu Panthenau i Hertwigswalde. Sprzedał majątek ziemski Przemków w 1631 r. Leo Kropello de Medices. Zm. 1633.
Schyłek rodu Johann Wolff (zm. 1664): na Buhrau, Freyw., Kliz, Petersd., Klitschd., Liebsch. Rektor Magnificus we Frankfurcie nad Odrą.
Leop. Friedr. (zm. 1704): posiadacz Buhrau, Pleßwiß, Buckelniß, Jonstorff. Przeszedł na katolicyzm w 1710.
Ulrich Maxim. (Freiherr auf Zeise, Puschk., Neuhammer, Eisenh., Liebschou, Domes): sprzedał dobra w 1687 i przeniósł się do Drezna.
Przejście na ród von Arco Eleonora Constantia (zm. 1730): żona Adolpha Haubold Freiherr v. Reibold auf Neud. v. Schieb.
Hedwig Louise (zm. 1732): żona Friedricha Gr. v. Arco. Poprzez cesje i darowizny z lat 1743–1744 prawa przeszły na rodzinę von Arco.
§ 15.
Hans Wolff Edler Panner, Pan na Rechenbergu, posiadał majątki ziemskie i dobra Przemków, Klitschdorff, Buhrau, Freyenwalde, Kliy, Petersdorff i Liebschou. W roku 1629 stał się znany niejaki Leo Kropello de Medices, który kazał się tytułować pułkownikiem i przybył do kraju z większą ochotą na kupowanie majątków ziemskich i dóbr, niż z pieniędzmi na ich zapłatę. Ówczesne przypuszczenie było takie: że żołnierskie życie jest niechybnym środkiem do wzbogacenia się, a zatem ten, kto jako pułkownik porzuca służbę, musi być bajecznie bogaty! Ów mniemany pan pułkownik budował swój szacunek i kredyt zaufania, który potrafił pomnażać poprzez propozycje, zwące się z nazwy zabezpieczeniami długów krajowych i Ochelherrmsdorffer Consenser (s. 43), oraz mamiąc tym, jak to ma uczynić kraj i wszystkich mieszkańców szczęśliwymi; w rzeczywistości jednak nie różniło się to od nowszych oszustw w handlu akcjami przy Mississippi, przedsięwzięciach Kompanii Południowej i tym podobnych; niczym inna rude burleska starej komedii, tyle że bardziej rozbudowana lub lepiej opracowana.
§ 16.
W takich okolicznościach zwrócił się on w rzeczonym roku do barona von Rechenberg, aby ten odstąpił mu na sprzedaż majątek ziemski Przemków. Obaj uzgodnili pod datą 24 listopada cenę 146 500 talarów śląskich. Z tej punktacji kupna nie można odnaleźć ani egzemplarza, ani odpisu; tak więc wprawdzie nie daje się dowieść, czy transakcja opiewała na gotówkę, czy też została zawarta na wspomniany „leoński wiatr” [puste obietnice]; jednakże barona von Rechenberg żadna potrzeba do sprzedaży nie nagliła i prawdopodobnie, dawnym staroniemieckim zwyczajem, została ona uzgodniona inter pocula [przy kieliszku], a baron von Rechenberg przystał na nią jedynie z pychy; można zatem łatwo i pewnie przypuszczać, że to oferta gotówki musiała być głównym motywem sprzedaży! Przypuszczenie to staje się tym silniejsze, iż sprzedawca odmówił pułkownikowi przekazania majątku [tradycji] właśnie dlatego, że ten nie wykazywał chęci, ani nie był w stanie uiścić kwoty kupna przy tym samym akcie.
§ 17.
Z tego powodu kupujący wniósł oczywiście gorzką skargę do starosty krajowego [Landshauptmann] i Królewskiego Urzędu w Głogowie: sprzedawca zaś, ponieważ przy wniesionej skardze kupującego nie nastąpiła żadna oferta zapłaty gotówką, złożył pod datą 12 grudnia protest przeciwko kupnu. Był on tym bardziej uzasadniony, że owym krewnym z rodu, według potwierdzeń Rudolfa II i Macieja (s. 11), majątek ten nie został ani zaoferowany, ani nie poproszono ich o zgodę.
§ 18.
Gdy kupujący chciał użyć innego środka, by wejść w posiadanie majątku ziemskiego! Mianowicie poprzez wywołanie postępowania upadłościowego (Cridæ): być może krył się on za doradcami o znacznym poważaniu, dla których z jednej strony wydawało się sprawą sumienia widzieć piękny majątek ziemski raczej w rękach współwyznawcy [katolika], niż pozostawiać go dłużej w mocy innowiercy [protestanta]; z drugiej strony zaś nie brakowało knowań i siły, by doprowadzić pewnego Nabota do utraty jego fundamentu [ziemi], nawet jeśli ten wcale nie chciał, ani nie śmiał go zbywać.
Przypis (na dole strony):
W owym czasie starostą krajowym był hrabia George von Oppersdorff: o którym uczony Fibiger, prałat, jak i Henelius w Silesiographia, jak również w Indice donoszą: Bardzo miłował jezuitów! Był sercem i duszą ich oddany, a dzięki ich staraniom poddani luteranie byli nawracani na wiarę rzymskokatolicką. Na Śląsku czuwał on najbardziej nad propagowaniem tej wiary i był nieustępliwym pogromcą luteranizmu... Nie mniej czynny był hrabia Carl Annibal von Dohna ze swoją „Kompanią Zbawiciela”... Bardzo sławny i straszny. W tym towarzystwie pułkownik Leo był nie byle kim. Raczej cieszył się u tych przywódców uznaniem jako pożyteczne narzędzie. Ze swojego samochwalczego stylu pisania, zarówno do samego cesarza, jak i do swojego patrona hrabiego von Dohna, wyciągał on korzyści... starał się o rękę bogatej córki ewangelickiego szlachcica w Głogowie... ale otrzymał odpowiedź: że lepiej wiązać się ze starą, dobrze znaną szlachtą, niż z nowymi, nieznanymi baronami! Przypuszcza się, że pochodził od Antonia Capello de Medices, bękarta wielkiego księcia Franciszka I... choć był on jedynie bękartem u Imhofa... wolał mienić się tym pierwszym; jednak z nieznajomości okoliczności rodowych, zamiast Capello, pisał się Kropello. Wsławił się prześladowaniem protestantów, zwłaszcza tych, którzy mieli bogate córki, a jemu ich odmawiali; także poprzez donosy próbował doprowadzić do utraty dóbr książąt legnickich i ich stanów pod zarzutem rzekomego buntu; następnie zaś starał się wzbogacić z ich grabieży: przez co, według rękopisu barona Coll., zyskał tytuł: „Włoski potwarca!” (wälfsche Calumniant). W roku 1636 był komendantem w Legnicy i nękał miasto oraz kraj budową fortyfikacji. Ponieważ pod koniec roku 1641 komendantem został pan Louis Karon de Montevergues z Avignon: choć on [Leo] pewnie jako dobry inżynier już od sierpnia 1638 roku musiał pomagać komendantowi przy budowie; to Leo prawdopodobnie w tym czasie zmarł.
§ 19.
Aby osiągnąć ten cel, podburzono wierzycieli Rechenbergów; przyjmowano ich bez rozróżnienia, czy ich wierzytelności były zabezpieczone na Przemkowie, czy na innych dobrach? Czy mieli roszczenia rzeczowe, czy osobiste? Czy pochodziły one od ojca, czy od [obecnego] właściciela, i czy termin płatności już nadszedł, czy nie? W ten sposób wywołano upadłość (Cride)! Leo potrafił sprawić, że jego propozycje płatnicze wydały się większości wierzycieli atrakcyjne: wierzyli oni, że obiecane papiery mają taką samą wartość jak gotówka! Jednocześnie ulegli złudzeniu, że cały kraj jest lepszym zabezpieczeniem długu niż pojedynczy majątek z niego wydzielony. W ten sposób kupiec wciągnął ich wszystkich w swoje interesy, z wyjątkiem dwóch. Następnie w pośpiechu zorganizowano subhastację [licytację sądową] spornego majątku ziemskiego: Leo powtórzył przy tym swoją ofertę złożoną właścicielowi. Majątek mu przysądzono: ustalenia kupna (Kauff-Punctation) zawarte z Rechenbergiem zostały ratyfikowane przez sędziego i wierzycieli (a Judice & creditoribus ratihabiret). Transakcję ogłoszono, a powołana do klasyfikacji [wierzytelności] komisja doprowadziła ją do skutku w dniach 20, 21 i 22 stycznia 1630 r. w następujący sposób:
Oficjalny dekret sądowy w sprawie długów i bankructwa majątku Przemków, należącego do rodziny Rechenberg.
Po tym, jak w tutejszym Urzędzie Królewskim wczoraj i dziś stawili się wierzyciele Jaśnie Wielmożnego Pana Hannßa Wolffa barona von Rechenberg na Przemkowie i Klitschdorff, a ich roszczenia zostały ustalone [zlikwidowane] i uzasadnione; przeto Jego Hrabiańska Mość Pan Starosta Krajowy [Landshauptmann] i obecni panowie asesorowie sądu lennego [Mann-Rechts-Sitzer], w sprawie przyszłej płatności z dóbr przemkowskich, sporządzili niniejszym następujący wykaz:
Po pierwsze i przede wszystkim, reszta pieniędzy z kontraktu przemkowskiego, niezależnie od tego, jak wysoko narosła, ma zostać w pełni wypłacona i uregulowana. Następnie należy uiścić pieniądze za kuratelę (Curaei-Bestallungs-Geld). Po trzecie, posagi wniesione do dóbr przemkowskich przez kobiety z rodu Rechenbergów, a następnie wypłaty na wyprawę sióstr dłużnika. Po czwarte, mają zostać spłaceni wierzyciele hipoteczni lub konsensyści, a mianowicie wśród nich najpierw ci, którzy posiadają konsensy ogólne na wszystkie dobra przemkowskie wraz z prawem do intromisji (cum reali jure immissionis), następnie konsensy specjalne na poszczególne dobra lub części wraz z prawem do intromisji. Po trzecie, konsensy ogólne bez prawa do intromisji, a potem konsensy specjalne bez prawa do intromisji. Po piąte, w płatnościach mają nastąpić ci, których roszczenia zostały uznane wyrokiem (per Sententiam), a na samym końcu prości wierzyciele na podstawie rewersu (nudi Chirographarii). Ponieważ jednak fundusze książęce nie zostały obecnie ustalone, a tym bardziej nie wyprowadzono z nich prawa [do spłaty], wykaz ten nie będzie wiążący dla tychże funduszy. Pod każdym względem wykaz ten należy rozumieć przede wszystkim jako dotyczący długów ojcowskich (debitis Paternis), a nie własnych lub osobistych długów pana Hannßa Wolffa von Rechenberg, które sam zaciągnął, i aby poprzez to nie spłacano długów pozostawionych przez jego ojca: w którym to przypadku nowo zaciągnięte długi miałyby pierwszeństwo przed ojcowskimi: stąd też dawni prości wierzyciele skryptariusze (nudi Chirographarii) mają ustąpić pierwszeństwa odpowiednim konsensystom. Działo się w Głogowie, dnia 22 stycznia roku 1630.
§ 20.
Potwierdzenie nastąpiło pod datą 2 marca 1630 r. Zamiast jednak, by Rechenberg i wierzyciele chwalili rychłą sprawiedliwość, ci ostatni stali się tak trudni, że trzeba było ich ponownie uspokajać dekretem wyjaśniającym panów asesorów w Suche Dni Popielcowe (Quatember Cinerum). Pierwszy zaś [Rechenberg] wniósł przeciwko temu 3 kwietnia protest: zwrócił się ze skargą na dwór i prosił o powołanie delegowanej komisji (Commissionem delegatam). Cesarz skierował jednak strony do krótkiego postępowania pisemnego. Chociaż urząd w Głogowie i pułkownik Leo skarżyli się na dworze: że Rechenberg nie złożył repliki! Niezawodnie dlatego, że nie miał w niej do powiedzenia nic nowego ponad to, co już podniósł w skardze: że kupiec powinien po prostu wyłożyć pieniądze! Na co ten nie miał ani majątku, ani woli. Mimo to zgodnie wnosili o komisję, a ten ostatni [Leo] meldował w swojej prośbie (Supplicat) z 25 października: że wierzyciele są częściowo sami winni, że on jeszcze nie objął posiadania (Posseß), gdyż sami starają się opóźniać sprawę i obchodzić terminy. Dlatego należy się obawiać, że jeśli nie podejmie się wkrótce kroków przeciwko sprzedawcy i wierzycielom, a jego nie wprowadzi w posiadanie, to wierzyciele skryptariusze (Chirographarii) mogą zostać z niczym! Z tego jasno wynika przyczyna, dla której tak rychła wcześniej sprawiedliwość tak bardzo się przeciągnęła.
§ 21.
Cesarz przychylił się do prośby o powołanie wspomnianej komisji, ponieważ Rechenberg sam o nią wcześniej prosił. Dekret komisaryczny został wydany w Regensburg dnia 7 listopada 1630 r. Komisja ta, ze względu na rangę i liczbę wyznaczonych osób, była nader poważna i miała albo doprowadzić do ugody, albo wydać wyrok ostateczny (inappellabiliter). Ich instrukcja brzmiała: zbadać z racji wspomnianej krótkości czasu, czy subhastacja odbyła się zgodnie z obyczajem kraju; lub czy przynajmniej wierzyciele wyrazili zgodę na dokonany sposób [postępowania]! Komisja ta potwierdziła pod datą 9 stycznia 1631 r. kupno i nakazała w kwestii Rechenberga: powinien on, zgodnie z obyczajem kraju, zrezygnować z dóbr przed Urzędem Królewskim, aby mogły one zostać przekazane (tradired) kupującemu. Następnie w ciągu 4 tygodni miał owe dobra opuścić i do tego czasu przyjąć „leoński” dokument przeciwstawny (Gegen-Schreiben)! W kwestii zaś wierzycieli: ponieważ wprawdzie wielu zgłosiło roszczenia bez różnicy, ale ustalone (liquidata) roszczenia albo wcale, albo bardzo słabo uzasadnili; przeto pod karą wykluczenia (poena praeclusi) mieli oni stawić się przed komisją 10 lutego i w obecności Rechenberga lepiej je udokumentować! Jednocześnie obiecano, że po zakończeniu postępowania zostanie ogłoszony prawomocny wykaz: kto, przed kim lub po kim, ma zostać spłacony!
§ 22.
Aż do tego czasu Rechenberg się nie pojawiał: należy zatem oddać komisji sprawiedliwość, że postępowała dość bezstronnie, jako że sama dostrzegła i ukarała intrygi prowadzone z wierzycielami. Choć Rechenbergowi nie spodobało się postanowienie dotyczące jego strat; dlatego też 11 stycznia nie przyjął wysłanego „leońskiego” kontrolera: co więcej! gdy tenże powrócił 14 stycznia wraz z sędzią dworskim ze Szprotawy w towarzystwie młodszych mieszczan z tegoż miasta, Rechenberg, przy wsparciu swoich mieszczan zgromadzonych z miasteczka Przemków, dobitnie poprosił całe to towarzystwo, aby ustąpiło z jego granic! O co też Leo 29 stycznia w Wiedniu wniósł skargę, z prośbą: aby poprzez starostę krajowego zbrojną ręką (armata manu) dokonać egzekucji i wprowadzić go w posiadanie! Na co 13 lutego wystawiono reskrypt, zgodnie z prośbą, który jednak nadszedł zbyt późno; spodobała mu się jednak sprawiedliwa klauzula dotycząca wierzycieli. Nabrał zaufania do komisji i stawił się w terminie (in Termino).
§ 23.
Tego właśnie szukali wszyscy zainteresowani: skoro bowiem poprzez surowość, przy jego sprawiedliwej skądinąd sprawie, nic nie można było u niego wskórać; przeto teraz zaczęli go przekonywać namowami i ofertami tak długo i tak usilnie, aż w końcu dał się wyjednać i zgodnie z raportem komisarycznym do Wiednia pod datą 21 lutego (przedłożonym 18 maja), był zadowolony z warunków zaproponowanych i wypracowanych przez samych komisarzy. Miał on ratyfikować kupno, cenę zakupu i wszystko, co zaszło: w zamian za co kupujący miał przejąć długi, zgodnie z klasyfikacją, wraz z majątkiem ziemskim. Jednocześnie obiecano mu 4000 talarów Rzeszy jako warunek konieczny (causam sine qua non) za ustąpienie; aż do czasu rzeczywistej zapłaty miał otrzymać na to rewers. Miał on również wyrazić zgodę na to, by nad ustalonymi roszczeniami dokonano ściślejszej klasyfikacji: w zamian zaś wierzyciele, ponieważ ich tutaj uznaje i wskazuje, a byli oni już skądinąd zabezpieczeni, mieli zrzec się rocznego procentu dla zadośćuczynienia. Jednakże reszta ceny zakupu miała pozostać dla niego uprzywilejowana i zabezpieczona na gruncie (in fundo)!
Rewers brzmi:
Ja, Leon Kropello de Medices, baron na Przemkowie, oświadczam niniejszym Jaśnie Wielmożnemu Panu, Panu Hannßowi Wolffowi, baronowi von Rechenberg na Klitschdorff, w związku z zakupem i zawartymi w nim pieniędzmi z tytułu kupna, że winien jestem wypłacić cztery tysiące talarów Rzeszy. W taki sposób, mianowicie po upływie dwóch lat licząc od dzisiaj, dwa tysiące talarów Rzeszy bez odsetek; jak również po upływie trzech lat licząc od dzisiaj, pozostałe dwa tysiące talarów Rzeszy, podobnie bez oprocentowania, uregulować. Aby zaś pan von Rechenberg był w tej mierze dostatecznie zabezpieczony, zobowiązuję się niniejszym, że zostanie mu to jak najszybciej zabezpieczone poprzez oficjalny konsens urzędowy na dobrach przemkowskich: jednakże gdy ów konsens urzędowy zostanie wystawiony, niniejszy rewers ma stracić moc i zostać mi zwrócony. Dla wiarygodności i poświadczenia wycisnąłem tutaj mój rodowy sygnet baronowski i podpisałem własną ręką. Działo się w Przemkowie dnia 10 lutego 1631.
(L.S.) Leon Kropello de Medices.
§ 24.
Tak więc Rechenberg stracił rodowy majątek ziemski; Leo zaś, tak jak zamierzał, wszedł bez pieniędzy w posiadanie majątku ziemskiego, który w nowszych czasach został opłacony kwotą 375 000 florenów (s. 9). Choć może nie wszyscy, to jednak wielu wierzycieli Rechenberga dało się zwieść jego wychwalanym, korzystnym propozycjom i wspólnemu nastawieniu przeciwko swojemu dłużnikowi. Jest więc nieprawdopodobne, że poprzez ich zaakceptowanie ostatecznie stracili wszystko (s. 25). Jest bowiem pewne, że w orzeczeniu klasyfikacyjnym Wyższego Urzędu dotyczącym Przemkowa z dnia 9 grudnia 1652 r. wszyscy wierzyciele przystali na to samo i zostali skierowani do Komisji Długów Krajowych. Czy otrzymali tam zaspokojenie, z powodu braku wiadomości i dokumentów nie można ani potwierdzić, ani zaprzeczyć.
§ 25.
Co prawda sprzedawca zmarł zaledwie 2 lata po umowie [1633], zanim zdążył ściągnąć swoje roszczenia dotyczące reszty kwoty oraz rewersu; pozostawił jeszcze sześć, częściowo majątków ziemskich, częściowo znacznych dóbr, swojemu jedynemu małoletniemu synowi Johannowi Wolfgangowi, o którym u Henela cit. C. VIII. s. 425 można przeczytać:
„Johann Wolfgang L. B. de Rechenberg ob literarum elegantiam & scientiam dignus, cui anno 1644. Academia Francofurtana Rectoratum, munus magnificentissimum, conferret.” [Johann Wolfgang baron von Rechenberg, godny ze względu na elegancję listów i wiedzę, któremu w roku 1644 Akademia Frankfurcka nadała godność rektora, urząd najwspanialszy].
Jednakże z powodu bliższej klasyfikacji i asygnacji długów przejętych przez kupującego wraz z majątkiem ziemskim, przed Urzędem w Głogowie musiało się coś wydarzyć (s. 21) ze strony opiekunów małoletniego Johanna Wolfganga, ze względu na jego roszczenia zakorzenione w Przemkowie. Gdy bowiem ten ostatni doszedł do lat sprawnych i powrócił z podróży do domu, ponowił te starania, konkretnie z powodu reszty kwoty kupna w wysokości 19 000 talarów śląskich oraz z powodu 4 000 talarów Rzeszy według rewersu, z tym większą powagą i gorliwością. Ponieważ Leo w międzyczasie zmarł; jezuici z Wartenberg podawali się za spadkobierców, jednak bez przedłożenia testamentu; oraz wdowa, która w aktach nie nazywa się inaczej, jak ze względu na swojego drugiego małżonka cesarskiego pułkownika Joachima von Mißlaff, pułkownikową Mißlaffin; pod pretekstem wielkich pretensji, o których ani zmarły małżonek, ani nikt inny nie wiedział; wraz ze swoim synem z pierwszego małżeństwa, George'em Christophem baronem von Proßkau, zasiadała w posiadaniu majątku ziemskiego (s. 7).
§ 26.
Ponieważ przy Urzędzie w Głogowie nic nie wskórano, a inni wierzyciele również się zgłaszali: upraszał on [Johann Wolfgang] najpierw Wyższy Urząd, aby wydał dekret przeciwko Mißlaffin; a gdy to pozostało bez skutku, dnia 24 marca 1651 r. zwrócił się do samego cesarza o nakaz intromisji [wprowadzenia w posiadanie], w którym przedstawił:
Że jego rodowy majątek ziemski Przemków został sprzedany panu Leo Kropello za kwotę 146 000 talarów śląskich, wierzyciele zostali skierowani poprzez pewną klasyfikację do pieniędzy z kupna (s. 25), a reszta ceny (Residuum pretii), która wynosiła 19 000 talarów śląskich, została przypisana sprzedającemu lub jego spadkobiercom i następcom. Otóż według załączonego kontraktu kupna i określonych w nim terminów płatności, pieniądze z kupna powinny zostać w pełni uregulowane już w roku 1635: jednak kupujący i posiadacz dóbr przemkowskich szukał jednego wykrętu po drugim; co do zapłaty pieniędzy z kupna przedstawiał wszelkiego rodzaju projekty, aczkolwiek na próżno. W międzyczasie jednak cieszył się jednocześnie pieniędzmi i dobrami, tak długo, aż zmarł nie zapłaciwszy niemal całej sumy kupna. Ponieważ zaś, bez względu na to, przysługuje mu prawo zastawu ustawowego (jus tacitae Hypothecae) z racji reszty ceny, jak również przywilej (s. 11, 17), który mu z mocy prawa przysługiwał; on zaś musiał do tej pory znosić skrajną ruinę i szkodę, i nadal znosi, że inni pretendenci, którzy w prawie i porządku są po nim, są przed nim przedkładani i dopuszczani do posiadania dóbr oraz pełnego z nich korzystania, z najwyższym dla niego uszczerbkiem; oraz są przy tym utrzymywani i chronieni (s. 25) itd. Skarga ta została jednak 20 czerwca, poinformowana 15 sierpnia, odesłana do zarządcy w Głogowie z dołączonym rozkazem: Aby po wysłuchaniu strony przeciwnej wymierzyć szybką sprawiedliwość!
§ 27.
Pod datą 13 września w Urzędzie sporządzono również dekret intromisyjny; jednak z następującej przyczyny nie został on wykonany. Proßkau, który znał siłę i słabość jezuitów, widział w nich wprawdzie spadkobierców Leo; pozwolił też, aby ich wyznaczony administrator, ojciec Augustin Geyniß z Wartenberg, przebywał i podróżował w Przemkowie; potrafił jednak odsunąć Towarzystwo [Jezuitów] od rzeczywistego posiadania i użytkowania majątku ziemskiego.
Ze względu na ciążący na nim ogromny ciężar długów, a także dlatego, że [jezuici] nie mieli zezwolenia (Permission) na posiadanie nieruchomości (immobilia); on zaś [Proskau] nie zamierzał pozwolić im tak łatwo wejść w faktyczne posiadanie (possessionem de facto), jak to było możliwe w Wartenberg! Potrafił ich zatem bardzo zręcznie odsunąć (§ 7, 25) poprzez transakcję, która dla sędziego i samych jezuitów pozostawała zawsze niewidoczna; sprzedał im swoje prawa (Jura), także oficjalne i tajne zobowiązania do ewikcji (officia evictionis) za 20 000 florenów. Mianowicie jedną czwartą w gotówce, a resztę na procent do czasu ich ewikcji i bliższej okazji pewnego nabycia.
Helena von Rechenberg (§ 11, 39) pozostała w posiadaniu majątku ziemskiego położonego nad rzeką Ochel w powiecie Grünberg, aż do swojej śmierci: ponieważ jej kuzyn Melchior albo nie podjął kroków prawnych (Petitorium), albo nie znalazł posłuchu; i zapisała te dobra swojemu mężowi: ten zaś, przy swojej śmierci 28 listopada 1638 r., zapisał je Towarzystwu Jezusowemu: niektórzy złośliwcy powiadają wręcz, że uczynił ten zapis, gdy już nie żył. Tymczasem Towarzystwo posiada ten majątek ziemski i ma tam swoją rezydencję.
§ 28.
Następnie wywołano konkurs [upadłość], i to przed delegowaną komisją, która 9 grudnia 1652 r. ogłosiła wyrok klasyfikacyjny Wyższego Urzędu. Transakcja Proskaua z jezuitami miała zostać potwierdzona; wszyscy wierzyciele Rechenberga, którzy przystali na skrypty dłużne krajowe i Ochelhermsdorffer Consenser (§ 24), mieli zostać wykluczeni i skierowani do owych zabezpieczeń (§ 8). W ten sposób Proskau uzyskał własność majątku ziemskiego za 5000 florenów. Przyszłość pokaże bowiem, jak potrafił on ostatecznie – po tym, jak wystarczająco skorzystał z tajnych usług jezuitów – doprowadzić do ruiny te zatrzymane trzy czwarte kwoty, podobnie jak samych Rechenbergów i ich wierzycieli (§ 50).
§ 29. (w tekście błędnie wydrukowane jako 20)
Wobec barona von Rechenberg miano podobny zamiar, według artykułu z recesu:
„I ponieważ wreszcie wspomniany D. Christianus Curaeus, w imieniu i zastępstwie swojego mocodawcy, wspomnianego pana Johanna Wolffa barona von Rechenberg, jako syna i spadkobiercy sprzedającego, wskazał na nadmiar kwoty kupna; przeto tenże będzie wiedział, jak trzymać się reszty kwoty, która mogłaby pozostać po całkowitym spłaceniu dóbr, na których ciążą krajowe i Ochelhermsdorffer Consenser itd.” Ogłoszono i opublikowano w Wratisl. dnia 9 grudnia.
§ 30.
Jednakże przeszkodził on temu [Johann Wolfgang] poprzez wniesioną 12 grudnia apelację (Leuteration), tak iż wyrok nie mógł nabrać mocy prawnej: odwołał się na dwór i otrzymał w końcu ostateczny reskrypt z Wyższego Urzędu:
Ferdynand Trzeci.
„Kochani, Wierni: Co przed Nami Johann Wolfgang baron von Rechenberg w poddańczej prośbie przedstawił i ze względu na swoje roszczenia pokornie prosił o zachowanie i pozostawienie go przy jego prawie hipotecznym (Jure Hypothecae); to Wy i oni możecie wyczytać z załącznika. Ponieważ zaś jego roszczenie w procesie upadłościowym (Crida) zostało uznane przez sąd, ale spłata została skierowana do niepewnych funduszy, a on z tego nabytego prawa chciałby skorzystać; przeto nakazujemy Wam niniejszym, abyście przy Naszym Staroście Krajowym Księstwa Głogowskiego wydali stanowcze rozporządzenie Wyższego Urzędu, by dopomóc mu w wejściu w posiadanie dóbr przemkowskich, zarówno z racji reszty kwoty, jak i innych odrębnych długów »leońskich« opiewających na 10 000 talarów. W czym Wy i oni oddacie mu sprawiedliwość i wypełnicie Naszą najłaskawszą wolę i mniemanie itd.” Ebersdorff, dnia 23 września 1654.
§ 31.
To, co Wyższy Urząd pod datą 17 października, doręczone 21 listopada, skierował w tej sprawie do Głogowa, jest osobliwe! „Wielmożny Panie! szczególnie Drogi i Wielce Szanowny Panie! My owym Panom w przyjaźni przychylni i służebnie nie ukrywamy, w jaki sposób rzymski cesarz, a także król Węgier i Czech, Nasza Najłaskawsza Wysokość, na najpokorniejszą prośbę i wstawiennictwo pana Johanna Wolfganga barona von Rechenberg, pod datą Ebersdorff dnia 23 września, łaskawie odpisał, aby przestrzegać jego roszczeń opartych na majątku ziemskim Przemków oraz wskazanych mu tam dwóch konsensów. Ponieważ zaś jest rzeczą konieczną wiedzieć, jak ma się sprawa z owymi dwoma konsensami, mianowicie krajowym i Ochelhermsdorffer; przeto niniejszym wzywamy Pana Naszym urzędowym upomnieniem Wyższego Urzędu, aby kazał on pilnie poszukać w księgach urzędowych wielkiego Głogowa, a co zostałoby tam znalezione, nie zaniechał przesłać Nam wraz z najdokładniejszym gruntownym raportem, jak to się ma do owych dwóch konsensów zawartych w recesie klasyfikacyjnym ogłoszonym w Wyższym Urzędzie dnia 9 grudnia 1652 r. w Księstwie Głogowskim, i czy można je tam odnaleźć; tak aby Najłaskawszy rozkaz cesarski mógł zostać najpokorniej wykonany. Polecając się Bożej opiece.”
*Wszystkie orzeczenia są rozstrzygnięciami według własnej formuły: Rozpoznać i orzec zgodnie z prawem! Tutaj jednak decyzja zapadła bez rozpoznania [stanu faktycznego], o którym należało orzec. Jakże sędzia mógł orzekać, skoro sam przyznaje, że nie posiada rozpoznania w zawisłej sprawie? I w dokumencie publicznym dopiero po tym, jak już orzekł zgodnie z prawem, prosi o informacje? Bardziej na sposób dawnych mieszkańców Karyntii, którzy wieszali zanim osądzili sprawę. Czyż decyzja ta mogła być inna, jak tylko pełna nieważności i sprzeczna z zasadami prawa?
§ 32.
Należy tutaj nadmienić, że rozkazy te w żadnym wypadku nie zostały wykonane, i Rechenberg został w ten sposób zmuszony, aby poprzez nowe przedłożenie z dnia 18 listopada 1655 r. uzyskać następujący trzeci nakaz intromisji [wprowadzenia w posiadanie]:
„Przypominamy sobie łaskawie, co My Wam i im na najpokorniejszą prośbę Wielmożnego, Naszego miłego i wiernego Johanna Wolfganga barona von Rechenberg, z racji pewnych wierzytelności ciążących na dobrach przemkowskich z dnia 23 września ubiegłego 1654 roku, łaskawie nakazaliśmy; skoro jednak należyta pomoc mu do tej pory nie została udzielona, i z tego powodu u Nas, na mocy załącznika, ponownie się użala; a przecież owa sprawa hipotekowa powinna zostać z mocy prawa wsparta;
Przeto nakazujemy Wam i im ponownym niniejszym pismem łaskawie, abyście przy Wielmożnym, Naszym miłym i wiernym Johannie Franzu Barwißie baronie von Fernemont, Naszym dworskim radcy wojennym, generale artylerii, mianowanym pułkowniku i staroście krajowym Księstwa Głogowskiego itd., wydali stanowcze rozporządzenie i dbali o to, aby po tak długiej cierpliwości doprowadzić do rzeczywistej egzekucji łaskawie nakazanej mu wcześniej; lub jeśli mielibyście co do prawa istotne wątpliwości, powinniście Nam o tym najpokorniej zameldować. Wy i oni będziecie wiedzieli, jak należy postąpić. Dane w Wiedniu dnia 28 listopada 1655 r. Do Wyższego Urzędu na Śląsku.”
§ 33.
Aby zapobiec skutkom tego rozkazu, przeciwnicy mogli zapewne rozpocząć wymianę listów z Rechenbergiem: jednak nie pozostało z tego nic więcej, jak tylko nagłówek listu od ojca Geynißa z dnia 4 sierpnia 1661 r. Ów list jednak prawdopodobnie zbyt długo nie nadchodził, gdyż pod datą 12 czerwca Rechenberg przedłożył już na dworze:
„Wasza Cesarska i Królewska Mość raczy najłaskawiej kazać poinformować się z Waszego Cesarskiego Archiwum, co do Waszego Wysoko czczonego Pana Ojca, Cesarza Ferdynanda Trzeciego, chwalebnej pamięci, pod datą 18 listopada 1655 r., z racji mojej ustawowej hipoteki na dobrach przemkowskich, dotyczącej mocno i głęboko tam zakorzenionego roszczenia dłużnego jako reszty ustalonej ceny, która według załączonego rozliczenia kapitału i odsetek już wtedy opiewała na 45 883 talary i 18 groszy; a obecnie odsetki te spuchły jeszcze bardziej do sumy znacznie wyższej; Waszej Cesarskiej Mości najpokorniej przedłożyłem; co też na to wspomniana Wasza Cesarska i Królewska Mość, świętej pamięci, do Cesarskiego i Królewskiego Wyższego Urzędu na Górnym i Dolnym Śląsku pod datą 28 listopada właśnie w tej sprawie roszczenia dłużnego najłaskawiej odpisał i stanowczo nakazał: aby w sposób mi wcześniej nakazany, poprzez pomoc prawną, po tak długiej cierpliwości, doprowadzić wreszcie do rzeczywistej egzekucji za pośrednictwem rozporządzenia urzędu Wielkiego Głogowa! Skoro jednak owa nakazana wówczas najłaskawiej egzekucja do tej pory nie nastąpiła, a jest rzeczą wielce przeciwną słuszności, iż ja, jako naturalny spadkobierca rzeczonych dóbr przemkowskich, zostaję jednocześnie pozbawiony pieniędzy i dóbr, a z drugiej strony muszę patrzeć, jak inni obcy [extranei] owymi moimi naturalnymi dobrami rodowymi, bez uiszczenia przepisanej i należnej ceny zakupu, w pełni i z pożytkami się cieszą, podczas gdy owe dobra są dla mnie obciążone prawem zastawu ustawowego [jure tacitae Hypothecae] itd.
Otrzymał również na załączoną prośbę: zarządzenie albo niezwłocznej zapłaty, albo niechybnej intromisji [wprowadzenia w posiadanie]! Pod datą 17 sierpnia, doręczone 5 września, potwierdzenie Leopolda dla poprzednich rozkazów:
„Miły wierny itd. z załącznika możesz szczegółowo wyczytać, w jaki sposób i z jakich przyczyn Wielmożny Johann Wolffgang baron von Rechenberg, aby albo dojść do swoich należnych roszczeń dłużnych ciążących na dobrach przemkowskich i zostać przy nich zachowanym aż do całkowitego ich zaspokojenia, najpokorniej prosił; skoro zaś na wspomniane prośby Rechenberga, jeszcze Nasz Wysoko czczony Pan Ojciec chwalebnej pamięci, już w roku 1655 łaskawie nakazał dopomóc mu do jego własności poprzez rzeczywistą egzekucję, a My obecnie, biorąc pod uwagę słuszność, łaskawie zamierzamy przy tym pozostać! Przeto niniejszym wydajemy Nasz najłaskawszy rozkaz, abyś przy obecnym stanie rzeczy, według wyżej wspomnianej prośby suplikanta, dopomógł mu do jego prawnego roszczenia we wcześniej nakazany sposób, i tym samym nie dawał Nam powodu do dalszego niepokojenia Nas w tej sprawie. W tym wypełnisz itd. Wiedeń, dnia 17 sierpnia roku 1661.”
§ 34.
Ten czwarty nakaz intromisji przekazał Rechenberg staroście krajowemu w Głogowie w piśmie z prośbą o rychłą egzekucję dnia 14 września, a jednocześnie memoriał: iż przeciwnicy chcieliby zostać odroczeni do czasu posiedzenia sądu (Diæt) celem przesłuchania i wyroku sądowego! Z tego powodu urząd w Głogowie wydał również upomnienie (Monitorium) do wspomnianego administratora przemkowskiego. Ponadto musiało nastąpić ponowne przedstawienie sprawy w Wiedniu; gdyż stamtąd nadeszło odnowione rozporządzenie do Wyższego Urzędu: z czego pozostało jedynie to pierwsze, mianowicie z 1 sierpnia 1662 r. oraz nagłówek rozporządzenia Wyższego Urzędu dotyczącego roszczenia Rechenberga z 11 czerwca 1663 r.; ponieważ następuje po tym dekret urzędu w Głogowie.
„Jak żarliwie Wielmożny Pan Johann Wolffgang baron von Rechenberg na Klitschdorff i Buhrau, z powodu wciąż dochodzonych przemkowskich pieniędzy z kupna, po tym jak do tej pory nie mógł uzyskać żadnego zaspokojenia; obecnie nalega na rzeczywistą intromisję: co wynika z załącznika z innymi szczegółami.
Skoro więc w końcu nie będzie innego środka; przeto chciałem to pełnomocnemu Urzędowi względem owego Pana jeszcze raz przedłożyć, a jednocześnie nakazać, aby w tej sprawie bez dalszej zwłoki domagał się niechybnej rzetelności; lub aby w przeciwnym razie, choć niechętnie, przystąpiono jednak do upraszanej intromisji, i aby najłaskawszy rozkaz Waszej Cesarskiej Mości dotyczący tej sprawy, według należności i obowiązku, najpokorniej został zachowany, o czym należy pamiętać. Głogów, dnia 8 lutego 1664.
Johann Franz von Barwiß baron zu Fernemont do o. Geynißa S.J. i administratora dóbr przemkowskich.”
Ponieważ o. Geyniß pod datą 23 lutego wniósł przeciwko temu tak zwane pismo z zastrzeżeniami (Exceptions-Schrift); przeto starosta krajowy musiał zaniechać rzeczywistej egzekucji, co prawda ze strachu; natomiast wydał opiekunom, na ich protest z powodu niewykonanego dekretu, uznanie, o które jednocześnie prosili.
§ 35.
Należy jednak zauważyć, że baron Johann Wolffgang wkrótce po wydanym dekrecie zmarł; powierzył on opiekę nad trojgiem swoich małoletnich dzieci, imieniem: Leopold Friedrich (późniejszy hrabia i wiceprezes kamery na Śląsku), Ulrich Maximilian (późniejszy tajny radca elektora saskiego) oraz Eleonora Constantia (która poślubiła saskiego pułkownika kawalerii Adolpha Haubolda von Reibold na Neudorff i Schieben); panu Ulrichowi hrabiemu von Promnitz oraz Christophowi Nickelowi von Dyhrn na Hartmannsdorff: a także to, aby ci z wielką pilnością dochodzili tak ważnego i sprawiedliwego roszczenia rzeczowego swoich podopiecznych na majątku przemkowskim (Fundum Primkenau).
§ 36.
Wśród przeciwników zrodził się wreszcie niepokój, gdyż przeciwko roszczeniu Rechenbergów nie wiedzieli ostatecznie, co zarzucić z mocą prawną. Dlatego o. Geyniß musiał najpierw szukać ratunku w Głogowskiej Komisji Długów Krajowych, na wypadek gdyby sprawy nie wygrał całkowicie; aby przynajmniej doprowadzić do tego, by w ich recesie [końcowym postanowieniu] z dnia 8 lipca 1667 r. wszystkie przemkowskie decyzje z roku 1667 zostały tam skierowane, a ci, którzy się nie zgłosili; jednakże na mocy atestu [zaświadczenia] z 9 lipca, sami Rechenbergowie mieli zostać imiennie wykluczeni [z możliwości dalszego dochodzenia roszczeń]*.
*Choć rodzina Rechenbergów, odkąd ich ojciec rodowy Hans Wolff właśnie sprzedał Przemków; nie przyjęła żadnego zabezpieczenia na długach krajowych; także ze strachu przed tak marną zapłatą prowadziła proces przeciwko sprzedaży; jak i przeciwko dwóm konsensom, które mu [Leo] chciano przyznać po fakcie (de facto) (s. 31), już pod datą 7 czerwca 1631 r. zaprotestowała: natomiast w orzeczeniu Wyższego Urzędu z 9 grudnia 1652 r. wskazano jedynie tych wierzycieli na majątku przemkowskim (fundo Primkenau), o ile takowe zabezpieczenie przyjęli: choć takowe roszczenie Rechenbergów również chciano tam skierować, jednak jedynie na podstawie błędnej informacji i fałszywego założenia (ex mala informatione & falso praesupposito): czyżby Hannß Wolff również na to przystał! (§ 40.) przed tym forum [sądem] równie mało kompetentnym jak w innych długach krajowych, i równie mało tam należącym, jak angielski pretendent w królestwie, czy też [pretendentów] z Fezu i Maroka należy tam szukać: nie zostali nawet raz zapozwani, co jednak powinno się stać.
Następnie na dworze cesarskim wyłudzono podstępnie i oszukańczo (sub & obreptitie) pod datą 28 września 1668 r. bardzo ogólne, a zatem w gruncie rzeczy nic nie dające, potwierdzenie trzech wyroków sądowych, dotyczących skądinąd dobrze zachowanych praw Rechenbergów (§ 30.): co również w roku 1668 przez Wyższy Urząd notyfikowano pod datą 18 października 1669 r., oraz w roku 1669 i 25 sierpnia 1670 r. przesłano do Głogowa, żądając przy tym niepotrzebnego pokwitowania odbioru (§ 42.).
To potwierdzenie zwane jest w aktach „listem uciszającym” [Einruhe-Brief] i jest podejrzane: 1) z powodu długiego czasu, jaki upłynął od recesu do potwierdzenia, od tegoż do notyfikacji, aż do ostatecznego doręczenia. 2) Z powodu szczególnej ostrożności przy żądaniu pokwitowania. 3) Z powodu treści, w której wspomina się o trzech instrumentach prawnych i wyrokach, ale ich nie wyszczególnia. Wprawdzie jezuici rozumieją przez to, obok klasyfikacji z 1652 r. i recesu komisarycznego, owo wyłudzone pod datą 9 lipca 1667 r. zaświadczenie [atest], według ich własnego przedłożenia z 30 sierpnia 1690 r. (§ 39.). Jednakże to ostatnie nie może zwać się wyrokiem sądowym: a tym mniej za taki mogło zostać uznane na dworze. 4) Z powodu różnic w odnalezionych egzemplarzach.
Leopold.
Ponieważ My, na najpokorniejsze wstawiennictwo godnego, Naszego miłego i pobożnego o. Augustina Geynißa S.J., kapłana, rektora Kolegium w Breslau i administratora majątku ziemskiego Przemków, najłaskawiej zatwierdziliśmy i potwierdzili nie tylko prowadzone spory prawne w sprawie przemkowskiej, a także reces [postanowienie końcowe] ogłoszony w Naszym Królewskim Wyższym Urzędzie dnia 9 grudnia 1652 roku w kwestii kredytowej Rechenbergów, lecz również wyznaczoną przez Nas w tym celu w Głogowie i ogłoszoną 8 lipca ubiegłego roku Komisję Długów Krajowych, o ile w tejże postanowiono z ugodzonymi wierzycielami przemkowskimi; podobnie jak i to, co w tejże orzeczono przeciwko zapozwanym pod karą wykluczenia (sub poena praeclusi) i nieobecnym pretendentom.
Przeto chcemy Wam i im to niniejszym podać do wiadomości i najłaskawiej nakazać: abyście nad owym udzielonym przez Nas w tej mierze najłaskawszym potwierdzeniem stanowczo czuwali [dosł. trzymali rękę]:
Zainteresowane strony przy tym chronili i ani sami przeciw temu nic nie podejmowali, ani nikomu innemu na to nie pozwalali, lecz pozostawili ich przy tym w spokoju; jako że Wy i oni będziecie wiedzieli, jak oddać sprawiedliwość i najpokorniej wypełnić w tym Naszą najłaskawszą wolę i mniemanie. Pozostajemy itd. Dane w Ebersdorff dnia 28 września 1668. Naszego panowania itd.
Leopold.
Jo. Hartw. hrabia de Nostiz, Z rozkazu Jego Świętej Cesarskiej
Kanclerz Królestwa Czech. Królewskiej Mości, własną ręką.
Do Królewskiego Wyższego Adolph Wratislav
Urzędu na Śląsku. hrabia de Sternberg.
Fragment, który G. C. hrabia von Proskau przedłożył pod datą 19 lutego 1711 r.
[...] kiedy to rozważyliśmy najpokorniejszą, należytą prośbę wspomnianego o. Geynißa w cesarskiej i królewskiej łasce, jednocześnie najłaskawiej rozważając i uznając, że takie wyroki sądowe: jak i polubownie zawarta transakcja z George’em Christophem baronem von Proskau, służą tak Towarzystwu Jezusowemu, jak i innym wierzycielom ku ostatecznemu pokojowi i pożytkowi.
Jako że posiadamy w tej mierze pełną moc i władzę, jako panujący król Czech [Böheimb], Wyższy Książę [Ober-Herzog] na Śląsku i książę na Głogowie, najłaskawiej na to zezwoliliśmy, i tym samym z rozwagą, dobrą radą i pewną wiedzą, powyżej zamieszczone trzy instrumenty i wyroki sądowe najłaskawiej konfirmujemy i zatwierdzamy. Czynimy to również konfirmując i zatwierdzając je niniejszym i na mocy tego listu, postanawiamy i chcemy; aby te trzy instrumenty i wyroki sądowe we wszystkich ich treściach, punktach i klauzulach, o ile dotyczą przemkowskich spraw kredytowych, były dobre, ważne i prawomocne, a także przez zainteresowane strony nienaruszalnie zachowane i aby w żaden sposób przeciwko nim nie występowano ani niczego przeciwnego nie podejmowano; lecz aby wszystkie ich wzajemne roszczenia i pretensje dotyczące rzeczonego majątku ziemskiego Przemków, jak również te, które mogłyby z tego tytułu jeszcze wynikać, zostały całkowicie wygaszone, zniesione i usunięte.
I nakazujemy niniejszym wszystkim i każdemu z Naszych mieszkańców i poddanych, także niższym zwierzchnościom, wysokim i niskim sądom, bez względu na godność, stan, urząd czy charakter, które znajdują się w Naszym Księstwie Śląskim, a w szczególności Naszemu obecnemu i przyszłemu Wyższemu Urzędowi i Starostwu Krajowemu Naszego Księstwa Głogowskiego, aby przeciwko powyżej zamieszczonym trzem wyrokom sądowym, również polubownie zawartej transakcji i tej Naszej najłaskawszej konfirmacji, ochronie i utrzymaniu, sami nic nie czynili ani nie działali, ani nie pozwalali na to innym; lecz aby zainteresowane strony pozostawili w spokoju i bez przeszkód, pod groźbą Naszej ciężkiej kary i niełaski.
Na dowód czego ta Nasza Królewska najłaskawsza konfirmacja została przez Nas podpisana i potwierdzona Naszą Cesarską i Królewską przywieszoną większą pieczęcią. Dane w Ebersdorff, dnia 28 września 1668 roku. Naszego panowania itd.
Leopold.
§ 37.
W międzyczasie opiekunowie [dzieci Rechenberga] milczeli, czego z powodu braku wiadomości nie można ani potwierdzić, ani zaprzeczyć; jednak milczenie to nie było szkodliwe: właśnie ono wzbudziło nową uwagę, którą opiekunowie Rechenbergów wykazali 9 lipca 1670 r. w skardze do Starosty Krajowego: że pomimo wszystkich otrzymanych z dworu rozkazów i dekretów urzędowych, sprawa intromisji [wprowadzenia w posiadanie] wciąż pozostaje niezałatwiona! Z prośbą, aby w ciągu saskiego terminu [Sächsischen Frist] przeprowadzić intromisję w Przemkowie przeciwko von Proskau!
O tym, jak wielkie znaczenie miały w owym czasie jego [Proskaua] tytuły i kredyt na dworze, a także mnogość jego majątków ziemskich, można wywnioskować z (§ 8.). Dlatego nie należy się dziwić, że Wyższy Urząd zawsze myślał, iż z młodym Absolonem [Rechenbergiem] musi postępować nader czysto i ostrożnie! Musieli wprawdzie z instancjami postępować czyściej; ale tym mniej odważyli się wystąpić przeciwko potężnemu Towarzystwu [Jezuitom].
§ 39.
Po otrzymaniu informacji pod datą 18-go, opiekunowie zaprotestowali przy upływie terminu saskiego [Sächsischen Frist] przeciwko dalszym zwłokom i odsyłaniu: żądając jednocześnie wykonania zarządzonej intromisji [wprowadzenia w posiadanie]! Na co 20 sierpnia nadeszła w końcu odpowiedź od o. Geynißa:
P.P. — Królewski Urząd melduje niniejszym w posłudze, że owo roszczenie dłużne było wielokrotnie wnoszone do Królewskiego Urzędu w Głogowie i zawsze znajdowało odpowiedź. Co do owej pozycji dłużnej, która wraz z kapitałem i odsetkami ma opiewać na 10 000 talarów, została ona w swoim czasie zgłoszona do Królewskiego Wyższego Urzędu we Wrocławiu podczas konkursu wierzycieli [upadłości], lecz nie została uznana, i dlatego w recesie urzędowym z roku 1652, dnia 9 grudnia, nie została ujęta ani uwzględniona; lecz wykluczona, a później nie dopuszczono ani nie wysłuchano żadnej dalszej skargi. Dlatego słusznie powołano się na ten reces Wyższego Urzędu, który od dawna posiada moc rzeczy osądzonej (vires rei judicatae) i nigdy nie został zawieszony!
*Jest to 1) słabe świadectwo dla wyroku klasyfikacyjnego, który nie powinien wykluczać, lecz albo uznać, albo oddalić na podstawie rozpoznania prawnego! 2) przed instancjami, które skargi nie dopuściły ani nie wysłuchały.
Dalej Towarzystwo [Jezuitów] z powodu pewnego roszczenia zwrotnego żąda 7000 talarów kapitału i narosłych przez wiele lat odsetek, które znacznie przewyższają kapitał (ultra alterum tantum): a które wywodzą się od pani Anny Bergin, urodzonej Rechenbergin, siostry pierwszej małżonki pana Hannßa Ernsta barona von und zu Sprinzenstein; i na mocy uroczystego testamentu przypadły małżonce von Sprinzensteina z powodu bezpotomnej śmierci: jako prawo pierwszeństwa do dochodzenia z dóbr Buhrau: co można zweryfikować na podstawie istniejących dokumentów i instrumentów. Gdyby zatem inne zastrzeżenia zawiodły, spadkobiercom Leo Kropello przysługiwałoby dobrodziejstwo potrącenia (beneficium compensationis).
Co do drugiej pozycji, czyli reszty pieniędzy z zakupu Przemkowa; to reces przemkowski pod lit. A daje wystarczający cel i miarę, czego baron von Rechenberg lub jego spadkobiercy mają się trzymać i co zgłaszać, mianowicie do reszty pieniędzy z zakupu Przemkowa złożonych sądownie, i to w formie przypisanych pieniędzy z kupna; a nie do dóbr przemkowskich ani do spadkobierców Leo Kropello. I na to już wielokrotnie wcześniej odpowiadano i sprzeciwiano się temu. I pozwala się temu wszystkiemu pozostać w swojej mocy i wartości. Teraz jednak donoszę i odpowiadam dalej, jak to Wasza Cesarska i Królewska Mość, zarówno w recesie Wyższego Urzędu z roku 1652 z 9 grudnia w sprawie kredytowej przemkowskiej, jak i w Głogowskiej Komisji Długów Krajowych, a po trzecie w atestacji komisarycznej pod lit. B; mianowicie, że on, baron von Rechenberg, ani osobiście, ani przez żadnego pełnomocnika nie stawił się przed wspomnianą komisją w sprawie posiadanych roszczeń; i dlatego pod powszechną karą wykluczenia (sub universali exclusionis poena), wydaną przeciwko tym, którzy spóźnili się przed ową komisją, został uznany za wykluczonego; według potwierdzonej kopii C.
Dlatego proszę Waszą Miłość najusilniej, abyś zechciał mnie łaskawie utrzymać i chronić przy wspomnianym urzędowym potwierdzeniu cesarskim; opiekunów Rechenbergów z ich nieważnymi i nieuzasadnionymi roszczeniami i pretensjami oddalić, a mnie pozwolić pozostać w spokoju przy cesarskim potwierdzeniu, niosąc pomoc z urzędowym autorytetem. Polecając się najpokorniej trwałej łasce.
*To, że o. Geyniß w pewnej mierze nie jest bez racji, wynika z poniższej tabeli:
Melchior II na Windisch-Bora (Głowa Rodu)
Gałąź / Linia Osoby i kluczowe informacje
Linia Melchiora III (na Windisch-Bora) Melchior III: na Windisch-Bora. George: otrzymał dodatkowo Wartenberg, zm. 1551, małżonka Mariana.
Melch. (†1563).
Hannß: miał spór ze swoimi kuzynkami o Wartenberg, ale zwyciężył. Małżonka Anna v. Skop v. Heinzendorff.
Dzieci Hannßa: Mariana (zamężna 1596 r. z Hans von Mühlheim na Pleßwiß, potem z Nickel von Rohr und Stein); Ursula Mariana (zamężna z Heinr. v. Mühlheim).
Linia Balthasara (na Carolath) Balthasar: na Carolath. Melchior i Franz I: (zm. 1540 i 1585). Otrzymali Beuth. v. Tarnau. Franz sprzedał te dobra w 1561 r. Fabianowi v. Schönaich za zgodą kuzynów, gdyż miał tylko córki. Kupiec musiał potwierdzić przywilej Rechenbergów co do ewentualnego dziedziczenia kobiet (§ 11). Córki (zrzekły się praw w 1552 r.): Hermsd., Elabe, Freyw., Buhrau, Zeipe, Barbara (zamężna z G. Christ. v. Berge), Sophia (zamężna z Casp. v. Köbben), Anna (zamężna z G. Hans v. Rothenb.), Margar. (zamężna z G. Abraham Nostiz).
Linia Clemensa (na Schlawa) Clemens: na Schlawa. Otrzymał ekspektatywę na Lindau, Neustädtl. u. Popischütz po śmierci syna swojej siostry, Melchiora v. Gersdorff. Małżonka G. von Ebersbach na Bunzelwalde. Balthasar: odziedziczył po Franzu jeszcze Pirschke i Strunzk († 1567). Małżonka Anna von Unruh z Gr. Bora (1590). Dzieci Balthasara: Hannß († 1581); Melchior (Freiherr): odziedziczył dobra Wartenberg jako krewny męski (Agnatus) i z testamentu Hansa George'a, ale stracił je w 1616 r.; Balthasar (na Strunzky i Sählisch); Sigmund (na Pirschka).
Linia Rycerza Hannßa (Pfandherr) Ritter Hannß: posiadacz zastawny Freystadt i Gr. Bora. Pan dziedziczny na Beuthen, Schlawa, Wartenberg. W 1536 r. zapisał majątek córkom zgodnie z przywilejem rodowym. Przekazał dobra bratu Clemensowi (Schlawa) i kuzynowi George'owi (Wartenberg). Zmarł 9 listopada 1637 r. Małżonka G. Sophia. Dzieci: Anna i Barbara.
Ostatnie Pokolenie i Spory Majątkowe (Dół Tabeli)
Osoba Opis i losy majątku
Anna (1579–1609) Urodzona 1 grudnia, zm. 9 czerwca. Małżonka Christoph George v. Berg na Herrend. Elade, Freyw., Buhrau i Kliy (październik 1602).
Hans George (Ostatni na Wartenberg) Ostatni na majątkach ziemskich Wartenberg, Windisch-Bora, Neustädtlein, Lindau. Sporządził testament 9 grudnia 1609 r. i deklarację fideikomisu 4 stycznia 1610 r. Zmarł 3 lutego tego samego roku. Małżonka Martha v. Arleben, zwany Magnus z Kaltwasser. Ożenił się w 1611 r. z Sigism. v. Kittlitz na Mallniß. Zmarł 11 sierpnia 1628 r.
Helena (1590–1628) Urodzona 1590, zm. 1628. Małżonka Hannß Ernst von u. zu Sprinzenstein (listopad 1609). Wraz z siostrami zakwestionowała prawo brata do spadku, początkowo zostały oddalone. Jednakże w 1611 r. zgłosiła się z najstarszymi dziećmi jako spadkobierczyni kraju; jej mąż zwyciężył w sporze o posiadanie (in possessorio) w 1616 r.
Gdyż Hans Młodszy w swoim testamencie z dnia Oculi 1590 r. Art. 24. o swoich córkach postanawia:
„I gdyby jedna lub druga zmarła bez spadkobierców, owe 7000 talarów ma przejść i przypaść pozostałym lub ich spadkobiercom!” Otóż pani Anna v. Berg zmarła przed Heleną von Sprinzenstein bezpotomnie; tak więc owe 7000 przypadły siostrze, jednak tylko w połowie: jako że Mariana pozostawiła dwoje dzieci; w których imieniu Christoph von Hohberg na Fürstenstein, jako opiekun podopiecznych Mühlheimów z Pleßwiß, wraz z von Sprinzensteinem przeciwko ogłoszeniu testamentu Hansa George’a z racji rzekomego dziedziczenia ziemi (capite prætendirter Land-Erbschafft) Bepl. C. 2. T. I. Act. cit. zaprotestował. Tak! Te dzieci po bezpotomnej śmierci pani Heleny powinny uzyskać 1) owych 7000, 2) drugą połowę od Anny, 3) wszystkie dobra z tego samego prawa, jakie uzyskała pani Helena (§ 27.) ab intestato [z mocy ustawy].
Jednakże o. Geyniß myli się w zastosowaniu: jako że owe córki w ogóle nie dotyczą linii z Buhrau czy przemkowskiej. Pomieszanie pojęć bierze się z Bora jako domu rodowego Rechenbergów z Wartenberg, co jest czymś zupełnie innym niż ich majątek ziemski Buhrau położony w Księstwie Żagańskim. Skoro zaś każdemu rzuca się w oczy, że owe 7000 talarów musi obciążać Wartenberg; i kto sobie to roszczenie przypisuje, ten musi przejąć również obciążenia; przeto jest również bezsporne, że Rechenbergowie z Przemkowa i Buhrau w żaden sposób nie mogą przystać na potrącenie (compensando). Nie wspominając o tym, że w przypadku gdyby Anna i Helena faktycznie pochodziły zarówno z Buhrau, jak i z Bora; to podstawa tego roszczenia i potrącenia byłaby sprzeczna z 3. Artykułem przemkowskiej klasyfikacji z 1630 r. (§ 19.).
§ 40.
Skoro zaś Ojcowie Tow. Jez. uznają tym samym podstawę roszczenia: oferując potrącenie (Compensation); chociaż podstawa przedłożonego roszczenia dotyczyła tutaj linii nieuprawnionej; przeto opiekunowie, biorąc pod uwagę jak potężni byli przeciwnicy, zaproponowali 19 grudnia komisję. Na co pod datą 31 tegoż miesiąca wydano nakaz urzędowy baronowi von Proskau jako posiadaczowi, a administratorowi w Wartenberg jako ewiktowi i uczestnikowi sporu o Przemków: aby nadesłali swoje pisemne wyjaśnienia! Wyjaśnienie Proskaua z 23 lutego 1671 r. nadeszło wprawdzie 2 marca: nie zawierało jednak nic więcej poza ponownym odesłaniem do jezuitów: jednak ze szczególną radą: aby zarządzić intromisję w Wartenberg! Opiekunowie zaprotestowali 10 kwietnia na wypadek, gdyby wdali się w układy z jezuitami:
Że ich podopiecznym nie powinny szkodzić ani być wiążące owe roszczenia rzeczowe zakorzenione w majątku przemkowskim (Fundo Primkenau).
Co zostało notyfikowane we właściwym miejscu przez Starostę Krajowego dnia 2 czerwca. Ponieważ jezuici nie odpowiedzieli ani na jedno, ani na drugie; przeto po dostatecznym czekaniu opiekunowie prosili najpierw Wyższy Urząd o rozporządzenie: na co pod datą 2 lutego 1672 r. zażądano raportu; a następnie 31 marca w Urzędzie ponownie [wnoszono]:
Aby wreszcie doprowadzić do orzeczonej i nakazanej w tak wielu reskryptach i rozporządzeniach urzędowych intromisji zbrojną ręką (manu) [siłą]; aż zostaną zaspokojeni co do kapitału, odsetek i wszystkich kosztów dodatkowych!
§ 41.
Urząd przypomniał 26 sierpnia o. Superiorowi Kolegium w Opolu, jak również hrabiemu von Proskau: Aby do niezbędnej wkrótce komisji zaproponował pewne zaufane osoby i dzięki temu wiedział, jak odrzucić inaczej spodziewaną nieużyteczność!
Jakże źle to wygląda, gdy sędzia pisze drżącymi rękami. Sprawiedliwość musi nakazywać; ale ani pełzać, ani się przymilać!
§ 42.
W imieniu hrabiego von Proskau pisał niejaki Kettelleuter w sprawie przemkowskiego roszczenia Proskaua do pana hrabiego von Promnitz jako opiekuna pod datą 8 listopada. Nie pozostało z tego jednak nic więcej poza datą i nagłówkiem. o. Wenzel Schwertfer S.J. & Przełożony rezydencji w Opolu odpowiedział natomiast Urzędowi pod datą 31 października, doręczone 18 listopada.
Ponieważ ci z Rechenbergów według wcześniejszego raportu z 30 sierpnia 1670 r. zostali już raz oddaleni; przeto żąda on obiecanej w cesarskim potwierdzeniu asystencji przeciwko owym lekkomyślnie procesującym się, wykluczonym z sądu i podlegającym prekluzji!
Zamiast jednak dołączyć wiążące zaświadczenie: że prekluzja i wykluczenie są ważne i prawnie trwałe! zadowolił się on tym, by do Urzędu w Głogowie ponownie dołączyć otrzymane od tegoż Urzędu pokwitowanie odbioru doręczonego powyższego (§ 37.) potwierdzenia z 7 września 1670 r.
§ 43.
Na skutek innej propozycji opiekunów z dnia 10 kwietnia 1673 r., wydano 14-go tegoż miesiąca jezuitom rozporządzenie:
Ponieważ opiekunowie, w razie gdyby komisja nie została przyjęta, zdecydowaliby się na drogę zwyczajnego prawa (viam juris ordinariam); przeto oni [jezuici] powinni się wkrótce opowiedzieć za jednym lub drugim!
Odpowiedź nie nadeszła: gdyż otrzymali inne ważne zadanie do wykonania; co w sprawie Rechenbergów rzuciło od razu niemałe światło.
§ 44.
Sprawa przemkowska przypomniała im mianowicie, że obiecano im za odstąpienie 20 000 florenów na poczet innej, położonej gdzie indziej akwizycji (§ 27). Rozporządzenia cesarskie: quod Clerici immobilia acquirere non debeant [że duchowni nie powinni nabywać nieruchomości] z 5 października i 4 grudnia 1669 r. oraz 5 marca 1670 r. nie mogły ich dalej zobowiązywać, jak tylko do „słowa honoru” co do uzyskania pozwolenia (Permission): na co o. Schwertfer przystał pod datą 23 grudnia.
[Tekst łaciński – Prośba o. Wenceslausa Schwertfera S.J.]:
Najjaśniejszy Cesarzu, Panie Najłaskawszy. Przez wiele lat nasze Towarzystwo było w legalnym posiadaniu Dominium Przemkowskiego, położonego w Księstwie Głogowskim. Zostało ono ostatecznie George’owi L. baronowi de Proskau w transakcji przekazane; z czego 20 000 dla Kolegium w Opolu, które w owym czasie bardzo tego potrzebowało, zostało zdeponowane, aby Kolegium w Opolu, oddalone od Księstwa Głogowskiego, mogło za to kupić coś pożytecznego dla swojego utrzymania w księstwie Opolskim.
Ponieważ Towarzystwo w dobrej wierze skorzystało z cesji swojej większej posiadłości, mając nadzieję na nabycie jakiegoś dobra za owych 20 000 w Księstwie Opolskim, a w międzyczasie, po dokonanej w dobrej wierze cesji, wyszedł późniejszy reskrypt lub dekret Waszej Cesarskiej Mości, że nie wolno duchownym bez odwołania się do Waszej Cesarskiej Mości nabywać jakiegokolwiek Dominium; przeto najpokorniej proszę Waszą Cesarską Mość, abyś raczył najłaskawiej udzielić licencji na zakup czegoś stałego [nieruchomości]...
...tak abyśmy pozostając w kwocie owych 20 000 mogli kupić coś, co wydaje się dogodne dla wspomnianego rozpoczętego Kolegium w Opolu, czy to za pięć, dwa lub trzy tysiące; czy też za całą sumę 20 000 naraz, jeśli tylko nadarzy się okazja do kupna. Trwając w modlitwach za Waszą Cesarską Mość. Najpokorniejszy sługa w Chrystusie Wenceslaus Schwertfer S.J., rektor Kolegium w Opolu.
Cesarz wydał z tego powodu pod datą 6 stycznia 1674 r. rozkaz do Wyższego Urzędu:
Należy w tej sprawie wysłuchać stany w Opolu; jak również zasięgnąć informacji w Głogowie, jak się rzecz ma z ustąpieniem przemkowskich dóbr położonych w Księstwie Głogowskim; aby na tej podstawie móc przygotować rezolucję na przedłożoną prośbę!
Z tego powodu władze obu starostw krajowych otrzymały 16 stycznia, doręczone 2 lutego, polecenie. Urząd w Głogowie zameldował pod datą 21 lutego do Jaśnie Oświeconego Wyższego Urzędu:
P.P. — Ile tylko udało się tutaj wyciągnąć informacji z tutejszej kancelarii urzędowej i rejestratury, jest rzeczą pewną i ponad wszelką wątpliwość, że nieżyjący pułkownik Leon Kropello de Medices, baron, kupił dobra przemkowskie za wielką sumę pieniędzy, mianowicie 146 500 talarów od nieżyjącego Hannßa Wolffa barona von Rechenberg, a w swoim sporządzonym testamencie ustanowił i wyznaczył czcigodne Tow. Jez. swoimi spadkobiercami, którzy jednak z powodu wielkich długów obciążających dobra, nigdy nie weszli w ich posiadanie ani administrację; lecz były one posiadane i użytkowane przez wdowę po pułkowniku Mißlaffie, jako że jako pozostawiona wdowa po Leonie Kropello miała z nich otrzymać wiele tysięcy talarów na swoje utrzymanie. Po jej śmierci zaś, wspomniane Tow. Jez. zawarło z jej pozostawionym młodszym synem z pierwszego małżeństwa, panem George’em Christophem baronem von i zu Proskau, pewien kontrakt, na mocy którego odstąpiono mu wspomniane dobra przemkowskie, co też w tutejszym Urzędzie Królewskim, według załącznika, zostało należycie przekazane i uregulowane. O samym kontrakcie jednak, który rzuciłby na sprawę największe światło; jak również o testamencie Leo Kropello nie ma w tutejszej kancelarii urzędowej żadnej wiadomości, czy to list tradycyjny lub regulacyjny opiera się na kontrakcie, który jednak nie został przedłożony temu Królewskiemu Urzędowi do konfirmacji: faktem notorycznym jest jednak dziedzictwo Kropello, które przeszło na jezuitów testamentem, a z niego wynika reces Królewskiego Wyższego Urzędu z dnia 12 grudnia 1652 r. w przemkowskiej sprawie kredytowej i dłużnej: i obecnie należy słusznie chronić i utrzymać przy tym [zakupie] wyznaczonych testamentem spadkobierców Leo Kropello, mianowicie ojców jezuitów! Także dlatego, że ze względu na dystynkcję czasu, najłaskawsza rezolucja cesarska dotycząca duchowieństwa i dóbr nieruchomych nie została wtedy jeszcze ogłoszona: kiedy to ojcowie jezuici jako spadkobiercy „leońscy” faktycznie (defacto) objęli dobra przemkowskie, jak również te w Wartenberg, i mogli je utrzymać w swoim posiadaniu. Więcej Wasza Książęca Mość, Wasza Ekscelencjo i Wielce Szanowni Panowie nie ma do zameldowania itd.
Czy ten raport jest całkowicie wolny od podejrzeń o źle pojętą pilność, o stronniczość na rzecz von Proskaua; ale także o niemały lęk przed jezuitami: podobnie jak o to, że bardzo mało odpowiedział na temat istotny? Pozostawia się to dokładnemu osądowi czytelnika!
§ 45.
Ponieważ dalszy bieg wydarzeń nie należy do sprawy; przeto nasza relacja przechodzi do tego, co dalej przedsięwzięli opiekunowie Rechenbergów. Ci zaskarżyli ponownie pod datą 12 lutego 1676 r. w Głogowie:
Że ich podopieczni nie mogą dojść do swoich praw: prosili raz jeszcze albo o zaspokojenie w ciągu 14-dniowego ostrzeżenia przez sędziego dworskiego; albo o intromisję [wprowadzenie w posiadanie]: nadmienili jednak, że gdyby jezuici chcieli przystać na jedną z dwóch propozycji z roku 1673, to ponawiają powyższy (§ 40.) protest; i otrzymali w tej sprawie także nowe uznanie pod datą 12 marca.
Wprawdzie Starosta Krajowy kazał wydać tego samego dnia nieco poważniejsze upomnienie (Monitorium):
o. Rektor w Opolu powinien się wkrótce w tej sprawie wypowiedzieć: w przeciwnym razie trzeba będzie zarządzić i kontynuować upraszaną intromisję, jakkolwiek niechętnie by się do tego przystępowało! Z klauzulą: według której tenże, jaką jest mniemanie Urzędu, ma się stosować.
Niemniej jednak odpowiedź o. Rektora z 20 kwietnia, doręczona 9 maja, opiewała na to:
Że już wykluczeni (exclusi) powinni zostać oddaleni na wstępie sądu (a limine Judicii) i nie należy go więcej niepokoić.
§ 46.
Dnia 17 grudnia opiekunowie przypomnieli o sprawie ponownie: Aby przez sędziego dworskiego w Szprotawie notyfikować 14-dniowe ostrzeżenie: Następnie zaś, w przypadku odmowy, przeprowadzić rzeczywiście ową notyfikowaną intromisję: takową kontynuować tak długo, aż ich podopieczni zostaną w pełni zaspokojeni co do kapitału i odsetek, szkód i kosztów! Ponowili taką prośbę również 17 lutego 1679 r.
§ 47.
Z powodu zbliżającej się pełnoletniości spadkobierców Rechenberga, opiekunowie mieli do czynienia z przypadającym podziałem spadku. Dlatego następuje zastój. Po tym jednak, jak dnia 5 sierpnia 1682 r. został on uregulowany poprzez reces; spadkobiercy poważnie zajęli się sprawą roszczenia: i aby nic nie pozostało niepoddane próbie, wnieśli w Urzędzie o inhibicję [zakaz rozporządzania] na 10 000 florenów, które Proskau miał w Petersdorff z tytułu konsensu (s. 2.). Dnia 15 czerwca 1686 r. Proskau, na ponowne naleganie spadkobierców Rechenberga o intromisję, złożył w Urzędzie raport:
Rechenberg miał zostać wykluczony (excludiret) podczas upadłości przemkowskiej (Primkenauer Concursu) wraz z innymi wierzycielami, którzy się nie stawili ze swoimi ojcowskimi roszczeniami. Samo roszczenie wciąż pozostaje nieudowodnione (in illiquido); zatem powinni oni zostać skierowani do zwyczajnego procesu (Processum ordinarium) z jezuitami!
Ponieważ pod tą samą datą wyszła do spadkobierców urzędowa informacja; przeto przystąpili oni do wyznaczenia terminu rozprawy (Tage-Fahrt), zarówno z hrabią von Proskau, jak i z jezuitami. Prosili jednocześnie o zawieszenie wniesionej inhibicji na pieniądzach w Petersdorff. Termin rozprawy wyznaczono na 11 października; nie przyniósł on jednak żadnego postępu. Ponowione przedłożenie spowodowało nowe wezwanie pod datą 9 listopada 1687 r. z nie lepszym skutkiem.
§ 48.
Spadkobiercy Rechenberga wyobrażali sobie, że Proskau zechce okazać się bardziej ustępliwy poza sądem, i wysłali pod datą 29 czerwca 1690 r. list do tegoż: Odpowiedź Proskaua nastąpiła pod datą 3 sierpnia. Brzmiała jednak bardzo dumnie: choć doręczyciel przyniósł rzeczywistą ofertę zaledwie kilkuset florenów; którą jednak ze względu na małość wielkodusznie odrzucono.
Z drugiej strony, ponieważ ani dobroć, ani oferta nie chciały skutkować przed komisją i sądem: ani instancje nie odważały się wyegzekwować cesarskich rozkazów, ani własnych rozporządzeń: dnia 23 września 1691 r. wniesiono ponownie wiążące przedłożenie do cesarza o intromisję z powodu kapitału wraz z odsetkami narosłymi podczas procesu, również spowodowanych szkód i kosztów; a jednocześnie z prośbą o odesłanie posiadacza z jego regresem do jego ewiktów [osób, od których nabył majątek]:
P.P. — I w tej sprawie wyszły pod lit. A załączone najłaskawsze reskrypty. Na które o. Augustin Geyniß S.J., jako ówczesny administrator majątku ziemskiego Przemków, otrzymał od Królewskiego Urzędu w Głogowie różne rozkazy, aby albo zapłacić, albo spodziewać się pewnej egzekucji i intromisji. Przeciwko temu rzeczony o. [Geyniß] wniósł w rzeczonym Urzędzie pismo, w którym twierdził: że jego poprzednicy z powodu owego zgłoszonego długu ani on, ani jego mocodawcy nie mogą odpowiadać ani osobiście, ani rzeczowo: jako że zaległe pieniądze z zakupu nie ciążą już na dobrach przemkowskich; lecz zostały skierowane w Królewskim recesie Wyższego Urzędu, który został ogłoszony podczas upadłości przemkowskiej dnia 9 grudnia 1652 r., do długów krajowych i Ochelhermsdorffer Consenser. Podobnie jak owa druga pozycja 10 000 talarów Rzeszy również została zgłoszona w Wyższym Urzędzie, ale oddalona. Jednakże po tym, jak te nieuzasadnione i niedające się udowodnić zarzuty nie zostały przyjęte; i fundamentalnie wykazano, że powyżej przytoczony reces Wyższego Urzędu ani w najmniejszym stopniu nie służy o. o. Jezuitom. Ponieważ tenże opierał się na błędnej informacji i fałszywym założeniu (ex mala informatione & falso praesupposito), mianowicie na recesie Urzędu w Głogowie z roku 1630. który to reces nie zawiera nic więcej poza tym: że konsensy na dobra ziemskie Księstwa Głogowskiego, a na dobro Ochelhermsdorff, zostały uznane za wiarygodne, a pan pułkownik Leon jako kupiec miał postąpić z wierzycielami w drodze zapłaty (vim solutionis), odprawić ich i odebrać posiadane przez nich stare obligacje i dokumenty, które mieli złożyć w tutejszej Królewskiej Kancelarii Urzędowej!
Przeciwko temu jednak wierzyciele zaprotestowali i nie tylko nie złożyli swoich obligacji, ani ich nie wydali; lecz zachowali je w swoich rękach: a czy ten reces [postanowienie] osiągnął moc rzeczy osądzonej (vires rei judicatae), pozostawiam pod rozwagę; jest jednak pewne, że co do mojego poprzednika jako dłużnika i sprzedawcy, nie wspomina się tam ani słowem o przyjęciu wspomnianych pieniędzy z tytułu konsensu, ani wyraźnie, ani w sposób dorozumiany, a zatem nic go to nie dotyczy, nie błądzi ani nie wiąże; i nie był on dłużny powoływać się na te pieniądze z konsensu. Nie wspominając o tym, że przeciwko przywołanemu Królewskiemu Wyższemu Recesowi, w tym co dotyczy jego reszty [kwoty], we właściwym czasie apelował (leuteriret). Do czego dochodzi owa druga pozycja, od wspomnianego pana pułkownika Leona zrewersowane 5000 talarów oraz wraz z odsetkami łącznie 10 000 talarów, co nigdy przed Jaśnie Oświeconym Królewskim Wyższym Urzędem nie zostało udowodnione, a tym mniej można twierdzić, że zostało to oddalone; tak więc wprawdzie wyszło rozporządzenie z Królewskiego Urzędu w Głogowie z dnia 8 lutego 1664 r. pod lit. B, na co przy zwlekaniu z egzekucją i po śmierci mojego błogosławionej pamięci ojca, opiekunowie ustanowieni dla mnie i mojego rodzeństwa otrzymali uznanie pod lit. C: po czym ja, po osiągnięciu pełnoletności wraz z moim rodzeństwem, kontynuowałem proces według wskazówek między innymi częstszymi ekspedycjami, według załącznika pod lit. D, i po upływie tego terminu szukałem polubownej ugody tak u obecnych panów jezuitów, jak i u obecnego posiadacza majątku ziemskiego Przemków, Jego Ekscelencji pana hrabiego von Proskau, ale nie osiągnąłem spodziewanego skutku. Stąd też jestem zmuszony ponownie podjąć drogę prawa itd.
§ 49.
Gdy zatem nadszedł ów surowy reskrypt z 23 stycznia 1692 r. do Wyższego Urzędu:
P.P. — Skoro My najłaskawiej nie wiemy, z jakich przyczyn na różne, tak Naszego wysoko czczonego Pana Ojca chwalebnej pamięci, jak i Nasze własne uzupełniające najłaskawsze reskrypty w tej sprawie dłużnej nie położono kresu; przeto nakazujemy Wam niniejszym najłaskawiej; abyście sami i oni zbadali przyczyny tak długiej zwłoki: i w jakim stanie obecnie znajdują się sprawy: a także dlaczego zbawienna sprawiedliwość nie została wymierzona skarżącym? Należy zasięgnąć informacji we właściwym miejscu: i aby baron von Rechenberg nie był zatrzymywany; lecz aby zgodnie z prawem została mu wymierzona sprawiedliwość, należy wydać dalsze rozporządzenie: Nas zaś o wszystkim szczegółowo powiadomić. W czym zostanie wypełniona Nasza najłaskawsza wola i mniemanie itd.
Takowe rozporządzenie o tej samej treści wydał [Wyższy Urząd] 11 lutego, doręczone 9 maja do Głogowa ze szczególnym sformułowaniem:
Odtąd sprawiedliwość wymierzyć bezzwłocznie! Zamiast jednak, by owe rozkazy zostały wykonane, nastąpiła powszechna cisza: i tak owa dla domu von Rechenberg tak dobrze zapowiadająca się nadzieja ponownie zniknęła niczym cień.
§ 50.
To jednak, że Rechenbergowie przez pewien czas nie podejmowali nowych kroków; miało swoją przyczynę. Proskau stał się teraz tak zuchwały, że nie wzdragał się nawet płacić tą samą monetą swoim patronom, opolskim panom jezuitom: choć ci tak długo i wiernie chronili go przed Rechenbergami, nie tylko otwarcie, ale także poprzez tajne mechanizmy, niczym szczerzy, zacni mężowie; tak samo potraktował on baronów von Rechenberg. Tej grze Rechenbergowie przyglądali się z daleka, w nadziei: że między obiema stronami dojdzie niechybnie do publicznego zerwania; i dzięki wsparciu jednej lub drugiej strony tym szybciej dojdą do swego; lub sędzia przynajmniej poprzez niezbędne pisma zamienne dojdzie do większego przekonania o sprawiedliwości roszczeń ich dziadków. Sprawa miała się tak: Proskau miał wykupić urbarz piwowarski (Brau-Urbar) przy Śląskiej Kamerze za 5000 florenów. Żądał więc od jezuitów, aby albo go od tego uwolnili, odsuwając ten gorzki kielich; albo poprzez znośny układ i wkład zapewnili mu ewikcję [ochronę prawną]. Ci mogli sądzić: że po ponad 40 latach nie są już zobowiązani do żadnej ewikcji! Ponadto byli oni przyzwyczajeni, tak u Rechenbergów, jak i u innych, albo w ogóle nie dawać odpowiedzi przed sądem; albo udzielać krótkich odpraw bez wdawania się w sprawę; stąd też i tę propozycję pominęli milczeniem. Proskau zaniedbał przez to czas, nie przedsięwziąwszy sam żadnych środków zaradczych: i ostatecznie nie mógł się uchylić od uiszczenia żądanej zapłaty. Dlatego 12 grudnia 1692 r. w Głogowie wniósł uroczysty protest:
Ponieważ opolscy jezuici nie chcieli mu zapewnić ewikcji przemkowskiego urbarza piwowarskiego ani drogą negocjacji, ani poprzez wkład; przeto zobowiązuje się on niniejszym, wobec nich, w pewnej mierze, z powodu ewikcji, odliczyć od zachowanych u siebie 15 000 florenów z ceny zakupu licząc od dziś, i nie płacić im od tego więcej ani kapitału, ani odsetek!
Prosił również o wydanie mu w tej sprawie uznania (recognition). Pod datą 13 grudnia wyszło urzędowe powiadomienie o tym do o. George’a Dehma, rektora w Opolu: a uznanie nastąpiło 29-go tegoż miesiąca. Jezuici milczeli jednak, aby nie dawać publicznych dowodów swego żalu, że nie pozwolili raczej wymierzyć sprawiedliwości Rechenbergom; lecz dali się zwieść Proskauowi: po tym, jak zostali przekonani, że u tamtego należy oczekiwać więcej błogosławieństwa [korzyści]. Trwali w tym milczeniu aż do nowszych czasów, kiedy to wdowa po synu, jak słychać, zapłaciła za to 7000 talarów Rzeszy w drodze transakcji.
§ 51.
Ponieważ z tej sprawy nic nie wynikło, spadkobiercy Rechenberga zwrócili się z nową propozycją pod datą 18 kwietnia 1696 r., przedłożoną 3 maja w Wiedniu: Prosili mianowicie o wyznaczenie delegowanej komisji (Commissionem delegatam), aby zbadała i porównała ich słuszne roszczenia; lub o najwyższą decyzję w tej sprawie. Cesarz odpisał pod datą 24 maja do Wyższego Urzędu o opinię: tenże zażądał 25 czerwca od Starosty Krajowego raportu urzędowego, po wysłuchaniu strony przeciwnej. Zgodnie z tym Starosta Krajowy wezwał 26 lipca hrabiego von Proskau: Aby jak najprędzej przedstawił posiadane ewentualnie prawne zastrzeżenia! Głogowska odpowiedź nadeszła nie wcześniej niż 15 grudnia, z doniesieniem:
Proskau oznajmił w końcu, dość opieszale: że roszczenia Rechenbergów nie są ugruntowane i powinny zostać słusznie oddalone; on zaś, przeciwnie, musi być chroniony przed wydaną przeciwko nim prekluzją, jako rzeczą osądzoną i potwierdzoną (res judicata und confirmata)!
Nie odważyłbym się ganić owego zastrzeżenia ani raportu urzędowego; gdyby Wyższy Urząd pod datą 9 lutego następnego roku nie odpisał:
Zastrzeżenia nie zostały w ogóle udokumentowane; zatem Proskau powinien, jak i Urząd, złożyć lepszy raport!
Tę gorzką pigułkę Urząd przełknął i poprosił z dużą uprzejmością, acz stanowczo, hrabiego von Proskau pod datą 15 marca, doręczone 18-go:
Aby niezwłocznie przedstawił szczegółowy wywód (Deduction) wraz z należytymi autentycznymi załącznikami!
Ponieważ jednak Proskau pozostał dłużny owych wyjaśnień; przeto i ten środek nie okazał się dla Rechenbergów nieprzydatny.
§ 52.
Z kolei w roku 1702 bracia Rechenbergowie usilnie dochodzili swojej sprawy na dworze pod datą 16 czerwca i otrzymali 27 lipca reskrypt, który nakazuje:
P.P. — Skoro My najłaskawiej przypominamy sobie teraz, iż mandaty w tej sprawie wydano już pod datami 20 czerwca 1651, 23 września i 12 grudnia 1654, również 28 listopada 1655, 17 sierpnia 1661, 23 stycznia 1692 jako najsurowsze (justitiae rigorosissimum): do dziś jednak ani nie nastąpił żaden skutek, ani nie zameldowano najpokorniej, w jakim stanie znajduje się sprawa; Przeto nakazujemy Wam i im niniejszym ponownie najłaskawiej, abyście suplikantowi baronowi von Rechenberg wymierzyli obecnie sprawiedliwość; lub jeśli to nie nastąpi, niezwłocznie najpokorniej o tym zameldowali itd.
Pod datą 18 sierpnia 1704 r. Wyższy Urząd notyfikował w Głogowie powtórzenie poprzedniego reskryptu.
§ 53.
W międzyczasie, gdy wszystko to podzieliło ten sam los; sprawą zajął się starszy z Rechenbergów, który służył jako wiceprezes Śląskiej Kamery we Wrocławiu, i na skutek przedłożenia z 29 grudnia 1704 r. otrzymał 31 stycznia, doręczone 10 lutego 1705 r., rozporządzenie Wyższego Urzędu do Głogowa:
Że spadkobiercy zmarłego hrabiego George’a Christopha Starszego von Proskau, powinni albo poprzez polubowną ugodę, albo na drodze prawa dać zadośćuczynienie Rechenbergom, a także w ciągu 6 tygodni złożyć w tej sprawie wyjaśnienia, do czego są bezwzględnie zobowiązani!
Wówczas sprawa ta ponownie nabrała tak dobrego obrotu, że każdy mocno wierzył, iż Rechenbergowie w ten czy inny sposób doczekają się szczęśliwego zakończenia. Tak! Musiało nastąpić jeszcze bardziej stanowcze rozporządzenie do Głogowa na skutek dawnego przedłożenia wspomnianego wiceprezesa kamery: aby bezzwłocznie ściągnąć rzeczywistą zapłatę! Wkrótce potem, dnia 30 marca, zgłosiła się w Głogowie wdowa po pułkowniku von Reibold, jako jedyna siostra i współzainteresowana ze strony Rechenbergów, z protestem:
Pieniądze Rechenbergów ciążące na Przemkowie nie powinny być pod karą dwukrotnego odszkodowania zatrzymywane podczas ich nieobecności: skoro nadeszło już rozporządzenie Wyższego Urzędu do Głogowa, należy je najusilniej wyegzekwować z urzędu i wypłacić spadkobiercom Rechenberga!
Lecz Urząd przyjął ten protest bez zastrzeżeń i kazał go doręczyć hrabiom von Proskau pod tą samą datą do ich wiadomości i przestrzegania.
§. 54.
1706 rok. Gdy słońce nadziei ponownie zniknęło, w 1706 roku na dwór wpłynęła kolejna skarga Rechenbergów. Ponieważ jednak cesarz 18 czerwca nakazał Urzędowi Zwierzchniemu (Ober-Amt), załączając wszystkie reskrypty, aby wreszcie w ciągu 8 dni przedłożył raport wymagany jeszcze w lipcu 1702 roku; raport ten wpłynął dopiero 12 lipca, a jego treść brzmiała: że ród Proßkau zawsze starał się unikać procesu i grać na zwłokę, nie wnosząc żadnych merytorycznych argumentów prawnych, podczas gdy Rechenbergowie, mimo odesłania na drogę zwykłego sądownictwa (ad viam Juris ordinariam), chcieli podjąć sprawę.
W międzyczasie strona Rechenbergów, nie wiedząc nic o owym reskrypcie i raporcie, złożyła kolejne przedstawienie (wniosek). W rezultacie 1 i 2 sierpnia wydano dwa zupełnie różne reskrypty [notka na marginesie: nakaz sprawiedliwej zapłaty]:
Ten oparty na raporcie Urzędu Zwierzchniego: odsyłał na drogę zwykłego sądownictwa, jednak zgodnie z sugestią raportu, strona przeciwna miała być zobowiązana do uczciwego porozumienia się z baronami von Rechenberg.
Drugi, wydany w odpowiedzi na ostatni wniosek: nalegał na niezwłoczne dokonanie płatności! Oba dotarły, lecz oba pozostały bez echa.
§. 55.
1710 rok. W roku 1710 ogrom wymienionych pism zastąpił kilkuletni spokój. 28 lipca Rechenbergowie złożyli prośbę o powołanie komisji ugodowej. W odpowiedzi 1 sierpnia wydano reskrypt, który odsyłał na drogę sądową; przynajmniej tak głosiło rozporządzenie Urzędu Zwierzchniego wydane dla Głogowa 18 sierpnia. W międzyczasie wiceprezes Kamery został wezwany na dwór, gdzie przyjęto go nader łaskawie, zapewniono mu stanowisko prezesa, podniesiono do stanu hrabiowskiego i obdarowano cesarskim wizerunkiem bogato zdobionym; obiecano także pensję dla jego małżonki po jego śmierci.
Owy [wiceprezes], działając z upoważnienia brata i siostry, przedłożył 9 września podpisaną przez nich obu dedukcję (wywód) z zastrzeżeniem osobnego rozliczenia szkód i kosztów [notka na marginesie: zastrzeżone rozliczenie kosztów], co pociągnęło za sobą reskrypt z 12 października. Strona przeciwna miała być zobowiązana do stawiennictwa, lecz wniosła przeciwko temu sprzeciw. Ponieważ jednak wiceprezes Kamery miał swoje powody, by szukać rozstrzygnięcia najkrótszą drogą, dzięki pilnym zabiegom uzyskał cesarski nakaz do Głogowa z 27 października (10 listopada) [notka na marginesie: nakaz pojednania]: Starosta krajowy i urząd mieli podjąć kroki w celu doprowadzenia do ugody między stronami i o tym zameldować.
W odpowiedzi na to urząd wezwał strony 3 grudnia na termin 9 stycznia kolejnego roku, nakazując stronie Prószkowskich, by stawiła się przygotowana do zawarcia ugody. Jeszcze przed tym terminem, 23 grudnia, nadszedł kolejny, jeszcze surowszy reskrypt: Należy dołożyć wszelkich starań, aby doszło do polubownej ugody i aby Rechenbergowie otrzymali to, co im się należy.
§. 56.
Jednak wielość reskryptów i ich różna treść ponownie zaszkodziły: Jerzy Krzysztof młodszy z Prószkowa, któremu przypadł Przemków (§ 9), wykorzystał okazję, by trzymać się tego [reskryptu], który nakazywał formalne wejście na drogę prawną; podczas gdy Rechenbergowie opierali się na tych późniejszych, żywiąc nadzieję na polubowne załatwienie sprawy. W rezultacie Prószkowski udał się do Wiednia, aby pod pretekstem „szukania rozwiązania” zniszczyć to, co wiceprezes Kamery tam wypracował. Na wyznaczony termin wysłał jedynie pełnomocnika przygotowanego do walki prawnej, podczas gdy Rechenberg stawił się osobiście z pełnym upoważnieniem. Pełnomocnik nie miał nawet uprawnień, by składać propozycje czy ich wysłuchiwać.
Wobec tego Rechenberg nie mógł wejść w procedurę, gdyż nie przybył na proces sporny (in Contradictorio), lecz jedynie na rokowania ugodowe. Nalegał więc na wyznaczenie terminu, w którym Prószkowski musiałby stawić się osobiście. Wyznaczono go na 27 lutego 1711 roku. W owym terminie, zamiast hrabiego Prószkowskiego, wpłynął wniosek z 19 lutego: Urząd powinien oddalić roszczenia, gdyż sprawa jest już prawomocnie rozstrzygnięta (in re decisa), a zatem niepodlegająca ugodzie; z dołączoną ofertą odpowiedzi na główne zarzuty i wyjaśnienia długotrwałego błędu.
§. 57.
Wewnętrzny rozłam rodzinny na pewien czas powstrzymał dalsze dochodzenie sprawy po stronie Rechenbergów. Starszy brat już wcześniej, gdy jego wiarygodność kredytowa zaczęła znikać (§ 53), wystąpił przeciwko 1) udziałowi w pewnych długach, a następnie 2) przeciwko wprawdzie zawieszonym, lecz słusznym roszczeniom do majątku ziemskiego Wartenberg w powiecie kożuchowskim (Freystädtischen Creyß), o ile odważyłby się je zgłosić; ponieważ w innym przypadku każde z rodzeństwa mogłoby swobodnie dochodzić swoich roszczeń; podobnie 3) zrzekając się – na mocy przywilejów wszystkich z rodu Rechenberg do Buhrau, zastrzeżonych w ugodzie spadkowej z 1682 r. – prawa sukcesji na wypadek wygaśnięcia męskiej linii oraz prawa pierwokupu (retractus), gdyby majątek ten miał zostać sprzedany! Zrzekł się on roszczenia do majątku ziemskiego Przemków i przeniósł swoje prawo na młodszego brata.
Ponieważ musiał on teraz udać się do Wiednia, brat Ulrich Maximilian powierzył mu pełnomocnictwo do załatwiania spraw (sollicitiren). Ten jednak nie chciał go przyjąć inaczej, jak tylko za obietnicą znacznego wynagrodzenia (recompens) w przypadku sukcesu, a także zwrotu wszelkich kosztów, jakie zostaną poniesione. Choć samą tytulaturę „Wielmożny i Dobrze Urodzony” przyznano mu bezpłatnie, to wyniesienie do stanu hrabiowskiego (§ 55) wiązało się z wysoką taksą, która słono go kosztowała. Chciał on również skłonić brata do partycypacji w kosztach opłaty hrabiowskiej i przesłał mu wykaz kosztów (liquidation).
Ponieważ jednak bratu nie odpowiadało to tak bardzo, jak pradawny stan pański (Herren-Stand), i żadne argumenty przeciwne nie pomagały, rozgniewał się na niego i sporządził wykaz kosztów procesowych, który wydawał się dość wysoki! Żądał ponadto, aby młodszy brat kontynuował proces na własny koszt, mimo że on sam chciał zachować dla siebie obiecaną nagrodę na koniec sprawy! Ulrich Max nie chciał się na to zgodzić, gdyż skoro brat nic nie wskórał, warunek wygasł! Chciał raczej potrącić te ostatnio wykazane koszty z tymi, które sam wcześniej stale ponosił, dopóki Leopold Friedrich figurował jeszcze we wspólnocie.
W końcu zawarli ugodę, że młodszy brat zapłaci tylko wykaz kosztów wiedeńskich, a także pewną kwotę częściowo jako zadośćuczynienie za uciążliwości (pro redimenda vexa), a częściowo za starania i pracę (pro studio & labore); a wówczas: będzie mógł bez przeszkód ze strony brata, jego spadkobierców i kogokolwiek innego, zarządzać i rozporządzać roszczeniem do majątku ziemskiego Przemków według własnego uznania, jak własną własnością!
§. 58.
Gdy Ulrich Max przebolał ten wydatek, nabrał nowej chęci, by domagać się zaspokojenia swoich roszczeń dotyczących majątku ziemskiego Przemków: udał się w tym celu osobiście do Wiednia w 1718 r. i przedłożył 18 marca wywód (deduction), w którym na koniec prosił:
Aby najłaskawiej nakazano pisemne postępowanie w terminach co 4 tygodnie, a następnie przesłanie akt do osobistej decyzji cesarskiej, celem uniknięcia niezwykle kosztownej apelacji, na którą nie był w stanie zgromadzić środków!
[Notka na marginesie: Pożar w Żaganiu]
Co nastąpiło potem, nie sposób powiedzieć, ponieważ podczas pożaru Żagania 22 sierpnia 1730 r. wszystkie akta sprawy nieszczęśliwie obróciły się w popiół. Pozostał jedynie autentyczny spis adwokata oraz pokwitowanie pani pułkownikowej von Reibold dotyczące wydania akt z dnia 11 lipca 1729 r., zgodnie z zaświadczeniem tamtejszego powiatowego poborcy podatkowego Rotha z 20 maja 1744 r.
§. 59.
1725 rok. Po jego śmierci w 1725 r. okazało się, że na mocy testamentu ustanowił on córkę swojej siostry, Hedwig Louise, baronową von Reibold (którą 22 maja 1720 r. wydał za mąż za hrabiego Friedricha von Arco), jedyną i uniwersalną spadkobierczynią wszystkich ruchomości, praw i długów. Ponieważ jednak siostra, często wspomniana pani pułkownikowa, jeszcze żyła, matka skorzystała ze swojego prawa, udała się w 1728 r. na własny koszt do Wiednia i uzyskała reskrypt z dnia 12 października 1728 r.:
Pomiędzy panią Eleonorą, wdową von Reibold, a hrabią von Proßkau ma zostać zawarta ugoda, a o tym, jak do niej doszło, należy złożyć raport!
§. 60.
1731 rok. Ponieważ sprawa pozostała bez podziału (partition), w maju 1731 r. złożyła ona jeszcze memoriał w tej sprawie za pośrednictwem rąk księcia Eugeniusza [Sabaudzkiego], zgodnie z odpowiedzią:
Wielmożna Baronowo! Załączony mi ostatnio memoriał, zgodnie z Pani życzeniem, najpokorniej przedłożyłem Jego Cesarskiej Mości, o czym Panią informuję...
Wiedeń, dnia 23 maja 1731.
Sługa uniżony,
Eugeniusz Sabaudzki.
Do Pani Baronowej von Reibold w Żaganiu.
Następnie nadeszło ostatnie, równie korzystne, co niewykonane reskryptum, które również spłonęło w pożarze w Żaganiu.
§. 61.
Według wspomnianych akt, cały proces przypomina komedię składającą się z trzech aktów. W pierwszym Hans Wolff von Rechenberg gra rolę pychy; w drugim jego dzieci i wnuki muszą za to pokutować; w ostatnim zaś widać wprawdzie potomków Rechenbergów cierpiących niedostatek i błagających, ale też i to, jak zostają pocieszeni. Zaprawdę! Zaczyna się teraz żałosna i godna litości rola, która nie budzi zawiści, jeśli na końcu zostanie uwieńczona radością. Hans Wolff rozpoczął proces z wielkim bogactwem; aczkolwiek nie wszczął go bezzasadnie, to jednak ściągnął go na siebie bez potrzeby, a mógł go z łatwością uniknąć. Dzieciom i wnukom z dnia na dzień ubywało majętności i musieli przyznać się do niedostatku, który wtargnął do nich niczym najeźdźca, co widać już w pismach z 3 maja 1696 r., a jeszcze wyraźniej z roku 1718. I choć mieli słuszną sprawę oraz użyli wszelkich środków, to jednak sukces ich omijał. Przeciwnie – długotrwałość i kosztowność tego procesu oraz przewaga ich wrogów (co z nawiązką zrównoważyło pychę ich protoplasty) krok po kroku pozbawiły ich wszystkiego.
§. 62.
Jak biedna i ogołocona – nie tylko pod względem majątku, ale także niezbędnych środków do działania – ostatnia spadkobierczyni przystąpiła do procesu, pokażą dalsze wydarzenia. Dowiodą one zarazem, że odkąd na Śląsku wzeszło słońce bezstronnej sprawiedliwości w swej prawdziwej wielkości i nastał złoty wiek Temidy (aureum seculum justitiae), to przy zachowaniu sprawiedliwości i sumienia, jej słuszna sprawa (zawsze za taką uznawana, choć niedostatecznie wspierana) nie mogła pozostać niewysłuchana i bez pomocy. Zwłaszcza że wszystko wskazuje na to, iż sama Boska Opatrzność bierze w tym udział i chce teraz przyznać to, co tak długo było odmawiane, właśnie w czasie, gdy spadkobierczyni i jej cesjonariusz najbardziej tego potrzebują.
§. 63.
Mianowicie 15 kwietnia 1737 r. zgłosiła się Agnes Eleonora, baronowa von Reibold, przedkładając prośbę z 9 kwietnia tegoż roku w Głogowie. Ponieważ wszystkie akta Rechenbergów, a zwłaszcza dokumenty i pisma dotyczące roszczeń do majątku ziemskiego Przemków, spłonęły w wielkim pożarze w Żaganiu, a ona z powodu ubóstwa nie może ich ponownie pozyskać, prosiła o ich wydanie z rejestratur i kancelarii bezpłatnie. Jako jedyna spadkobierczyni ostatniego barona von Rechenberg (po śmierci swej siostry, hrabiny von Arco), chce bowiem zgłosić swoje roszczenia przy obecnej sprzedaży majątku ziemskiego Przemków! To, co nastąpiło później, opisuje kolejna prośba z 8 maja:
[Początek petycji:] Wasza Ekscelencjo, Wysoko Urodzony Hrabio Rzeszy i Wielce Szanowny Urzędzie! Składam najuniżeńsze i najpokorniejsze podziękowania za to, że zechcieliście łaskawie udzielić mi odpowiedzi na mój ostatni memoriał... Wykazawszy już dostatecznie, że jestem jedyną spadkobierczynią rodu Rechenberg, proszę, by mnie lub wskazanemu przeze mnie obrońcy udostępniono żądane akta i wydano ich kopie. A ponieważ popadłam w tak głębokie ubóstwo, że nie stać mnie ani na prawnika, ani na opłaty kancelaryjne, proszę o wyznaczenie mi z urzędu pana adwokata Hackenhala, który zechciałby przejrzeć dostępne tam akta i wydać niezbędne dokumenty w formie dowodowej bezpłatnie...
Atestat (Zaświadczenie) brzmi:
W imieniu Książęcego Rządu w Księstwie Żagańskim, My, wyznaczony Starosta Krajowy oraz Radcy Rządowi, zaświadczamy niniejszym, że szlachetna, wielce czcigodna i cnotliwa panna Agnes Eleonora von Reibold zwróciła się do nas o wydanie autentycznego świadectwa, iż po śmierci swego kuzyna, nieboszczyka wielmożnego Ulricha Maximiliana, barona von Rechenberg na Dohms i Liebschau, jest ona obecnie jedyną spadkobierczynią uniwersalną. Jako że wiadomo, iż obok niej spadkobierczynią była także jej rodzona siostra, nieboszczka pani Hedwig Louise, hrabina von Arco z domu von Reibold, lecz po jej śmierci wszystkie prawa spadkowe przeszły na wnioskodawczynię, poświadczamy zgodnie z prawdą, że jest ona jedyną żyjącą spadkobierczynią barona von Rechenberg, o ile nam wiadomo. Sporządzono z pieczęcią urzędową i zwykłym podpisem w Książęcym Urzędzie w Żaganiu, dnia 3 maja 1737.
Gustavus baron von Skronsky (L.S.)
Ibernard Knauer
Te trzy pisma zostały odnalezione w maju 1744 roku w rejestraturze w Głogowie przez pełnomocnika hrabiego Arco w wiązce akt zatytułowanej: Rechenberg przeciwko Proßkau w sprawie Przemkowa! Zostały one następnie użyte w replice (triplic), gdyż przeciwnik procesowy w swoich pismach zawsze twierdził, że roszczenie Rechenbergów i spadkobierczyni wygasło (uległo prekluzji) z dniem 1 września 1737 roku!
Chociaż te i inne nowe dowody (Nova) znalezione w owej wiązce (z których rejestrator 18 maja wydał wykaz, a większość w poświadczonych kopiach) wzbudziły u przeciwnika chęć przejrzenia akt dla własnej korzyści, to mimo wezwań wysłanych przez tutejszy Urząd Zwierzchni 31 lipca i 22 września, nie mógł on przemóc się, by zrezygnować ze swojej z góry powziętej opinii o prekluzji. Nie zauważył przy tym, że jego własne zaświadczenie z 6 września 1737 r. dotyczące rzekomej prekluzji z 4 września, w świetle powyższych trzech pism, staje się wielce podejrzane pod względem rzetelności i wiarygodności.
§. 64.
Prośba tej biednej kobiety została zatwierdzona zgodnie ze wszystkimi wymogami. Przesłała ona uzyskane dokumenty bratu swojego szwagra, hrabiemu Philippowi von Arco, który był wówczas radcą przewodniczącym w Urzędzie Zwierzchnim. Ten wprawdzie dokumenty przyjął i przekazał adwokatowi Urzędu Zwierzchniego, Carlowi Siegfriedowi von Therenheimb, jednak z obawy przed hrabią Palffy (rekomendowanym przez dwór obecnym małżonkiem wdowy po Proßkau, § 9), nie dbał ani o sprawne przeprowadzenie sprawy, ani o pozyskanie kolejnych dowodów z rejestratury Urzędu Zwierzchniego. Poprzestał jedynie na tajnym zarekomendowaniu spisu kosztów (liquidation), przedłożonego przez stronę skarżącą, przed jednym z komisarzy zajmujących się długami majątku ziemskiego Przemków, o czym świadczy pokwitowanie z 10 czerwca 1743 r.
§. 65.
To, że z owego podania nic nie pozostało, ma według podań następującą przyczynę: jeden z dawnych urzędników, Carl Joseph Sala de Grossa, ówczesny konceptysta i protokolant Urzędu Zwierzchniego, miał je z nader zrozumiałych względów, w obecności innych osób, podrzeć i spalić. Nie można tego jednak dowieść z powodu nieobecności świadków i sprawcy, ale też nie jest to już konieczne ani istotne.
§. 66.
Dowiedział się o tym hrabia Friedrich von Arco, działający jako pełnomocnik swej szwagierki, panny Agnes Eleonory von Reibold, pod koniec 1742 roku. Wybadał sprawę dokładnie, a gdy stwierdził brak wykazu kosztów Rechenbergów w aktach, złożył 26 listopada w imieniu swej mandantki wniosek o przywrócenie terminu z powodu jego niedotrzymania. W rezultacie 28 listopada Urząd Zwierzchni wydał wezwanie na przesłuchanie i rozstrzygnięcie w sprawie wnioskowanego przywrócenia stanu poprzedniego (restitutio in integrum) w ramach konkursu wierzycieli hrabiego Proßkau, wyznaczając termin na 18 stycznia kolejnego roku.
§. 67.
Pojawienie się nazwy Przemków skłoniło przeciwnika procesowego do zadenuncjowania sporu obecnemu właścicielowi (§ 9), w związku z czym 5 grudnia wystosowano wnioski do Urzędu Zwierzchniego w Głogowie.
§. 68.
Choć panna von Reibold ponownie zwróciła się do Głogowa i 26 grudnia prosiła o udostępnienie niezbędnych dokumentów tak z rejestratury, jak i z archiwum majątku ziemskiego Przemków, otrzymała odpowiedź całkowicie odmowną.
§. 69.
1743 rok. Na terminie nie stawił się ani przeciwnik, ani żaden współuczestnik sporu (litis consorte). Wyznaczono więc nowy termin na 20 lutego. Przeciwnik w tej sprawie nic nie mógł i nie chciał zdziałać, gdyż od współuczestnika nie nadeszło ani pełnomocnictwo, ani żadna wiadomość. Ponieważ jednak ze strony panny von Reibold również nie stawił się żaden pełnomocnik (szwagier leżał chory, a żadnego innego adwokata nie udało się znaleźć – częściowo dlatego, że nie mogła wypłacić zaliczki, a częściowo dlatego, że wszyscy byli już zaangażowani w postępowanie upadłościowe), przeciwnik nie omieszkał oskarżyć jej o niestawiennictwo (contumacia).
§. 70.
Nowy termin wyznaczono na 3 kwietnia. Panna [von Reibold] wniosła jednak protest przeciwko kontynuowaniu postępowania. Ponieważ w Głogowie odmówiono jej udostępnienia dokumentów, twierdząc, że akt należy szukać jeszcze w Wiedniu, została zmuszona do należytego zgłoszenia się do Czeskiej Kancelarii Nadwornej w Wiedniu. Ów protest został przekazany przez sędziego przeciwnikowi procesowemu do wiadomości i ustosunkowania się. Ten, pismem z 23 kwietnia, sprzeciwił się udzieleniu przywrócenia terminu (restitutio), argumentując, że sprawa i powódka – według zaświadczenia urzędu w Głogowie z 6 września 1737 r. – uległy już prekluzji (§ 65).
Jednakże owo zaświadczenie nie mówi nic więcej ponad to, że na terminie wyznaczonym na 19 czerwca 1737 r. nikt się nie stawił i dlatego 4 września ogłoszono wykluczenie (exclusoria). Tak jak to zaświadczenie niewiele mówi, tak też nie może ono zaprzeczyć, że spadkobierczyni Rechenbergów zgłosiła się już wcześniej; a jak wykazano powyżej (§ 63), skoro zgłosiła się przed terminem, to owa exclusoria nie może jej w najmniejszym stopniu zaszkodzić. Zwłaszcza że urząd w Głogowie nie miał nawet władzy, by dokonać wykluczenia, gdyż sprawa ostatecznego rozliczenia (liquidiren) leżała albo tam, albo w gestii Komisji Urzędu Zwierzchniego.
§. 71.
W związku z tym 1 maja wydano wezwanie pod rygorem kary za niestawiennictwo (sub poena Contumaciae) na przesłuchanie wyznaczone na 17 czerwca, na którym zapadł następujący wyrok:
[Notka na marginesie: Decyzja o przywróceniu terminu]
Iż powódce, ze względu na zaistniałe okoliczności, przywraca się termin do dokonania rozliczenia (restituiren in integrum), i wolno jej w ciągu 4 tygodni przedłożyć swój wykaz kosztów (liquidation), jednak pod rygorem prekluzji. Przeciwnikowi zaś pozostawia się prawo do podniesienia zarzutu opartego na wcześniej ogłoszonym wykluczeniu. Z mocy prawa, dnia 17 czerwca 1743 r.
§. 72.
W archiwum wiedeńskim poszukiwania żądanych wiadomości i dokumentów przebiegały bardzo powoli. Niemniej tamtejszy agent przesłał wykaz tych pism, które już odnaleziono. Zostały one 15 lipca włączone do akt, a jednocześnie poproszono o przedłużenie terminu o 2 miesiące. Odpowiedź z 17 lipca przyznała jedynie 4 tygodnie, pod warunkiem, że adwokat prowadzący sprawę złoży przysięgę, iż nie prosi o zwłokę dla niepotrzebnego przewlekania sprawy.
§. 73.
14 sierpnia pozwany przeciwnik stawił się wprawdzie z nową skargą o niestawiennictwo i prosił o termin przesłuchania w sprawie prekluzji, w związku z czym 19 sierpnia wydano wezwanie na 25 września. Tymczasem powódka 15 sierpnia złożyła następującą podwójną prośbę o adwokata z urzędu i nowy termin dla niego:
[Fragment petycji:] Wasza Królewska Mość! Muszę nader boleśnie i u stóp Waszych skarżyć się, jak bardzo jestem pozbawiona wszelkiej pomocy adwokackiej przy dochodzeniu słusznych roszczeń Rechenbergów do majątku ziemskiego Przemków. Większość prawników, do których się zwróciłam, odpowiadała, że są już zaangażowani przez drugą stronę! Inni zaś odprawiali mnie drwiąco, gdyż nie jestem w stanie wypłacić zaliczki. Zaprawdę, okrucieństwo niektórych idzie tak daleko, że uważają za chrześcijański obowiązek uśmiercenie mojego procesu, który trwa już od 1629 roku... proszę zatem o wyznaczenie mi sprawnego i wiernego adwokata z urzędu...
W odpowiedzi na pierwszą prośbę orzeczono, że powinna sama zaproponować kogoś, do czyich umiejętności i uczciwości ma zaufanie. Zgodnie z tym 24 sierpnia zaproponowała sprawnego kandydata, który otrzymał nakaz urzędowy. Co do drugiej prośby, decyzja brzmiała: termin 25 września musi zostać utrzymany!
§. 74.
Na terminie wyznaczonym wyznaczony pełnomocnik mógł nader dobitnie wykazać przeszkody prawne za pomocą niepodważalnych dokumentów. Miał on bowiem do przedłożenia reskrypt Królowej Węgier [Marii Teresy] do hrabiego von Arco wraz z korespondencją, w której żądano od niego uprzedniego wyjaśnienia, do czego zamierza wykorzystać żądane dokumenty. Nie dziwi zatem, że w wyroku z 27 września orzeczono:
[Notka na marginesie: Decyzja w sprawie prekluzji]
Iż ze względu na zaistniałe okoliczności powódkę oszczędza się jeszcze od prekluzji; co więcej, udziela się jej kolejnego, sześciotygodniowego odroczenia (dilation) na przedłożenie rozliczenia (liquidation), jednakże ponownie pod rygorem prekluzji!
§. 75.
W tym terminie nadeszły wprawdzie dokumenty z Wiednia: ponieważ jednak zarówno wiedeński rejestrator, jak i tamtejszy agent zgłosili, że najważniejsze rzeczy musiały zostać odesłane do Głogowa; częściowo zaś, według niechybnych śladów, należało ich szukać już wcześniej tamże! Tak więc przedłożono tę korespondencję, w której znajdowały się także inne punkty dotyczące archiwum odesłanego z Wiednia na potrzeby tutejszego Urzędu Wyższego: poproszono o rekwizycję do Głogowa i jednocześnie o termin, gdyż inaczej nie byłoby pożytku z tamtejszego wydania; pod dniem 1 listopada. Rezolucja z dnia 4 listopada, o której poinformowano przeciwników, brzmiała:
Spadkobierczyni Rechenbergów powinna sama zażądać potrzebnych jej dokumentów i pism bezpośrednio od rządu Wyższego Urzędu w Głogowie i jego prezesa: w tym celu udziela się jej jeszcze raz 6-tygodniowego terminu po upływie poprzedniego, w którym to czasie będzie wiedziała, jak dochodzić swojej ochrony prawnej!
§. 76.
Zanim jednak ta rezolucja nadeszła, pełnomocnik (Mandatarius) Rechenbergów-Reiboldów złożył już 7 listopada wstępną likwidację i uzasadnienie (Justification), z zastrzeżeniem dokładniejszego wykazu po otrzymaniu pożądanych dokumentów: co pod dniem 11 tegoż miesiąca skierowano do przeciwnika (Contradictorem) celem wniesienia zarzutów (excipiendum).
§. 77. (Notatka na marginesie: 1744. Exceptiones)
Zarzuty (Exceptiones) wpłynęły dopiero na początku nowego roku 1744, o następującej treści:
Powódka w sprawie (Klägerin Causa) była rzekomo wykluczona już w 1652 r. w decyzji klasyfikacyjnej (Classifications-Bescheide): w 1667 r. przy komisji długów ziemskich (Landes-Schulden-Commission): ona sama zaś w 1737 r. poprzez wykluczenie (Exclusoria) została wyłączona! Ponadto rzekomo nie legitymowała się w sprawie! Następnie, jej likwidacja nie została potwierdzona oryginałami, lecz raczej przyznano, że spłonęły one w pożarze; a jeśli nawet miała jakieś roszczenia wobec Przemkowa, to dotyczy to rodu Proskau i toczącego się postępowania upadłościowego (Cridam), a nie innych!
§. 78.
Dnia 11 stycznia wysłano je do powódki celem udzielenia odpowiedzi (ad replicandum): wprawdzie zgodnie z powyższym nakazem z listopada poczyniono już stosowne starania w Głogowie, jednak odpowiedź jeszcze nie nadeszła. Dlatego powódka poczuła się zmuszona prosić o przedłużenie terminu na replikę: zwłaszcza że nie skorzystała z przyznanego terminu; otrzymała też żądane przedłużenie pod dniem 12 lutego, a krótko potem z Głogowa nadeszła rezolucja, również z 12 lutego, że niczego tam nie ma; można by jednak wyznaczyć pełnomocnika do akt (Mandatarium ad Acta), który sam pomógłby w poszukiwaniach! Chociaż podążono za tą radą, nie można było dłużej zwlekać z wniesieniem repliki w terminie 12 marca.
§. 79. (Notatka na marginesie: Replic.)
Ta wykazała: że prekluzja i wykluczenie nie mają miejsca! częściowo według [powołane paragrafy prawne], przede wszystkim zaś przez powyższe drzewo genealogiczne: że powódka nie tylko należy do sprawy (ad Causam); lecz także, iż hrabia Friedrich von Arco, na mocy podwójnego sądowego przeniesienia wszystkich jej praw przez powódkę: ponieważ sama była nieobecna, chorowita i pozbawiona wsparcia wszystkich ludzi, od teraz zamiast niej ma być uznawany za prawowitego przedstawiciela w sprawie Rechenbergów (legitimus Actus causæ Rechenbergianæ) przeciwko upadłości rodu Proskau (Proßkaufische Cride)! co do zarzutu o spalone oryginały, powołano się na Śląską Ordynację Prawną (Schlesischen Pr. Ord. T. XXXIV. §. 15. i wg §. 16.) na stare, każdorazowo w Wiedniu uznane i poświadczone kopie i wykazano wreszcie: jak rodzina Rechenbergów każdorazowo posiadała prawo rzeczowe (Real-Recht) związane z dobrami Przemków (in fundo Primkenau): co zostało podtrzymane przez liczne reskrypty, zarządzenia Wyższego Urzędu i dekrety urzędowe: w szczególności zaś wskazano na właścicieli dóbr Przemków z rodu Proskau i na stały związek między urzędem a powódką; w czym starszy Proskau nie tylko był w posiadaniu funduszu (possessio fundi), ale także ustalona została kwota ewikcyjna (Evictions-Quantum) zatrzymana przez jezuitów (§. 50.); co każdorazowo uważano za nienaruszalne!
Przypis (*):
W tym celu wolny pan Ulrich Max von Rechenberg po ślubie (§. 50) chciał oddać swoje dobra Puschkau i Zeis jako lenno Księstwu Żagańskiemu; jednak z prawem swobodnego rozporządzania nimi; zostały one 29 marca 1695 r. odkupione przez kamerę książęcą: tak samo jak te, które król August II z łaski uczynił dziedzicznymi: Liebschau i Domeß. Następnie dnia 30 lipca 1721 r. ustanowił siebie uniwersalnym spadkobiercą tych dóbr i mobiliów: ponieważ jednak musiał sprzedać poddanych i przy tym u niektórych powstały wątpliwości co do przywilejów rodu (§ 8.), zmienił ten testament i dnia 6 lutego 1725 r. ustanowił swoim spadkobiercą swojego kuzyna Hannßa Wolffa na Loden, Neusorge, Oberbeltsch; hrabinę von Arco natomiast wyposażył we wszystkie mobilia, prawa, roszczenia czynne i bierne (§. 59.). Obaj spadkobiercy byli jednak nieszczęśliwi w spadku! Pierwszemu dobra zostały odebrane przez kamerę książęcą jako lenna wygasłe; drugiemu zaś majątek (Realitäten) został zniszczony przez grabieże (Spolia), nieudowodnione pasywa i wstrzymanie dochodzenia należności (Activorum) i procesy; tak że niewiele więcej pozostało poza roszczeniem (Jura) wobec dóbr Przemków. Pani hrabina chciała sporządzić testament na rzecz swojego małżonka: ponieważ on go od tego powstrzymywał; natomiast siostra, która w ten sposób po śmierci Rechenberga została spadkobierczynią uniwersalną (§. 63.), przyjęła go wiernie, rzetelnie i bez przerwy; tak więc przekazała mu swoje prawa już we wrześniu 1743 r. Następnie w marcu 1744 r. potwierdzono to również wobec roszczenia rodu Proskau. Pod dniem 26 tegoż miesiąca, w urzędowo dokonanej sprzedaży i darowiźnie (Niefstel-Verkauff und donatione inter vivos), przekazała mu wszystko, co do niej należało.
§. 80.
Replika została sporządzona dnia 26 tegoż miesiąca dla przeciwnika (Contradictorem) celem złożenia dupliki (ad duplicandum); ten jednak pozwolił, aby wyznaczony termin upłynął; w związku z czym 28 kwietnia oskarżono go o nieposłuszeństwo (contumacia): ponieważ ze strony Arco proszono o prekluzję i wciągnięcie akt do protokołu (Inrotulation); wyznaczono zatem termin do rozpoznania, w którym to dniu, 4 maja, przeciwnik został zwolniony [z zarzutu]; przyjęto jego nadesłaną w międzyczasie duplikę, mimo że nie zawierała niczego nowego, a termin na duplikę protokolarną (Inrotulations-Duplic) wyznaczono na 18 maja.
§. 81.
Gdy jednak z Głogowa nadeszła wiadomość o odnalezieniu wspomnianego zbioru dokumentów (Fasciculi, § 63. 78.), pospiesznie wysłano tam pełnomocnika, który musiał zadbać o przekazanie dokumentów służących sprawie; a ponieważ faktycznie znaleziono wśród nich wiele dokumentów dotąd nieznanych sędziom, powodowi i pozwanemu, hrabia von Arco złożył uzasadnioną tryplikę (Triplic). (Notatka na marginesie: Triplic.) Czy takowa spełnia wymogi określone w Pr. Ordn. T. XVI. § 25. i w związku z tym powinna być dopuszczona do akt, czy nie? Należało to rozstrzygnąć podczas przesłuchania: w tym celu 8 czerwca wysłano wezwanie na 22 tegoż miesiąca; po przeprowadzeniu ustnego postępowania w terminie, pod dniem 26 tegoż miesiąca wydano decyzję:
(Notatka: Decyzja w sprawie trypliki)
Iż stosownie do zaistniałych okoliczności należy pozostawić złożoną przez powodów tryplikę w aktach, a pozwanemu pozostawia się swobodę złożenia kwadrupliki (quadrupliciren) w wyznaczonym terminie.
(*) [Przypis pod tekstem]: Te odkryte, niepodważalne dokumenty wyjaśniły właściwy związek transakcji między jezuitami a rodem Proskau: całkowicie rozwiały wątpliwości co do podnoszonej przez przeciwników prekluzji i wykluczenia (Prä- & Exclusion) oraz ich rzekomego pochodzenia: ustaliły kwotę pozostałości (Residui) na 19 000 talarów śląskich, jak również to, że Rechenbergom zawsze należały się odsetki w wysokości połowy kapitału (ultra alterum tantum), a także odszkodowanie za koszty i szkody spowodowane złą wolą; i pokazały, że wprawdzie strona przeciwna przedłożyła kilka pism, które z pozoru wydawały się korzystne, lecz w gruncie rzeczy przeciwko Rechenbergom nic nie znaczyły; zawierały one jednak widoczne błędy i niezaprzeczalną nieważność! Co więcej, po stronie Rechenbergów niemożliwe było przeoczenie czegokolwiek, gdyż wszystkie trzy instancje, które brały udział w sprawie, w różnych okresach uznawały słuszność sprawy, prawo do gruntu (jus quæsitum in fundo), związek z wypłatą (Nexum solvendi) od rodu Proskau, a wcześniej od jezuitów, oraz przyznawały pomoc prawną; Choć egzekucja była utrudniana przez kredyt i przewagę przeciwników: daje to jednak niepodważalny wniosek: że przeciwnicy mogą tak długo przez egzekucję blokować instancje, ale w żaden sposób nie mogą zapobiec bezwarunkowemu uznaniu sprawiedliwej sprawy Rechenbergów na dworze cesarskim; Tak więc sprawa Rechenbergów musiała być tak jasna i sprawiedliwa, [następna strona] że sędzia wstydziłby się orzec niesprawiedliwie. A jeśli jest tak słuszna: to choć tak często i wiele o niej na dworze i w samych opieszałych instancjach orzekano, jednak dotąd nie wsparto jej egzekucją; tak więc nie może to przynieść szkody sprawie ani prawu: zwłaszcza że dwór cesarski nie tylko w przytoczonych nakazach wielokrotnie skarżył się, że jego rozporządzenia nie są przestrzegane; lecz także pod dniem 10 lipca 1698 r. [...] uznał, że tak działo się w wielu sprawach; groził też, że pociągnie sędziów do odpowiedzialności za taką niedbałość lub stronniczość! Na końcu dołączono zastrzeżenie co do teraz nieodzownie koniecznej dokładnej likwidacji (Nach-Liquidation), gdyby sprawa została ponownie rozpoznana na podstawie nowo odnalezionych dowodów (noviter repertis).
§. 82.
(Notatka: Quadruplic.) Dnia 22 sierpnia wpłynęła kwadruplika wraz ze wspomnianym już w § 36. wnioskiem dotyczącym przepisania zbioru dokumentów z Głogowa, któremu to wnioskowi Urząd Wyższy w Głogowie (Glogauische Ober-Amt) sprzeciwiał się pod dniem 11 września przy pierwszych rekwizycjach; po ponownym naleganiu: aby dokumenty te nie były rozpatrywane stronniczo (vor partem), lecz przed sądem (vors judicium) celem przyszłego sformułowania wyroku! dokumenty przesłano na początku października. Na co pod dniem 22 tegoż miesiąca wpłynął wniosek przeciwnika o ostateczne zamknięcie i zestawienie akt (Acten-Collation); co też zostało zarządzone następnego dnia na 31 października.
§. 83.
(Notatka: 1745. Wyrok ostateczny - Definitiv-Bescheid.)
Na wniosek obu stron o ogłoszenie wyroku, takowy nastąpił dnia 24 lipca 1745 r.
W sprawie cesjonariusza (Cessionarii) Agnieszki von Reibold, hrabiego von Arco, jako powoda i likwidanta z jednej strony, przeciwko wyznaczonemu przeciwnikowi (Contradictorem) w sprawie długów Przemkowa (Primkenauer Schulden) powstałych za czasów nieżyjącego hrabiego Hannsa Christopha von Proskau, reprezentowanemu przez przysięgłego adwokata rządu Urzędu Wyższego, pana Carla Gottlieba Bernhauera, jako stronę pozwaną;
Orzekamy My, Fryderyk, z Bożej łaski król Prus, suwerenny i najwyższy książę Śląska etc. zgodnie z prawem i nadesłanymi aktami:
Iż powód i likwidant jest w pełni uprawniony do dochodzenia zlikwidowanej kwoty 19 000 talarów śląskich zaległych medycejskich pieniędzy za zakup Przemkowa (Mediceische Primkenauische Kauff-Gelder), wraz z narosłymi do chwili obecnej odsetkami, z masy upadłościowej Przemkowa (Primkenauischen Massa Cridaria) zgodnie z prawem separacji (jure separationis); chyba że pozwany przeciwnik mógłby w należytym terminie dowieść, iż płatność ta faktycznie została dokonana. W kwestii kwoty ponad 4000 talarów Rzeszy dochodzonej na podstawie rewersu medycejskiego, odsyła się cesjonariusza do spadkobierców Leo Kropello; chyba że powód mógłby udowodnić, iż roszczenie to zostało faktycznie zamienione w hipotekę obciążającą dobra (fundum obæratum). Zresztą, pozwanemu zastrzega się ewentualny regres wobec spadkobierców Leo Kropello w imieniu wierzycieli.
Mocą prawa! Wyrok ogłoszono we Wrocławiu, 24 lipca 1745 r.
§. 84.
Hrabia von Arco dostrzegł natomiast zupełnie inne okoliczności, bynajmniej nie przemawiające przeciwko niemu, lecz jedynie dające podstawę do zaskarżenia wyroku (sententia appellandi), i przedłożył następującą zapowiedź apelacji:
P. P. [Wstęp uroczysty]: Choć we wszystkich wyrokach uroczyście ogłoszonych przez Wysoki Urząd Wyższego Rządu Waszej Królewskiej Mości jaśnieje najczystsza i najdokładniejsza sprawiedliwość, tak iż należałoby życzyć, by według tego wzoru sprawiedliwość święciła tak wspaniałe zwycięstwa w całym kraju i na całym świecie; aby każdy sąd mógł się poszczycić mianem Lit de justice [łoża sprawiedliwości]; zwłaszcza zaś w sprawie mojej przeciwko masie upadłościowej (Cridam) dóbr hrabiów Proskau w Przemkowie, należy podziwiać najsurowsze przestrzeganie słuszności i prawa w ogłoszonym wysokim orzeczeniu; w konsekwencji przyjąć cały wyrok we wszystkich jego klauzulach i wnioskach, co do sensu i litery, bez żadnych zastrzeżeń i z najwyższym szacunkiem:
Niemniej jednak czuję się pokrzywdzony (graviret) i zmuszony ze względu na następujące punkty pominięte w wyroku, aby niniejszym wnieść najpokorniejszą apelację do Wysokiego Trybunału Apelacyjnego Waszej Królewskiej Mości przed upływem zawitego terminu dziesięciu dni (fatale decendii), a mianowicie:
Zażalenie I (Gravamen I)
Iż moja usilna prośba o wyznaczenie komisji w celu zawarcia ugody z masą upadłościową (Massa Cridaria) w sprawie jeszcze niezlikiwidowanych roszczeń, a w przypadku gdyby okazało się to bezowocne, o pozwolenie na przedłożenie dokładniejszej likwidacji (zgodnie z § 55-76, 81), została całkowicie pominięta. Konieczność taka wynika stąd, iż początkowo nie posiadałem niezbędnych dokumentów, lecz najważniejsze z nich zostały odnalezione dopiero po wymianie pism procesowych; z tego powodu dopuszczono moją tryplikę po ustnym postępowaniu wyrokiem z dnia 26 czerwca 1744 r.; mam nawet nadzieję odnaleźć kolejne, a mianowicie te dotyczące bardzo korzystnego dla Rechenbergów rozdziału klasyfikacyjnego dóbr przemkowskich z Głogowa z dnia 22 stycznia 1630 r., który to dokument musiałem pozostawić w niejasności, choć w tryplice w pełni go uwzględniłem.
Zażalenie II (Gravamen II)
Iż nie mniej pominięto już uzasadnione i zastrzeżone mi prawo do uzupełnienia likwidacji (jus liquidandi Supplementa) z powodu różnicy wartości pieniądza między czasem zapłaty w latach 1630 i 1631 a stanem obecnym. Ówczesna waluta rzeszy (Reichs-Fuss) była o niemal 24,5 procent wartościowsza od obecnych gatunków monet według stopy lipskiej (Leipziger Fuss); nie zwrócono uwagi na różnicę między starym złotem a obecnym, znacznie gorszym pieniądzem obiegowym; jak również na ogromny wzrost cen towarów przy spadku wartości pieniądza. Zostało to wykazane na przykładzie samych dóbr Przemków: w roku 1630 zostały one przekazane Leo Kropello przez wolnego pana Hannsa Wolffa von Rechenberga za 146 000 talarów śląskich, podczas gdy w 1737 r. obecny właściciel przejął je za kwotę 375 000 guldenów. Wykazano to również poprzez powołanie się na opinię prawną z Halle (Responsum Hallenium) autorstwa Heinecciusa, iż zgodnie z prawem należy doliczyć dodatek w wysokości 12,5 procent do sumy kontraktowej, mimo braku wyraźnego rozporządzenia krajowego w tej kwestii.
( Do tego należy jeszcze dodać [wyciąg] z Hamburskiego Recesu Menniczego z 16 września 1691 r., z "Wstępu do nauki o regaliach" Jargowa, str. 322:*
§ 13. Co się tyczy spłaty kapitałów i ich wzrostu w czasie oraz później, ma to na celu zapobieganie sporom i dostarczenie sądom pewnej podstawy orzekania w przyszłych sprawach. Należy ustalić zasadę, iż spłata powinna następować według wewnętrznej wartości (intrinsecum valorem) pieniądza w chwili zawierania umowy. Jeśli ktoś pożyczył konkretne gatunki monet (Species), musi je oddać bez podwyżki; jeśli jednak umowa opiewa na pieniądz obiegowy (current Geld), zapłata musi odpowiadać wewnętrznej zawartości kruszcu tych gatunków monet, jakie były pożyczone. Jeśli nie określono dokładnie wartości w umowie, zapłata winna nastąpić według stopy i wewnętrznej wartości monety, jaka obowiązywała w czasie kontraktu, bez względu na to, czy kurs handlowy (Agio) w międzyczasie wzrósł czy spadł.
Zasada ta powinna obowiązywać jako prawo, mimo że pierwszy król Prus, elektor Fryderyk III, jak i inne wysokie strony porozumienia, zobowiązali się pod słowem honoru, wiarą i przysięgą do ścisłego przestrzegania tego układu w 1695 r.
Zgodnie z analogią do dawniejszych rozporządzeń z 1525 r. dotyczących nowej waluty Rzeszy, dodatek proporcjonalny do wewnętrznej dobroci kruszcu względem obecnego, gorszego pieniądza, bezsprzecznie się należy. Jest rzeczą powszechnie znaną z akt, że dłużnicy od 1630 r. trwają w uporczywej zwłoce z płatnością (pertinacissima solvendi mora), mimo wielokrotnych wezwań przedsądowych i sądowych. Pozwolili oni, aby minęła nie tylko stopa mennicza z czasu kontraktu, ale i stopa odsetek, przez co wierzyciele otrzymaliby znacznie mniej. Zgodnie z zasadą słuszności, sędzia winien uznać, że dłużnik pozostający w zwłoce (debitor morosus) nie może czerpać korzyści z pogorszenia monety i spłacać starych sum gorszym pieniądzem; jest to sprawiedliwe, aby dłużnik, który zaciągnął zobowiązanie w dobrym pieniądzu, a z powodu własnego uporu dopuścił do upływu terminu, zadośćuczynił wierzycielowi nie tylko w kwocie nominalnej, ale i w realnej wartości kruszcu.
W przeciwnym razie, pomimo tej samej liczby nominalnej, straciłbym na kapitale płatnym w 1630 r., a który teraz został słusznie przyznany: pozostałość z zakupu Przemkowa (Primkenauischen Kauff-Residui) w wysokości 19 000 talarów śląskich, czyli 15 200 talarów rzeszy, licząc według wewnętrznej wartości ówczesnej waluty rzeszy (Reichs-Fuss), gdzie grzywna srebra (Marck) wynosiła 9,5 talara Rzeszy, wobec dzisiejszej obiegowej stopy lipskiej (Leipziger Fuss), gdzie grzywna wynosi 12 talarów Rzeszy. Stanowi to różnicę nieco ponad 406 grzywien srebra, co w obecnym pieniądzu obiegowym wynosi 4876 talarów Rzeszy, 20 groszy i 2 fenigi.
Nie mniej musiałoby się stracić na wewnętrznej wartości każdorazowych rocznych odsetek, do których poboru dopiero teraz dochodzę; po tym, jak właściciele Przemkowa, podobnie jak sam kapitał, złośliwie je z czasem zatrzymywali; jest to znaczna strata: bowiem odsetki przy 6 procentach wynosiły rocznie nominalnie 1140 talarów śląskich, czyli 912 talarów Rzeszy.
Pierwsze z nich były płatne 10 lutego 1632 r. i powinny były wynosić pod względem wartości 100 48/95 grzywien [srebra].
Skoro suma 912 talarów Rzeszy obecnie stanowi jedynie 76 grzywien; to ja i moi poprzednicy stracilibyśmy na odsetkach z jednego tylko roku już 24 48/95 grzywny, czyli ponad 288 talarów Rzeszy.
Podobnie rzecz się ma z wszystkimi 37 latami aż do 1 stycznia 1668 r., kiedy to odsetki zaczęły być naliczane według stopy cynajskiej.
Mocą tej stopy owe 912 talarów Rzeszy wymagałoby 86 18/25 grzywny: i dawałyby, w porównaniu do obecnej stopy, 10 18/25 grzywny więcej. Ponieważ stopa ta trwała do 1690 r.; należy się zatem dopłata owych 10 18/25 grzywien do sumy każdych rocznych odsetek aż do 10 lutego 1691 r., a więc przez 23 lata. Natomiast od tego czasu odsetki wzrastają rocznie o 912 talarów Rzeszy już według obecnej stopy, bez dodatku agio i dopłat.
Zażalenie III (Gravamen III)
Iż strona przeciwna (Massa Cridæ) nie została skazana na karę za pieniactwo (pœnam temere litigantium) i zwykłe nieposłuszeństwo (contumaciæ ordinariam), a mianowicie na naprawienie wszelkich szkód i kosztów. Przecież jest rzeczą powszechnie znaną (notorium), jak to jedynie przez niewytłumaczalną nienawiść religijną i przeklęty głód złota (Auri Sacra fame) płynącą złośliwość przeciwników Rechenbergów (którzy od 1630 r. uporczywie odmawiali zapłaty i unikali wydanych wielokrotnych królewskich nakazów płatniczych i egzekucyjnych poprzez wysoce karalne nieposłuszeństwo), moi przodkowie, niegdyś tak bogata i szanowana rodzina Rechenbergów, przy kontynuowaniu tego tak długiego i kosztownego, choć sprawiedliwego procesu, musieli poświęcić cały swój majątek, tak iż ostatnie gałęzie tego rodu ledwie mogą uchronić się przed skrajną nędzą i głodem.
Niezależnie od tego, że nabywca Przemkowa, od którego wywodzi się całe roszczenie, po swej śmierci w 1633 r. pozostawił swojemu małoletniemu synowi Johannowi Wolffgangowi zaledwie 6 części przemkowskiego majątku ziemskiego i częściowo dobra szlacheckie: dlatego tenże, z powodu znacznego poważania i majątku, został w 1644 r. wybrany rektorem Akademii Viadrina: zwłaszcza że już wtedy przeciwnicy, odmawiając zapłaty, zostali skazani na karę piątej części wartości przedmiotu sporu (temere litigantibus) na mocy podwójnego rozporządzenia Ferdynanda II z 16 marca 1629 r. Do czego wreszcie doszła sankcja z 11 grudnia 1720 r., wydana w celu ukrócenia codziennie wzrastającej swarliwości procesowej (pruritus litigandi), nakazująca sędziom uwzględnianie zasądzania szkód i kosztów. Choć przy sprawach upadłościowych (Criden) zazwyczaj nie zasądza się kosztów, to w moim przypadku, ze względu na przyznane prawo separacji (Juris separationis), nie powinienem cierpieć z powodu całkowitego upadku tamtej masy majątkowej.
Z powodu tych najpokorniej przedstawionych punktów apelacji proszę o ich uznanie (Recognition), jak również o uwzględnienie pominiętych motywów zamiast zwykłego uzasadnienia wyroku (rationum decidendi), oraz o doręczenie tej mojej zapowiedzi stronie przeciwnej. Deklaruję gotowość do dopełnienia wszelkich formalności, pozostając w najgłębszym szacunku.
Udzielone uznanie apelacji (Recognitio):
P. P. [Wszem i wobec]: Czynimy wiadomym i niniejszym ogłaszamy każdemu, komu wiedzieć o tym należy: iż Wielmożny Friedrich hrabia von Arco, przeciwko wyrokowi ogłoszonemu przez Nasz tutejszy Rząd Urzędu Wyższego w dniu 24 lipca r.b. w sprawach dotyczących długów Przemkowa pozostałych po zmarłym hrabim Johannie Christophie von Proskau, zwrócił się w dniu 3 sierpnia r.b., a zatem przed upływem dziesięciu dni, z najpokorniejszą apelacją do Naszego Sądu Apelacyjnego w Berlinie; która to apelacja została co do swej zasady przyjęta (deferiret worden).
W związku z czym wystawiamy mu niniejsze uwierzytelnione uznanie (Recognitio) pod Naszą zwykłą pieczęcią Rządu Urzędu Wyższego i podpisem. Wydano we Wrocławiu, dnia 4 sierpnia 1745 roku.
§. 85.
Dnia 28 sierpnia strona hrabiego Arco przedłożyła, co następuje:
Wasza Królewska Mość, przedkładam niniejszym: 1) pod znakiem ☉ załączony opis stanu faktycznego (speciem facti) celem najłaskawszej cenzury urzędowej (Amts-Censur), czy jest on w pełni zgodny z aktami, jako że ma zostać skierowany do druku. 2) pod znakiem ☾ załączony zbiór wydanych w sprawie decyzji celem ich uwierzytelnienia (vidimandum). Ponieważ są one niezbędne dla podjętej przez obie strony apelacji;
Proszę najpokorniej, aby zarówno cenzura urzędowa pierwszego, jak i uwierzytelnienie drugiego dokumentu nastąpiło jak najszybciej. Podobnie proszę, w nawiązaniu do udzielonego mi uznania apelacji, by mimo zaskarżenia wyroku, moją intencją nie było podważanie tak sprawiedliwego orzeczenia, lecz skorzystanie z drogi apelacyjnej, o czym mowa w samym piśmie przewodnim. Ponawiam prośbę o szybkie sporządzenie uzasadnienia pominiętych punktów (motivorum præteritionis). Pokładam nadzieję w najłaskawszym i rychłym rozpatrzeniu prośby, pozostając w najgłębszym szacunku.
Następnie nastąpiła poniższa cenzura Urzędu Wyższego:
Niniejszym na żądanie zaświadcza się, iż obecny szkic opisu stanu faktycznego (Species facti) jest zgodny z aktami i nie znaleziono w nim niczego, co byłoby im przeciwne. Wydano we Wrocławiu, dnia 20 września 1745 r.
H. C. Książę von Carolath.
(Dopisek: Sprawdzone i poprawione przez v. Beneckendorff)