Gonić za gwiazdami...
Thomas Weiberg
THOMAS WEIBERG
KSIĘŻNICZKA TEODORA
GONIĆ ZA GWIAZDAMI...
ŻYCIE JAKO SIOSTRA NIEMIECKIEJ CESARZOWEJ
Wydawnictwo Berlin Story (oryg. Berlin Story Verlag)
IMPRESSUM
Niemiecka Biblioteka Narodowa – ujednolicony opis katalogowy CIP
Weiberg, Thomas:
Księżniczka Teodora: Gonić za gwiazdami... –
Życie jako siostra niemieckiej cesarzowej
wydanie – Berlin: Wydawnictwo Berlin Story 2008
ISBN 13: 978-3-929829-90-7
© Księgarnia i Wydawnictwo Berlin Story
Unter den Linden 26, 10117 Berlin
www.BerlinStory.de, E-mail: Service@BerlinStory.de
Projekt graficzny: Till Kaposty-Bliss
Okładka i skład: Norman Bösch
SŁOWO WSTĘPNE
Na początku XX wieku księżniczka Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga Teodora była wszechstronnie utalentowaną osobowością artystyczną. W swoim krótkim życiu dała się poznać jako pisarka, poetka i malarka, wyróżniając się nie tylko talentem, lecz także profesjonalizmem.
Jako dziecko swojej epoki w wierszach i powieściach posługiwała się stylem lirycznym. Nie brakowało w nich jednak również krytycznej refleksji nad ówczesną rzeczywistością.
Jako malarka była blisko związana z kręgiem artystycznym z Worpswede. Malarz Fritz Mackensen, współzałożyciel tej niezwykle wpływowej kolonii artystów pod Bremą, został jej artystycznym mentorem. Bardzo silnie fascynował ją świat idei Heinricha Vogelera; to on stworzył oprawę graficzną do jej powieści „Durch den Nebel” (Przez mgłę). Ich wzajemny wpływ jest niezaprzeczalny.
Z dzisiejszej perspektywy całe podejście do życia księżniczki Teodory było na wskroś nowoczesne. Znalazło to swój wyraz – w odniesieniu do ówczesnych problemów z pozycją kobiety w społeczeństwie – szczególnie w jej dwóch powieściach, w których obok Berty Hahn pojawiają się także inne interesujące postacie kobiece.
Imponujące, jak na tamte czasy, było jej zainteresowanie warunkami życia prostych ludzi oraz zrozumienie dla ich losu, jak na przykład na Śląsku, gdzie przez pewien czas dorastała.
Czytając jej teksty, nieustannie wyczuwa się szacunek i poważanie, ale także troskę o ludzi z tej warstwy społecznej.
Głębokie przywiązanie do rodzinnego Szlezwiku-Holsztynu przejawia się wielokrotnie w opisach krajobrazu – lasów, morza oraz ludzi ukształtowanych przez tę rozległą przestrzeń. Tęsknota ta towarzyszyła jej przez całe życie.
Od lat dziewczęcych księżniczkę Teodorę łączyła wielka przyjaźń z moją babką, wielką księżną Elżbietą z Oldenburga z domu Mecklenburg-Schwerin. Dzieliła z nią swoje talenty i zainteresowania. Dzięki licznym opowieściom naszej babki, „ciocia Feo” była dla nas postacią stale obecną i budzącą podziw.
Dlatego też moja rodzina i ja jesteśmy niezmiernie wdzięczni, że Thomas Weiberg postawił sobie za cel przybliżenie tej utalentowanej artystki potomnym, ocalając ją tym samym od zapomnienia.
Księżniczka Teodora żyła i tworzyła w epoce, w której ludzie w znacznie mniejszym stopniu ulegali zewnętrznym rozproszeniom. Życzę dzisiejszym czytelniczkom i czytelnikom chwili wytchnienia, aby mogli w spokoju poddać się temu spojrzeniu w minioną epokę.
Bienebek, grudzień 2007 r.
[odręczny podpis: Marie Alix Herzogin zu Schleswig-Holstein]
Marie Alix
Księżna Szlezwika-Holsztynu
PRZEDMOWA
„Gonić za gwiazdami...” pragną zarówno artyści, jak i artystki – i podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia, mężczyźni-twórcy musieli pogodzić się z faktem, że z czasem również kobiety zapragnęły gonić za gwiazdami w tych właśnie sferach.
Przez wiele stuleci o sukcesach artystek wspominano jedynie sporadycznie. Dopiero w trakcie XVIII wieku niektórym kobietom udało się zaistnieć w szerszej świadomości jako samodzielne twórczynie – i wywalczyć sobie pozycję w zdominowanym przez mężczyzn świecie sztuki. Tytułem przykładu należałoby tu wymienić malarki Annę Dorotheę Therbusch czy Angelikę Kaufmann, a także Annę Louise Karsch – zwaną „Karschin” – uznawaną za pierwszą pisarkę w Niemczech, która zdołała utrzymać się z dochodów ze swoich dzieł.
Dziewiętnasty wiek przyniósł następnie, na fali przemian emancypacyjnych, całą rzeszę kobiet aktywnych artystycznie, które jednak wciąż często pozostawały w cieniu twórców-mężczyzn ze swojej epoki. Szczególnie dla kobiet ze środowisk mieszczańskich i drobnej szlachty działalność artystyczna – panie te nierzadko zostawały pisarkami – stanowiła pilnie potrzebne źródło utrzymania. Należy tu wymienić Eugenię Marlitt, Louise von François czy Hedwig Dohm, ale także Bettinę von Arnim czy Fanny Lehwald. W dziedzinie sztuk plastycznych czy muzyki kobietom było jeszcze trudniej ugruntować swoją pozycję u boku mężczyzn.
Dla kobiet z wyższych sfer – zarówno mieszczańskich, jak i szlacheckich – umiejętność gry na instrumentach czy malowania należała co prawda do ustalonego kanonu [wykształcenia], jednak tylko nielicznym kobietom udawało się rozwinąć z tego zawód, z którego mogłyby się utrzymać, zwłaszcza że często brakowało ku temu przesłanek ekonomicznych. Znacznie bardziej powszechne było uczęszczanie do jednej z licznych szkół malarstwa, aby pod okiem znanych, lub też nieznanych, malarzy kształcić się na całkiem utalentowane dyletantki.
Dopiero około 1900 roku można zauważyć w tej kwestii zmianę. Artystki coraz częściej domagały się występowania na równych prawach ze swoimi męskimi kolegami – którzy sami często z trudem mogli się z tym pogodzić – oraz bycia czymś więcej niż tylko naśladowczyniami słynnych mistrzów. Nabierający dynamiki ruch emancypacyjny w Europie, a także współczesne prądy artystyczne, dawały przestrzeń nowoczesnym artystkom: do kręgu artystów z Worpswede należała od 1897 roku Paula Becker, która w 1901 roku poślubiła swojego kolegę po fachu, Otto Modersohna. Ekspresjonistyczna grupa artystyczna „Der Blaue Reiter” (Błękitny Jeździec) liczyła w swym gronie dwie znaczące artystki XX wieku: Gabriele Münter oraz Marianne von Werefkin. Mieszczaństwo, które po wojnie francusko-pruskiej i następującym po niej rozkwicie gospodarczym stało się zamożne i liczne, oferowało ponadto wielu malarzom, a także malarkom, szerokie możliwości rozwoju jako zleceniodawca.
Jednak również przedstawicielki wysokiej arystokracji coraz częściej chciały być czymś więcej niż tylko dyletantkami, dla których twórczość artystyczna była jedynie jedną z wielu rozrywek. W Ratyzbonie księżna Margarethe von Thurn und Taxis urządziła w rezydencji własne atelier i działała z dużym powodzeniem jako malarka i rzeźbiarka, czego dowodem są jej dzieła istniejące do dziś. W Dreźnie księżniczka Matylda Saska znajdowała jako malarka wielkoformatowych obrazów olejnych uznanie współczesnych, o czym przekazuje nam pisarz Ludwig Renn, znany także jako Ludwig Vieth von Golßenau.
Również w dziedzinie poezji i pisarstwa damy z najwyższych sfer społecznych zaczęły coraz liczniej i z powodzeniem działać: królowa Elżbieta z Rumunii stała się od około 1870 roku pod pseudonimem Carmen Sylva prawdziwą grafomanką, której dzieła wszystkich gatunków osiągały za jej życia najwyższe nakłady. Cesarzowa Austrii Elżbieta pisała wiersze w stylu Heinricha Heinego, które jednak miały zostać opublikowane dopiero długo po jej śmierci. Księżna Mechthilde Lichnowsky, żona ambasadora Niemiec na brytyjskim dworze, pisała baśnie artystyczne, księżna koronna Luiza Toskańska pisała wiersze, podobnie jak księżna Wera Wirtemberska. W 1910 roku ukazały się pośmiertnie bardzo znaczące wiersze księżniczki Matyldy z Saksonii-Coburga-Gothy, córki ostatniego króla Bawarii, które znacznie przewyższają większość utworów literackich jej stanowych koleżanek.
Księżniczka Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga Teodora nie chciała być postrzegana jako artystka tylko dlatego, że była siostrą niemieckiej cesarzowej Augusty Wiktorii, lecz dlatego, że miała nadzieję stworzyć coś artystycznie wartościowego – zarówno jako malarka, jak i pisarka.
Jej wczesna śmierć w wieku niespełna 36 lat sprawiła, że jej dorobek literacki pozostał skromny; pewien rozwój był widoczny, lecz ostatecznie pozostało przy świadomych własnej wartości początkach, które jednak są bardzo znaczące i świadczą o talencie, umiejętnościach narracyjnych oraz lirycznej zdolności empatii. Znalazła własny wyraz – zarówno w obu powieściach, jak i w wierszach, niemniej jej dzieła nie powstały w próżni.
Zainteresowana prądami artystycznymi swoich czasów, szukała kontaktu ze współczesnymi malarzami i pisarzami i znalazła w artystach z Worpswede wspólnotę, która ją inspirowała i od której chciała się uczyć, z pewnością także dlatego, że w ich sposobie życia dostrzegała tak marzycielsko czczony ideał prawdziwego życia artystycznego: sztuka i życie tworzą nierozłączną jedność.
Przyjaźnie z artystami z Worpswede, Heinrichem Vogelerem i Fritzem Mackensenem, narodziły się i towarzyszyły jej aż do śmierci w 1910 roku.
Prawie sto lat po śmierci księżniczki nadszedł czas, aby na nowo odkryć tę osobę i jej dzieła.
Podróż pełna zdumiewających odkryć czeka na zainteresowanego czytelnika: pełne uczuć wiersze o naturze, dokładnie obserwowane, pełne miłości opisy życia ludności wiejskiej północnych Niemiec oraz Śląska tuż przed wielkimi przemianami XX wieku, opisy krajobrazów o wielkiej lirycznej sugestywności – oraz życie artystyczne, które goniło za gwiazdami i zgasło, zanim na dobre się rozpoczęło.
Berlin, wiosną 2008
Thomas Weiberg
„CIEBIE, ZIEMIO, KOCHAM...”
KSIĘŻNICZKA TEODORA – POSZUKIWANIE ŚLADÓW
„Ciebie, Ziemio, kocham. Kocham życie.
Wieczorną pieśń drozda,
śpiewaną pąkom rozwijającym się
w miękkim szarym zmierzchu. ...”
„Była jeszcze małą dziewczynką z długimi włosami i krótkimi sukienkami, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy. Było to, o ile się nie mylę, około połowy lat osiemdziesiątych w drezdeńskim Gabinecie Miedziorytów (Kupferstichkabinett). Mieszkała wtedy wraz z matką w jednej z willi w dzielnicy Szwajcarskiej (Schweizerviertel)...”
Kim była ta, która jako młoda kobieta tak pełna uczuć tworzyła i której wybitny historyk sztuki Max Lehrs poświęcił kilka tygodni po jej przedwczesnej śmierci latem 1910 roku bardzo osobiste wspomnienie pośmiertne w „Dresdner Anzeiger”?
Księżniczka Feodora ze Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg była najmłodszym dzieckiem księcia Fryderyka VIII, który w skomplikowanym konflikcie o Szlezwik-Holsztyn – będącym wówczas europejskim punktem zapalnym – padł w latach 1863/64 ofiarą prusko-duńskiej polityki aneksji i wojennej, przez co nie zdołał przeforsować swoich roszczeń do księstwa Szlezwiku-Holsztynu. Jej matką była księżna Adelajda, południowoniemiecka księżniczka z rodu Hohenlohe-Langenburg.
Ponieważ linie książęce ze Szlezwiku-Holsztynu są liniami bocznymi rodu Oldenburgów, księżniczka Teodora była tym samym członkinią oldenburskiego rodu, który do dziś kwitnie w różnych gałęziach w Niemczech, Danii i Norwegii i do którego należą zarówno duński, jak i norweski dom panujący, a także rodzina królewska na wygnaniu w Grecji.
MIĘDZY DANIĄ A PRUSAMI
KONFLIKT O SZLEZWIK-HOLSZTYN W XIX WIEKU
W tym miejscu warto przedstawić krótki zarys politycznych wydarzeń wokół księstw Szlezwiku i Holsztynu od połowy XIX wieku – ponieważ fakt, że księżniczka urodziła się „na wygnaniu”, jest bezpośrednim następstwem tych momentami dramatycznych wydarzeń. Mimo to – a może właśnie dlatego – księżniczka Teodora przez całe swoje życie darzyła wielką miłością krainę leżącą między Morzem Północnym a Bałtykiem.
Sytuacja polityczna była doprawdy zawiła: w 1863 roku wraz ze śmiercią bezdzietnego króla Fryderyka VII wygasła rządząca w Danii od 1448 roku linia królewska domu Oldenburgów. Nowy król, Chrystian IX z oldenburskiej linii Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg, jednym ze swoich pierwszych oficjalnych działań zignorował obowiązujące od wieków porozumienie, ponownie zapisane w Protokole Londyńskim z 1852 roku, według którego księstwa Szlezwiku i Holsztynu miały być rządzone jedynie w unii personalnej z Danią. Poprzez nową duńską konstytucję w 1863 roku księstwo Szlezwiku miało stać się bezpośrednią częścią Danii. Wywołało to jednak poważny opór w samych księstwach Szlezwiku i Holsztynu, ale także, co szczególnie istotne, w Prusach. Prusy oficjalnie nalegały na ścisłe przestrzeganie Protokołu Londyńskiego, jednak potajemnie szukały możliwości, aby zakorzenić się na tych strategicznie ważnych terytoriach. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, że Szlezwik był lennem duńskim, natomiast Holsztyn państwem składowym Związku Niemieckiego.
Król Danii jako książę Holsztynu był niemieckim księciem związkowym. Ponieważ porozumienie londyńskie zostało przez duńskiego króla złamane, księstwa Szlezwiku i Holsztynu chciały odłączyć się od Danii i domagały się objęcia rządów przez księcia z starszej linii augustenburskiej rodu Oldenburgów, co zresztą na wypadek wygaśnięcia linii królewskiej było pierwotnie ustalone również dla duńskiego tronu. Jednakże Dania już po powstaniach w 1848 roku zmusiła pretendenta do tronu z linii augustenburskiej (dziadka księżniczki Teodory) do zrzeczenia się swoich praw i opuszczenia kraju, uważając tym samym kwestię sukcesji również w księstwach za rozstrzygniętą na swoją korzyść.
Protegowanym księciem w księstwach w 1863 roku był Fryderyk VIII ze Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg, ojciec księżniczki Teodory.
Na początku 1863 roku, po abdykacji króla Ottona, był on początkowo brany pod uwagę jako nowy król Grecji, jednak odrzucił tę koronę, mając na uwadze możliwe zaangażowanie w Szlezwiku-Holsztynie.
Po śmierci duńskiego króla w listopadzie 1863 roku oraz po następującym po niej ustanowieniu książęcego rządu krajowego przy wsparciu różnych państw niemieckich i po imponującym hołdzie złożonym na „Zgromadzeniu Ogólnym” w Elmshorn, przygotowywał się on pod hasłem „Moje prawo jest Waszym ratunkiem” do przejęcia rządów w Kilonii. Książę opuścił swoje wygnanie w śląskim Przemkowie, udał się do „swojego” miasta rezydencjonalnego nad fiordem i ostatecznie wpadł w tryby wielkiej polityki.
Dania nie chciała stracić księstw Szlezwiku i Holsztynu, a Prusy oraz Austria nie były zainteresowane nowym niemieckim małym państwem między Morzem Północnym a Bałtykiem. Wręcz przeciwnie, Prusy pod wodzą króla Wilhelma I i jego premiera Ottona von Bismarcka chciały ze względów strategicznych samodzielnie panować nad tym krajem między Morzem Północnym a Bałtykiem, wraz z jego ważnym z militarnego punktu widzenia portem w Kilonii – który miał zostać połączony z Morzem Północnym kanałem – oraz dwiema długimi liniami brzegowymi. Stało to w sprzeczności z porozumieniem zawartym w 1852 roku w Londynie pomiędzy Danią, Prusami, Wielką Brytanią, Francją, Austrią, Rosją i Szwecją, aby zapobiec [naruszeniom postanowień]. Brytyjski premier Palmerston miał rzekomo stwierdzić, że było tylko trzech ludzi, którzy rozumieli ten protokół – jeden oszalał z jego powodu (niemiecki profesor), drugi zmarł (brytyjski książę małżonek Albert), a trzeci – sam Palmerston – wszystko zapomniał.
W styczniu 1864 roku doszło w konsekwencji do wojny między Danią a Związkiem Niemieckim (reprezentowanym przez Prusy i Austrię), która została zakończona w październiku tego samego roku traktatem pokojowym w Wiedniu. Jednak porozumienie to już w swoim zarodku niosło ziarno nowych konfliktów: Dania musiała zrzec się księstw Szlezwiku, Holsztynu oraz Lauenburga, które miały być teraz wspólnie zarządzane przez Prusy i Austrię.
Sytuacja księcia Fryderyka VIII stawała się w kraju coraz bardziej nie do utrzymania, zwłaszcza że Prusy nie były zadowolone z osiągniętej sytuacji. W sierpniu 1865 roku zawarto więc konwencję gasteińską: Prusy miały odtąd zarządzać księstwami Szlezwiku i Lauenburga, a Austria leżącym pomiędzy nimi Holsztynem. Ta skrajnie krucha regulacja była jedynie kolejnym krokiem na drodze do całkowitej aneksji księstw przez Prusy. W 1866 roku wybuchła możliwa do przewidzenia wojna między Prusami a Austrią, w wyniku której – dzięki zwycięstwu Prus – mapa Niemiec uległa decydującej zmianie. Prusy dokonały teraz aneksji spornych księstw na północ od Łaby, a książę Fryderyk VIII ostatecznie opuścił Holsztyn, po tym jak już od momentu zawarcia traktatu gasteińskiego w 1865 roku miał przez Prusy zakaz przebywania w księstwie Szlezwiku.
Odtąd rodzina żyła w odosobnieniu w dolnośląskim Przemkowie oraz w Gocie. „Wiem, że gdyby nie moje wystąpienie, księstwa nie zostałyby oddzielone od Danii i nie uda się wyrwać tej karty z historii, która należy do mnie” – podsumował z goryczą książę. Swoją drogą, nie zrzekł się on swoich praw do Szlezwiku-Holsztynu, co czyniło na przykład przyjęcie na pruskim dworze niemożliwym.
Ta historia wstępna była zresztą decydującym impulsem dla małżeństwa księżniczki Augusty Wiktorii, najstarszej córki księcia, z późniejszym niemieckim cesarzem Wilhelmem II w 1881 roku.
PRZEMKÓW – GOTHA – DREZNO
RODZINA I POKREWIEŃSTWO
Około dziesięciu lat po tych przełomowych wydarzeniach politycznych, 3 lipca 1874 roku, na zamku w Przemkowie¹⁵ (Schloß Primkenau) w dolnośląskim powiecie szprotawskim urodziła się księżniczka Feodora. Majątek ten był pruską rezydencją na wygnaniu rodziny von Augustenburg¹⁶, nabytą w 1853 roku przez dziadka księżniczki, księcia Christiana¹⁷. Dorastała tam wraz z czworgiem znacznie starszego rodzeństwa – trzema siostrami: Augustą Wiktorią, Karoliną Matyldą, Luizą Zofią oraz bratem Ernstem Güntherem¹⁸ – w wiejskiej swobodzie, aż do stycznia 1880 roku, kiedy to zupełnie nieoczekiwanie podczas podróży zmarł książę Fryderyk, mający zaledwie 50 lat. Księżna Aleksandryna z Saksonii-Coburga-Gothy¹⁹, małżonka księcia Ernesta II, napisała o tym w swoich notatkach:
„... 14 stycznia zmarł, łagodnie zasypiając, książę Fryderyk von Holstein w Wiesbaden, w drodze do Homburga. Od około roku cierpiał na wyczerpanie, a kiedy na krótko przedtem rozmawiał z Ernestem w Gothcie, ten był boleśnie przerażony straszliwą zmianą, jaką musiał w nim dostrzec; wychudł do postaci szkieletu, jego głos zmienił się w piskliwy i był nie do poznania.”
Był to ciężki cios dla całej rodziny, a w szczególności dla najmłodszego dziecka, Feodory. Księżniczka zachowała czułe wspomnienie o ojcu przez całe swoje życie²⁰. W rezultacie bardzo zżyła się z matką, którą już jej współcześni opisywali jako życzliwą, lecz egzaltowaną, i została – jeśli wierzyć wspomnieniom Anny Wagemann²¹ – nadmiernie rozpuszczona i rozpieszczana. Około 1881 roku ta młoda guwernantka, pochodząca z północnych Niemiec córka pastora, przybyła do Przemkowa jako wychowawczyni księżniczki i pozostała jej wierna aż do 1910 roku, pod koniec już jako matczyna przyjaciółka. To jej zawdzięczamy również szczegółowy opis lat młodzieńczych księżniczki Feodory, bez którego dziś trudno byłoby odtworzyć jej życie.
Dwie wojny, rewolucja oraz dopiero w ostatnich latach rozwijające się zainteresowanie losami kobiet, które nie należą do wielkich postaci historycznych, utrudniają poszukiwanie śladów...
Przemków nie był jedynym miejscem zamieszkania rodziny z Augustenburga. Obok tej dolnośląskiej wiejskiej posiadłości istniał jeszcze „Pałac Holsztyński” w Gothcie przy parku zamkowym²² – „dziwaczne, położone w ogrodzie stare pudło [...], ale niezwykle przytulne, ze starymi meblami i obrazami, głównie portretami rodzinnymi”²³. Rodzina książęca spędzała tutaj, w Gothcie – panujący książę Ernest II z Saksonii-Coburga-Gothy był wujecznym dziadkiem księżniczki Feodory – głównie miesiące zimowe, aby cieszyć się udogodnieniami miasta rezydencjalnego, do których z pewnością należały także przedstawienia teatralne i operowe, jakich brakowało w Przemkowie. Tutaj również księżniczka Feodora zdobyła swoje pierwsze wrażenia teatralne, które jednak, ze względu na pedagogiczne obiekcje Anny Wagemann, zostały ograniczone do miary odpowiedniej dla dziecka.
Jako młoda kobieta księżniczka Feodora stała się zapaloną miłośniczką oper Ryszarda Wagnera, wielokrotnie podróżowała na festiwale do Bayreuth i odwiedzała zaprzyjaźnioną z nią Cosimę Wagner. Wydarzenia te odnotowała jako niezwykle istotne w latach 1894 i 1896 w artystycznie zaprojektowanym przez siebie roczniku (dzienniku), który dorastająca dziewczyna przypuszczalnie sama ozdobiła uroczymi akwarelami przedstawiającymi kwiaty – „Przeżyłam Parsifala”²⁴, czytamy na przykład pod datą 9 lipca 1894 r. Pod tą samą datą zaznacza również: „Poznałam [...] Cosim攲⁵.
Brat księżniczki Feodory, książę Ernest Günther, po tym jak w 1881 roku osiągnął pełnoletność i został głową rodu, doszedł do porozumienia z Prusami i oficjalnie zrzekł się Szlezwika-Holsztynu. Oprócz rekompensaty finansowej rodzina odzyskała zamki Sonderburg oraz Augustenburg na – dziś duńskiej – wyspie Alsen, a także obecnie również duński zamek Gravenstein nad fiordem flensburskim²⁶. W te strony rodzina zaczęła teraz częściej podróżować w miesiącach letnich, a księżniczka Feodora chłonęła kształtujące ją wrażenia z tego północnoniemieckiego krajobrazu. Zawsze czuła się jego dzieckiem, chociaż dorastała na Śląsku, w Turyngii i Saksonii. Fakt bycia holsztyńską księżniczką w znacznym stopniu przyczynił się do jej identyfikacji z tą ziemią i jej mieszkańcami. Duża część jej późniejszej twórczości artystycznej miała oscylować wokół północnych Niemiec; w obrazach i słowach miała opisywać ich piękno oraz wyjątkowość tamtejszych ludzi.
Drezno, po osiągnięciu pełnoletności przez jej brata, stało się kolejnym centrum życiowym księżniczki Feodory. Jej matka wybrała rezydencję nad Łabą na miejsce zamieszkania ze względu na relacje pokrewieństwa z królową Saksonii, Karolą²⁷ – a zapewne także z powodu tamtejszej artystycznej atmosfery. Bardzo ceniony wówczas malarz i wykładowca drezdeńskiej Akademii, Heinrich Hofmann²⁸, został nauczycielem młodej księżniczki w dziedzinie malarstwa. Na drugim piętrze „Domu Holsztyńskiego” przy Münchener Straße 2, który architekt Baumgärtel sprzedał księżnej Adelajdzie, księżniczka Feodora urządziła sobie pracownię malarską na werandzie i w przylegającym do niej pokoju²⁹.
W Dreźnie Feodora spotkała również po raz pierwszy wspomnianego wyżej Maxa Lehrsa, znakomitego znawcę sztuki włoskiego renesansu, który pracował wówczas w Królewskim Gabinecie Rycin. To on miał wprowadzić ją w świat sztuki i potrafił zainteresować dorastającą księżniczkę nie tylko wielkimi twórcami z przeszłości, ale także współczesnymi prądami w sztuce.
„Tak oto poznaliśmy się i zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi, pomimo dużej różnicy wieku i pozycji społecznej” – wspominał Lehrs w cytowanym już nekrologu³⁰. Przyjaźń ta przetrwała aż do przedwczesnej śmierci księżniczki, a Max Lehrs był także częstym gościem w Bornstedt koło Poczdamu, późniejszym miejscu zamieszkania księżniczki Feodory³¹.
„TAK, TO WIELKI DAR...”
ARTYSTYCZNE ZAINTERESOWANIA KSIĘŻNICZKI FEODORY
„Tak, to wielki dar móc chłonąć piękno tego świata i cieszyć się nim z głębi serca, i mam nadzieję, że to bogactwo nie może w człowieku wyschnąć, podczas gdy wyrzucanie z siebie nadmiaru wrażeń, tworzenie, niestety aż nazbyt często bywa tłumione. Jestem teraz w tym szczęśliwym stanie, że każde moje pociągnięcie węglem uważam za zbrodnię na sztuce, a przy tym mam poczucie, że jeśli nie otrzymam możliwości wyrazu, będę musiała wierzgać rękami i nogami”³² – pisała około dwudziestopięcioletnia księżniczka Feodora do swojego artystycznego mentora.
Poza dwunastoma martwymi naturami z kwiatami, które zachowały się w rękach prywatnych, wydaje się, że obszerna twórczość malarska księżniczki zaginęła po jej śmierci. Należy przypuszczać, że różne dzieła zostały rozdzielone między całą czwórkę rodzeństwa żyjącego jeszcze w 1910 roku. To, czy w styczniu 1945 roku – gdy w wyniku działań wojennych zbliżała się ewakuacja z Przemkowa (Primkenau) – na zamku znajdowały się jeszcze obrazy księżniczki, wymaga dokładnego zbadania.
Max Lehrs zwrócił jej uwagę na takich malarzy jak Arnold Böcklin oraz zaprzyjaźnionych z nim artystów: Hansa Thomę, Leopolda von Kalckreutha i Maxa Klingera, a także pośredniczył w nawiązywaniu z nimi kontaktów, podobnie jak z młodą społecznością artystyczną z Worpswede.
„Tęskniła za bezpośrednią wymianą myśli w kontaktach z artystami, a ponieważ wykazywała szczególne upodobanie do surowej, poważnej natury swojej północnej ojczyzny, doradziłem jej Mackensena, pod którego kierunkiem robiła zresztą szybkie postępy w rysowaniu. [...] Dlatego też tak bardzo przypadła jej do gustu ówczesna, wciąż jeszcze młoda kolonia w Worpswede, ponieważ tamtejszy melancholijny krajobraz z białymi, pierzastymi obłoczkami w przejrzystym wiosennym powietrzu, nad ciemnoniebieskimi rowami torfowymi i srebrzystymi pнями brzóz, przypominał jej Gravenstein. [...] W czerwcu 1899 roku spełniło się jej największe marzenie, by osobiście poznać Worpswede, a malarze Mackensen, Vogeler, Overbeck i Hans am Ende zgotowali jej uroczyste powitanie”³³.
Heinrich Vogeler spotkał księżniczkę już rok wcześniej w Dreźnie; latem 1898 roku zobaczyła jego prace na wystawie w mieście nad Łabą i wyraziła chęć poznania artysty.
„Rozmowy o sztuce [w kręgu księżniczki Feodory, przyp. aut.] nie wznosiły się ponad poziom ogólnej konwersacji. Księżniczka również była malarką i kazała przynieść swoje własne prace. Były to wykonane kredą kompozycje, które zajmowały się życiem dawnych Germanów. Na wszystkich kartach zauważyłem, że wielkim niemieckim pismem, często zupełnie bezceremonialnie wchodząc w rysunek, napisana była obcesowa krytyka przez »Wilhelma«. Wilhelm, cesarski szwagier księżniczki, przebywał w tamtym czasie w Afryce Północnej”³⁴.
W ten sposób księżniczka Feodora znalazła „powołanego” krytyka sztuki – swojego szwagra, cesarza Wilhelma II, który sam również udzielał się jako malarz, głównie dramatycznych pejzaży morskich, i pobierał nauki u znanego marynisty, Carla Salzmanna. Fakt, że cesarz, będący w kwestiach sztuki surowym konserwatystą, nie był bynajmniej zachwycony kierunkiem artystycznych zainteresowań swojej szwagierki, wynika z uwagi Anny Wagemann, która pisze, że księżniczka Feodora krytykowała cesarskiego szwagra za jego wsteczne pojmowanie sztuki.³⁵
Krąg artystów z Worpswede stał się w konsekwencji artystyczną ojczyzną księżniczki Feodory i wpłynął na nią prawdopodobnie pod wieloma względami. Fritz Mackensen, który w 1889 roku założył kolonię artystów wraz z Hansem am Ende i Otto Modersohnem, został jej nauczycielem i doradcą w kwestiach malarstwa – a o głębszej przyjaźni świadczy z pewnością fakt, że w grudniu 1903 roku Mackensen odwiedził księżniczkę jako jeden z pierwszych gości w jej pierwszym własnym domu, w dworze majątku koronnego Bornstedt koło Poczdamu³⁶.
„... POWINNAM BYŁA ZOSTAĆ PISARKĄ...”
KSIĘŻNICZKA FEODORA I LITERATURA
W latach około 1900 roku wszechstronnie zainteresowana księżniczka, która obok malarstwa dysponowała dodatkowo talentem muzycznym – preferowała pieśni Brahmsa i bardzo ceniła religijną pieśń „Żadne źdźbło nie rośnie na ziemi” (Kein Hälmlein wächst auf Erden) z melodią Friedemanna Bacha³⁷ – odkryła dla siebie także pisarstwo.
Do jednego z jej wierszy (nie da się dokładnie ustalić którego) muzykę skomponowała zresztą jej siostra, księżniczka Luiza Zofia.³⁸
Jej siostrzeniec, książę August Wilhelm Pruski, cytuje jeden z jej listów:
„Jeśli chodzi o moje obecne życie, to uważam, że minęłam się z powołaniem; powinnam była zostać pisarką – wierzę bowiem, że jest niewielu ludzi, przed którymi otwiera się tak wiele różnych sfer życia i środowisk, jak to przypadkiem ma miejsce w moim przypadku. Od moich dobrych przyjaciół, szlezwickich rybaków i śląskich drwali, aż po dwór cesarski – czasami kręci mi się w głowie od tych wszystkich poglądów, które są przede mną wylewane. Ale to czyni życie bogatym, a «człowieka», gdziekolwiek by on nie stał, można pokochać, i dlatego nie mam powodu narzekać na swoje życie.”³⁹
Bodźce do literackich ambicji mogły również płynąć ze środowiska Worpswede. Wczesnym latem 1899 roku, podobnie jak ona, kolonię artystów odwiedził Carl Hauptmann⁴⁰.
Szeroko zapomniany dziś Carl Hauptmann⁴¹ był w tamtych latach całkiem cenionym pisarzem, którego naturalistycznie inspirowana twórczość nie osiągnęła jednak bynajmniej popularności dzieł jego młodszego brata, Gerharta Hauptmanna. Bohater jego wydanej w 1907 roku powieści o artyście Einhart der Lächler był wzorowany na ekspresjonistycznym malarzu Otto Müllerze. Głównym przesłaniem tego nastrojowego dzieła jest to, że jedność życia i sztuki należy uznać za prawdziwe życie. Kwestia, czy księżniczka znała tę powieść, musi pozostać otwarta, w każdym razie zawsze dążyła do postrzeganej jako ideał jedności sztuki i życia. Pokazują to różne z jej robiących wrażenie wierszy, jak na przykład Życie artysty (Künstlerleben)⁴². Max Lehrs pisała do niego w jednym ze swoich listów:
„To czysta przyjemność obracać się wśród ludzi [...], którzy poważnie traktują sztukę, uważają ją za wartą poważnie toczonej walki, a nie zbywają jej wzruszeniem ramion, zaliczając do kategorii «rozrywek».”⁴³
Od 1898 roku do Worpswede wielokrotnie ciągnęło młodego Rainera Marię Rilkego⁴⁴. Obaj – Hauptmann i Rilke – znaleźli w tym kręgu artystycznym również swoje żony. Możliwe, że księżniczka Feodora dzięki swoim kontaktom z artystami z Worpswede zwróciła uwagę na obu pisarzy. Poza tym, obok Selmy Lagerlöf, preferowała północnoniemieckich „pisarzy regionalnych” (Heimatdichter), takich jak Gustav Frenssen, Heinrich Sohnrey czy August Bartels⁴⁵, których naturalistyczne podejście do typowo północnoniemieckich tematów bardzo ceniła. Pochodzący z Dithmarschen August Bartels tak zdefiniował tę literaturę regionalną:
„Sztuka ojczysta (Heimatkunst) to sztuka najpełniejszego oddania, najskrytszego przylgnięcia do ojczyzny i jej specyficznego życia, życia natury i ludzi, ale jest to sztuka otwartych oczu, która wie, że prawda i wierność przedstawienia są nieodzowne, że odpowiada im wyłącznie godność sztuki, i że to nie ślepa, lecz widząca miłość jest miłością najwyższą.”⁴⁶
W tym sensie księżniczka odczuwała ogromną sympatię nie tylko do swojego bliższego otoczenia w północnych Niemczech czy na Śląsku. W ogóle była podatna na romantyczne uroki swojej ojczyzny. Podczas pobytu kuracyjnego we frankfurckim sanatorium profesora von Noordena – autorytetu w dziedzinie leczenia cukrzycy – pisała w grudniu 1902 roku ze starego cesarskiego miasta nad Menem do swojego ojcowskiego przyjaciela, Maxa Lehrsa:
„Przechadzałam się tu z szeroko otwartymi oczami [...], a do tego z zachwytem! Cóż tu są za zakamarki i uliczki – Ludwig Richter⁴⁷ to nic w porównaniu z tą śpiewającą, dzwoniącą niemieckością. Z uroczystym zadowoleniem wędrowałam również po Domu Goethego. Dlaczego my jesteśmy dzisiaj tak bezgranicznie nieprzytulni, pozbawieni smaku i niespokojni?! (Przez «my» rozumie się zresztą zazwyczaj innych).”⁴⁸
U Bartelsa i Frenssena z biegiem czasu coraz wyraźniej zarysowywały się antysemicko-nacjonalistyczne (völkische) postawy, które później zaprowadziły ich do obozu narodowych socjalistów. Nie da się powiedzieć, jakie stanowisko wobec tych zjadliwych już około 1900 roku nurtów zajmowała księżniczka; w każdym razie zarówno jej dzieła literackie, jak i listy przechowywane w archiwum w Glücksburgu są wolne od tego typu tendencji.
Bardzo popularny około 1900 roku pisarz – jego dzieła osiągnęły nakład ponad trzech milionów egzemplarzy i zostały przetłumaczone na 40 języków – oraz były pastor, Gustav Frenssen, również pochodzący z Dithmarschen, wywarł prawdopodobnie najtrwalszy wpływ na księżniczkę i pomógł jej nawiązać kontakty z wydawcami⁴⁹, kiedy zdecydowała się na publikację swoich prac. Frenssen odwiedził ją również w Bornstedt – jednak z powodu jego wydanej w 1905 roku powieści Hilligenlei doszło do trwałego zerwania stosunków, ponieważ księżniczka odrzucała religijną tematykę tego dzieła, które przenosiło życie Jezusa Chrystusa do czasów współczesnych⁵⁰.
W swojej twórczości literackiej księżniczka Feodora bez wątpienia odnalazła własny styl i nie była epigonką w cieniu swoich wzorców, chociaż swoimi wierszami, powieściami i bajkami w pełni wpisywała się w gust ówczesnej epoki.
„Tego, czy u schyłku życia pozostawię na płótnie lub papierze coś naprawdę zadziwiającego dla zdumionych potomnych, nie potrafię w ogóle powiedzieć. Zauważyłam jednak, że Frenssen ma rację w swoim powiedzeniu: «Jeśli nie uderzysz bączka, to nie będzie warczał». Im dalej zachodzę, tym wyraźniej dostrzegam, że wielki Mistrz, który każdemu dyktuje jego melodię, dba o to, abym ja coraz wyraźniej wygrywała swoją – wierna samej sobie”⁵¹ – napisała księżniczka w jednym z listów.
W przeciwieństwie do pesymizmu cechującego naturalistyczne dzieła wielu jej współczesnych, obie powieści przenika głęboka, religijno-moralna postawa. Została ona nader wiarygodnie przeniesiona na bohaterów i nie sprawia wrażenia wymuszonej, jakkolwiek pojawienie się Jezusa w wyobraźni tytułowej bohaterki powieści księżniczki, Hahn Berty, przedstawiono nieco niezręcznie.
W swoich impresjonistycznych wierszach nierzadko jawi się jako autorka liryki natury o delikatnej, intymnej głębi. W utworach tych nie chodzi o wierne odzwierciedlenie życia, lecz o osobiste wrażenia, nastroje i przeżycia. Nacisk kładziony jest zatem na jednostkę i jej wewnętrzne odczucia, co jednak – w przeciwieństwie do powieści – skutkuje odejściem od problematyki społecznej w obrębie podejmowanych tematów.
Jej skromny dorobek oscyluje zatem pomiędzy realistyczno-ludowym obrazowaniem w obu powieściach a impresjonistyczną poezją. Na temat swoich dzieł księżniczka wyznała Annie Wagemann:
„Jeśli są coś warte [...], to powinny obronić się same; jeśli nie, to niech przepadną. W żadnym razie nie chcę, aby poważano je tylko dlatego, że jestem siostrą niemieckiej cesarzowej”⁵².
W 1904 roku ukazał się jej tom opowiadań zatytułowany Las (Wald)⁵³ jako jej pierwsze dzieło, do którego księżniczka – oprócz czterech nazwanych od drzew, baśniowych opowieści: Las jodłowy (Tannenwald), Las bukowy (Buchenwald), Las górski (Bergwald) i Las sosnowy (Kiefernwald), z których nie wszystkie dorównują jeszcze poziomem późniejszym utworom – dołączyła również bardzo ambitne, znakomite ilustracje, w których można dostrzec pokrewieństwo ze stylem Heinricha Vogelera.
Trzy lata później ukazała się powieść Hahn Berta⁵⁴, której akcję osadziła w realiach swojej śląskiej ojczyzny i którą najprawdopodobniej wystawiła literacki pomnik prawdziwej rodzinie z Przemkowa (Primkenau). „W rodzinie Hahnów wszyscy mężczyźni byli kłusownikami, i to z niej księżniczka Feo zaczerpnęła później bohaterkę do swojej książki Hahn Berta”⁵⁵ – wspominała Anna Wagemann.
Dramatyczny pożar lasu, po mistrzowsku opisany w tej powieści, księżniczka Feodora mogła wręcz przeżyć osobiście, a przynajmniej o nim wiedziała, ponieważ 15 sierpnia 1904 roku spłonął las wokół Przemkowa⁵⁶. Skutki tego wydarzenia – ciągnące się kilometrami spalone lasy – które tak obrazowo przedstawia w Hahn Bercie, musiała zapewne widzieć na własne oczy podczas swoich wizyt w Przemkowie i odczuć jako przygnębiające. O tym, że mieszkańcy otoczonej przez ogień wsi uciekali na swoje pola ziemniaków, z pewnością księżniczce opowiedziano, a następnie motyw ten został przez nią wykorzystany w powieści i ujęty niezwykle przekonująco.
Podobnie jak w innych realistycznych i naturalistycznych dziełach tamtych czasów, również w prozie księżniczki Feodory raz po raz odnaleźć można fragmenty pisane gwarą, które nadają akcji odpowiedni koloryt. Zwraca przy tym uwagę fakt, że księżniczka potrafi bardzo wiarygodnie wczuć się w sposób myślenia i wyrażania się, a także w warunki życia opisywanych przez nią prostych ludzi.
Jej ostatnia powieść, dedykowana ojcu Przez mgłę (Durch den Nebel)⁵⁷, ukazała się w 1908 roku. Heinrich Vogeler, najsłynniejszy z malarzy tworzących w Worpswede, będąc u szczytu swoich możliwości twórczych, zaprojektował do niej nawiązujące do morskiej tematyki powieści zdobienia (inicjały, winiety), dając tym samym artystyczne świadectwo swojej przyjaźni z księżniczką.
Ta szeroko zakrojona powieść, którą obok wierszy można chyba uznać za najbardziej udane, główne dzieło literackie autorki, rozgrywa się na holsztyńskim wybrzeżu Bałtyku – ewidentnie utęsknionej, ukochanej ojczyźnie księżniczki Feodory – i opisuje życie prostych rybaków oraz ich ciężką pracę. Wpleciono w to polemikę z polityką w niemiecko-duńskim środowisku tego najbardziej wysuniętego na północ niemieckiego regionu, gdzie antagonizmy obu grup narodowościowych odgrywały istotną rolę aż po nasze czasy. Księżniczka Feodora zajmuje w niej stanowisko całkowicie w duchu konserwatywnej, proniemieckiej polityki narodowościowej: Lars Asmussen, niemiecki „bohater” powieści, skutecznie opiera się zamiarom swojego wuja o pro-duńskich poglądach oraz próbom usidlenia go przez jego córkę, aby nie zdradzić swoich przekonań, odrzucając tym samym możliwość awansu społecznego. Postać duńskiego agitatora, dziennikarza i posła do Reichstagu, Tiensena⁵⁸, była prawdopodobnie wzorowana na Hansie Peterze Hansenie⁵⁹. Hansen był dziennikarzem, przywódcą ruchu duńskiego w Prusach, a do 1919 roku posłem do Reichstagu.
„Podczas lektury na każdym kroku nasuwa się pytanie: Gdzie u licha księżniczka miała okazję tak głęboko wniknąć w duszę ludu?”⁶⁰ – podsumował Max Lehrs po przeczytaniu powieści, którą odebrał jako „przepełnioną głęboką melancholią”.
Gdzieniegdzie wspomina się, że księżniczka, by zebrać materiały do tej powieści, przez dłuższy czas mieszkała w chłopskiej chacie jako gość rodziny rybackiej na holsztyńskim wybrzeżu⁶¹. Jak dotąd nie udało się jednak odnaleźć wiarygodnych informacji na ten temat, chociażby w korespondencji damy dworu Idy Roeder von Diersburg.
Zdecydowanie renomowane w tamtych czasach wydawnictwa zajęły się publikacją literackiego dorobku księżniczki. Nakładem wydawnictwa Martin Werneck w Berlinie ukazały się baśnie, a w Grote'sche Verlagsbuchhandlung – również w Berlinie – pozostałe dzieła, o których wysokości nakładu obecnie nic nie wiadomo. Pojedyncze wiersze i fragmenty powieści ukazywały się ponadto w różnych antologiach.
Żadna z jej książek nie doczekała się wznowienia po 1918 roku, co mogło wynikać w równej mierze z częściowej zmiany gustów literackich, jak i ze zmienionych warunków społecznych. Po rewolucji i zakończeniu I wojny światowej mieszczańska publiczność czytelnicza była bardziej zainteresowana wspomnieniami arystokratek, które z własnej perspektywy opisywały upadłe społeczeństwo epoki wilhelmińskiej, niż sentymentalnymi baśniami, wierszami czy powieściami. Ponadto istniała wciąż wystarczająca liczba pisarzy tworzących mniej lub bardziej wartościową literaturę regionalną (Heimatliteratur), więc nie było bezwzględnej konieczności sięgania po wznowienia już istniejących dzieł.
W tym kontekście interesująca wydaje się kwestia, czy księżniczka Feodora ewentualnie wspierała finansowo wydawanie swoich dzieł. Nie udało się ustalić dokładniejszych szczegółów na ten temat, można jednak przypuszczać, że tak nie było. Należąca do raczej niezamożnych księżniczka, według relacji Anny Wagemann, otrzymywała od wydawnictw honoraria, a ponieważ chciała być traktowana jako profesjonalna pisarka, o której wartości miał świadczyć sukces jej dzieł, prawdopodobnie odrzuciłaby jakąkolwiek pomoc finansową w tym zakresie...
Postępująca choroba księżniczki Feodory nałożyła następnie wąskie granice na jej dalszą twórczość literacką. Jej wszechstronny talent ujawnia się jednak w pełni dopiero w jej sugestywnych wierszach, które jej siostrzeniec i główny spadkobierca, książę August Wilhelm Pruski, wydał pośmiertnie jeszcze w roku jej śmierci – 1910⁶².
Księżniczka doskonale opanowała formę ballady, podobnie jak pełnej uczucia liryki natury oraz melancholijnych opisów nastrojów, które oscylują wokół życiowych nadziei i śmierci. W jej twórczości znalazło się jednak miejsce także na pełne humoru, poetyckie migawki oraz wiersze o charakterze biograficznym.
W niezwykle wrażliwym wierszu Życie artysty (Künstlerleben) księżniczka Feodora wyraża własne artystyczne credo, pisząc, że wszelka działalność artystyczna to stąpanie po wąskiej grani między sukcesem a porażką, nieustannie podsycane przez wygórowane nadzieje i oczekiwania. Prawdziwe życie artysty postrzega jako idealną harmonię sztuki i życia, i do tej właśnie harmonii dąży.
W wierszu Czar letniej nocy (Sommernachtszauber) w sugestywny sposób łączy opis nadciągającej burzy z burzliwymi, gwałtownymi stanami duszy wyimaginowanego podmiotu lirycznego („Ja”). Założenie, że owym „Ja”, które pragnie wyrwać się ze swych dotychczasowych ram, jest sama księżniczka, z pewnością nie mija się z prawdą.
Cykle W ciężkiej chorobie (In schwerer Krankheit)⁶³ oraz Ostatnie wiersze (Letzte Gedichte)⁶⁴ stanowią z kolei artystyczną konfrontację z długimi latami własnej choroby oraz ze śmiercią. Piąty z Ostatnich wierszy, zatytułowany Kiedy białe łabędzie niosą ból... (Wenn die weißen Schwäne Schmerzen tragen...)⁶⁵, należy do najdojrzalszych osiągnięć księżniczki i przywodzi na myśl poezję Rilkego czy też jej rodaka z Holsztynu, Detleva von Liliencrona⁶⁶, podejmujących temat samotności człowieka i odwrócenia się od świata.
Dla swojej działalności literackiej księżniczka Feodora przybrała pseudonim F. Hugin. Hugin to w mitologii germańskiej jeden z kruków boga Wotana (Odyna); wraz z krukiem Muninem przesiaduje on na ramieniu bóstwa. Kruki szepczą Wotanowi do ucha to, co widzą i słyszą, stanowiąc tym samym jego łącznik ze światem. W swoich wierszach – takich jak Życie artysty (Künstlerleben) czy Sokół (Der Falke)⁶⁷ – księżniczka wielokrotnie porównuje samą siebie do ptaka, którego siła i pragnienie wolności marnieją w niewoli. Ptasi lot bez wątpienia symbolizuje u niej twórczość artystyczną (której nagłego końca się obawia), a także tę jedność życia i sztuki, stanowiącą dopiero o prawdziwym życiu artysty. Możliwe, że inspiracją do napisania wiersza Sokół była dla księżniczki Feodory opieka nad rannym, niezdolnym już do lotu sokołem: „Oto ja w mojej sztuce [...], ja również chciałabym wznieść się ku temu, co najwyższe i co widzę jasno przed oczami, a tymczasem wciąż tylko żałośnie trzymam się ziemi” – cytuje jej słowa Max Lehrs w swoich wspomnieniach⁶⁸.
Jak wspominał Lehrs⁶⁹, dorastająca dziewczyna już w latach młodości nazywała siebie Hugin, a swoją przyjaciółkę, Amélie von Bülow – Munin. W późniejszym czasie rolę tę przejęła wielka księżna Elżbieta z Oldenburga, bliska przyjaciółka księżniczki i Amélie von Bülow, [przejęła] ten przydomek⁷⁰, co prawdopodobnie odzwierciedlało daleko idącą zgodność nie tylko w kwestii artystycznych zainteresowań obu młodych kobiet. Również wielka księżna Elżbieta, która podobnie jak księżniczka Feodora bywała w willi Wahnfried⁷¹, zajmowała się malarstwem i była wielką wielbicielką Ryszarda Wagnera.
Ponadto pseudonim artystyczny Hugin jest z pewnością wyrazem fascynacji światem germańskich mitów i podań, z którym księżniczka Feodora czuła się związana ze względu na swoje północnoniemieckie pochodzenie, a który stanowi również integralną część twórczości Ryszarda Wagnera.
Z FRANKFURTU DO MONSUMANO
CHOROBA KSIĘŻNICZKI FEODORY
Księżniczka Feodora chorowała prawdopodobnie przez całe swoje życie. Już Anna Wagemann donosiła o jej bladym, chorobliwym wyglądzie, który przypisywała niezdrowemu odżywianiu.
Ustalono z „jej” księżniczką Feo, że dziewczyna podczas posiłków na książęcym dworze powinna najpierw upewnić się, czy jej wychowawczyni skinie głową, zanim sięgnie po jakikolwiek posiłek. Jeśli Anna Wagemann kręciła głową, księżniczka Feodora nie mogła jeść danej potrawy.
Wcześnie zaczęła wyjeżdżać na kuracje do południowych Niemiec – Frankfurtu nad Menem oraz St. Blasien – w towarzystwie swojej damy dworu, Idy Freiin von Roeder von Diersburg, która pełniła tę funkcję już u księżnej Adelheid, matki Feodory, i była dla księżniczki przyjacielem zastępującym matkę. (Również swoją ostatnią kurację na kilka tygodni przed śmiercią latem 1910 roku księżniczka odbyła we włoskim Bad Monsumano). Z dzisiejszej perspektywy obraz choroby pozostaje rozmyty. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że księżniczka Feodora cierpiała na cukrzycę i wynikające z niej powikłania, ponieważ stale poddawała się leczeniu i kuracjom u profesora dr. Carla von Noordena w Frankfurt-Sachsenhausen, będącego w tamtym czasie znaczącym badaczem w dziedzinie cukrzycy. Nawet po jego odejściu w 1906 roku pozostała wierna sanatorium i leczyła się u dr. Eduarda Lampé, który wśród swoich pacjentek miał również cierpiącą na cukrzycę żonę słynnego brytyjskiego malarza epoki, sir Lawrence’a Alma-Tademy. Dziś pod dawnym adresem sanatorium znajduje się część kliniki uniwersyteckiej we Frankfurcie.
W korespondencji damy dworu księżniczki Feodory i jej sióstr choroba zajmuje dużo miejsca w latach 1909 i 1910; istnieją również raporty lekarskie dla cesarzowej Augusty Wiktorii, jednak nigdzie – co jest typowe dla tamtych czasów – schorzenie nie zostaje precyzyjnie nazwane. Anna Wagemann i książę August Wilhelm mówili o nigdy niewyleczonej tyfusowej chorobie z 1906 roku i jej skutkach, a także o zakrzepicy, która ostatecznie miała doprowadzić do śmierci. Kuracje u profesora von Noordena można jednak udowodnić już w 1902 roku. Księżniczka Feodora okresowo nie mogła chodzić, cierpiała na stany wyczerpania – będące następstwem stale zbyt wysokiego poziomu cukru we krwi – i była przykuta do łóżka. Ewentualnie powikłania cukrzycowe zajęły nogi, okresowo poruszała się o kulach. Leczenie choroby nie było w tamtym czasie zbyt zaawansowane, terapia insulinowa była jeszcze nieznana; lekarze radzili sobie dietami bogatymi w mięso oraz podawaniem aspiryny, której lekkie działanie obniżające poziom cukru we krwi zostało rozpoznane.
Interesujące w tym miejscu są wspomniane w liście Idy Roeder von Diersburg koszty ośmiotygodniowej kuracji u profesora von Noordena w 1903 roku: łącznie z podróżą i napiwkami dama dworu zapłaciła 3364,00 marki, honorarium dla profesora nie było w tym ujęte.
„...PRZECIEŻ PRZEWRÓT ISTNIEJĄCEGO PORZĄDKU W RZECZY RZECZY SAMEJ NIE JEST NIEMOŻLIWY”.
NIEKONWENCJONALNE ŻYCIE MIĘDZY DWOREM A SZTUKĄ.
W styczniu 1900 roku w Dreźnie zmarła księżna Adelheid, matka księżniczki Feodory. Nastąpiły niespokojne lata tułaczki. Relacje z bratem, księciem Ernstem Güntherem (żonatym od 1898 roku) oraz jego żoną, księżną Dorotheą, pogarszały się z każdym dniem, tak że księżniczka przestała czuć się jak w domu w zamku Primkenau, gdzie zamieszkiwała istniejący do dziś dom kawalerów (Kavaliershaus), czy w zamkach w Holsztynie. Sytuacja rodzinna ułożyła się ostatecznie tak, że także pozostałe siostry coraz bardziej unikały Primkenau i rzadko bywały gośćmi u brata. Bogata korespondencja Idy Roeder von Diersburg z siostrą księżniczki Feodory, księżną Karoline Mathilde ze Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg, a także listy cesarzowej do jej siostry Karoline Mathilde, rzucają na to nieco światła. Obok drobnych szykan wielokrotnie wspomina się, że księżna Dorothea, zwana Dorą, była zazdrosna o szwagierkę Feodorę, a także kwestie finansowe nie mogły zostać uregulowane za obopólną zgodą.
Dlatego jej najstarsza siostra, cesarzowa Augusta Wiktoria, postanowiła na początku 1903 roku zabrać księżniczkę do siebie do Poczdamu. Pod koniec lutego 1903 roku szwagier, cesarz Wilhelm II, oddał jej do dyspozycji, jako idyllicznie położoną siedzibę, dwór (Herrenhaus) w majątku koronnym Bornstedt, znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie zamku Sanssouci. Pierwotnie – wzniesiony w połowie XIX wieku według pomysłów króla Fryderyka Wilhelma IV w stylu włoskich willi – służył on rodzicom cesarza Wilhelma II i ich dzieciom jako zaciszne miejsce letniego wypoczynku z dala od życia dworskiego, a po 1888 roku cesarzowej Victorii lub cesarzowej Fryderyk, jak sama siebie nazywała na pamiątkę swojego małżonka, cesarza Fryderyka III. Ona jednak, ze względu na trudne relacje rodzinne, prawie z niego nie korzystała – a od jej śmierci latem 1901 roku stał ponownie do dyspozycji.
Z wielką energią przystąpiła teraz Ida Roeder von Diersburg do urządzenia własnego gospodarstwa dla księżniczki. Czy być może meble dla księżniczki Feodory zaprojektował Heinrich Vogeler, będzie jeszcze wymagało sprawdzenia. Również w tym przypadku doszło do nieporozumień z niezbyt hojnym finansowo księciem Ernstem Güntherem, który obstawał przy tym – jak pisze panna Roeder von Diersburg – aby księżniczka Feodora sfinansowała umeblowanie w Bornstedt całkowicie z własnych środków.
Max Lehrs wspomina: „Wreszcie znalazła stałą siedzibę, zupełnie w swoim guście, z dala od zgiełku ulicznego, a jednak blisko Nowego Pałacu, dzięki czemu mogła często przyjmować wizyty siostry [...]. Z okien gabinetu, urządzonego z wyczuciem smaku w najdrobniejsze detale, otwierał się widok na jezioro otoczone wysokimi drzewami, a kury i krowy z folwarku dopełniały wiejską sielankę”.
Z różnych listów księżniczki Feodory oraz jej sióstr, a także wpisów w roczniku, można wywnioskować, że księżniczka Feodora z szacunkiem i żartobliwie nazywała swoją damę dworu, Idę Roeder von Diersburg, „Świętą”. Jest to z pewnością najmocniejszy dowód rodzinnej zażyłości księżniczki wobec damy dworu, która posiwiała w służbie domu holsztyńskiego i która zapewne zajmowała w życiu księżniczki Feodory także pewną rolę matczyną, zwłaszcza że księżna Adelheid przez długie lata była poważnie chora.
Z nielicznych wypowiedzi współczesnych można wywnioskować, że księżna była osobą nadwrażliwą, dość odległą od życia codziennego. Historyk John Röhl w swoim obszernym dziele o młodości cesarza Wilhelma II nakreśla obraz księżnej jako osobowości nadpobudliwej, skłonnej do „wybuchów”, której cierpienia – księżna przeszkadzała m.in. w uroczystościach pogrzebowych swojego małżonka głośnymi okrzykami, albo ze względu na stany histeryczne nie mogła wziąć udziału w rodzinnym obiedzie z okazji zaręczyn córki w zamku Babelsberg – w późniejszych latach wymagały stacjonarnego leczenia psychiatrycznego w „zakładzie hydroterapeutycznym”.
Księżniczka miała bardzo serdeczne relacje z dziećmi swoich sióstr: dziećmi pary cesarskiej, które wychowywały się częściowo w poczdamskim Nowym Pałacu; potomstwem swojej siostry, księżniczki Luise Sophie von Preußen w zamku Glienicke nad Hawelą; oraz dziećmi księżnej Karoline Mathilde w zamku Grünholz koło Szlezwiku.
To właśnie te bratanice i siostrzeńcy utrzymywali bliskie relacje z tą „młodą” ciotką. Księżna Victoria Luise von Braunschweig, jedyna córka pary cesarskiej, zawarła w swojej obszernej biografii bardzo osobiste wspomnienia o cioci Feo i nakreśliła obraz nowoczesnej, niekonwencjonalnej księżniczki, która swoje talenty artystyczne postrzegała również przez pryzmat zarobkowania: „...przecież przewrót istniejącego porządku w rzeczy samej nie jest niemożliwy”. Wynikająca z tego postawa polityczna księżniczki Feodory musiała przejść pewną ewolucję dzięki jej kontaktom z artystami z Worpswede – przypuszczalnie przede wszystkim z Heinrichem Vogelerem. Vogeler był coraz bardziej entuzjastycznie nastawiony do idei socjaldemokratycznych, co wydaje się nie pozostawać bez wpływu na księżniczkę. Także jej powieści opisują bardzo szczegółowo życie najuboższych warstw społecznych, przy czym wykazują ogromne współczucie, jednak bez popadania w sentymentalizm. Takie tematy często pojawiają się w ówczesnej literaturze, jednak księżniczka zwraca się właśnie ku nim, a nie opisuje życia dworskiego czy sentymentalnych historii miłosnych w stylu bardzo wówczas popularnej autorki czytadeł, Hedwig Courts-Mahler.
Poza tym księżniczka Feodora w Bornstedt wiodła niezależne życie i raz po raz udawała się w podróże do Szwajcarii oraz Włoch, m.in. do toskańskiego uzdrowiska Monsumano, podróżowała z Maxem Lehrsem, swoim artystycznym mentorem, do Frankfurtu, gdzie spotkała Maxa Klingera, lub odwiedzała przyjaciółkę w Szkocji, której romantyczny krajobraz jednak nie urzekł jej tak bardzo jak ten jej północnoniemieckiej ojczyzny.
Obowiązki reprezentacyjne były, według Anny Wagemann, rzadkie i raczej nielubiane; księżniczka angażowała się w Bornstedt w działalność stowarzyszenia kobiet oraz na rzecz młodzieży i wielokrotnie przekazywała środki finansowe, które płynęły do niej z honorariów za prace literackie. Bornstedcki proboszcz Domnick pisał w 1925 roku, że kapitał tej „Fundacji Księżniczki Feodory”, na którą książę August Wilhelm w 1914 roku przelał 800 marek z zysków literackich (prawdopodobnie z pośmiertnie wydanych wierszy), przed 1918 rokiem wynosił 2000,00 marek – niebagatelny jak na tamte czasy kapitał, który przepadł podczas inflacji na początku lat dwudziestych.
Dom gminny wzniesiony w 1912 roku w Bornstedt otrzymał nazwę „Dom Młodzieży Księżniczki Feodory”; budynek istnieje do dziś przy tamtejszej ulicy Potsdamer Straße.
Czy poważniej myślano o zamążpójściu, czy sama księżniczka realizowała taki projekt, dziś trudno powiedzieć. Być może księżniczka Feodora była brana pod uwagę jako druga żona niezwykle uzdolnionego artystycznie wielkiego księcia Ernsta Ludwiga von Hessen. Z artystycznego punktu widzenia z pewnością interesująca myśl: wielki książę założył w Darmstadt kolonię secesyjną Mathildenhöhe, był także, podobnie jak księżniczka Feodora, zainteresowany sztuką współczesną i – tak jak ona – pisał wiersze. W 1905 roku ożenił się jednak z księżniczką Eleonorą von Solms-Hohensolms-Lich.
Inne projekty małżeńskie nie są w tej chwili możliwe do udowodnienia.
Lata 1909 i 1910 wydają się, wnioskując po korespondencji przechowywanej w zamku Glücksburg, zaostrzać chorobę księżniczki Feodory. Mimo to wczesnym latem 1910 roku ponownie udała się do Włoch – znów do Monsumano – a w drodze powrotnej zatrzymała się w majątku Hochfelden w Schwarzwaldzie, posiadłości rodziny Roeder von Diersburg koło Achern. Tutaj księżniczka Feodora zmarła całkowicie nieoczekiwanie 21 czerwca, na kilka tygodni przed swoimi 36. urodzinami. Cesarzowa, jej najstarsza siostra, udała się tam wraz ze swoją damą dworu, hrabiną Mathilde von Keller, oraz księciem Augustem Wilhelmem von Preußen, aby zorganizować przewiezienie zwłok księżniczki do Primkenau, głównej siedziby rodziny holsztyńskiej.
Tam 27 czerwca 1910 roku została pochowana w grobowcu rodzinnym przy wielkim udziale rodziny i miejscowej ludności. Ostatni raz dała tu o sobie znać niezbyt bezproblemowa relacja z księciem Ernstem Güntherem, gdyż Ida Roeder von Diersburg skarżyła się w liście do księżnej Karoline Mathilde, że jest niewyobrażalne, aby koszty pogrzebu miały zostać pokryte z niewielkiego majątku pozostawionego przez księżniczkę, jeśli książę Ernst Günther postawiłby na swoim i nie przyznał pieniędzy na pochówek swojej siostry. Ta postawa doprowadziła do znacznego rozgoryczenia w rodzinie, przy czym obie najstarsze siostry zmarłej ostro krytykowały brata w obliczu dobrej sytuacji finansowej rodziny książęcej.
Skromna płyta nagrobna księżniczki Feodory przetrwała zniszczenia wojenne i powojenne, została odnaleziona w całości przed kilkoma laty. Zamek Primkenau natomiast spłonął w 1945 roku i został później rozebrany.
Po śmierci księżniczki Feodory przyjaciółka cesarzowej Augusty Wiktorii, hrabina Sara Henckel von Donnersmarck, wykonała kolaże pamiątkowe, w których centralne miejsce zajmuje portret księżniczki Feodory – widok od tyłu z głową zwróconą przez ramię. Ten wizerunek, przedstawiający 18-letnią księżniczkę, otoczony jest rysunkami piórkiem ważnych miejsc zamieszkania i pobytu księżniczki: zamku Primkenau (jej miejsce urodzenia), mieszkania w Dreźnie przy Reichsstraße 15, zamku Gravenstein, domu mieszkalnego księżnej Adelheid i jej rodziny przy Münchner Straße 2 w Dreźnie, dworu w Bornstedt, Feldbergu w Schwarzwaldzie (kuracje u podnóża tego pasma górskiego), Munkmühle (cel wycieczek po dziś dzień duńskiej stronie fiordu Flensburg), Hochfelden (miejsce śmierci księżniczki) oraz widoku cmentarza w Primkenau.
Sentymentalne wersy otaczają obrazy:
Wciąż czuję jej bliskość,
wciąż słyszę jej słowo,
a ach, w moim sercu
trwa nadal jej miłość.
Z nią naradzam się codziennie
w ciszy, tak jak dawniej,
jak można opłakiwać to,
czego się jeszcze nie straciło.
Jeden egzemplarz tej kolaży znajduje się dzisiaj w loży patronackiej kościoła w Bornstedt, drugi egzemplarz zachował się w zamku Glücksburg. Kolaż z Bornstedt trafił po rewolucji 1918 roku najpierw do Huis Doorn, holenderskiego wygnania cesarzowej Augusty Wiktorii, a po jej śmierci w 1921 roku przybył do Bornstedt. Książę August Wilhelm przekazał go w 1922 roku Domowi Młodzieży Feodory (Feodora Jugendheim), jednak pastor Domnick, z obawy przed zniszczeniem, zawiesił go w loży patronackiej kościoła, w której księżniczka często uczestniczyła w nabożeństwach. Nie da się już dzisiaj ustalić, czy wykonano jeszcze inne egzemplarze dla trzeciej siostry, księżniczki Luise Sophie von Preußen, lub dla księcia Ernsta Günthera.
NOWOCZESNE CZASY – KSIĘŻNICZKA JAKO AMBASADORKA MARKI
MARKA CZEKOLADY „FEODORA”
Choć księżniczka Feodora jest dziś dla większości osób znana w niewielkim stopniu jako pisarka czy poetka, w pewien sposób pozostaje obecna do dziś dzięki zupełnie innemu spadkowi, który zdaje się stać w zadziwiającej sprzeczności z tak subtelną naturą.
Już od roku jej śmierci, 1910, marka czekolady nosi jej imię oraz herb książąt Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg. Jeszcze do niedawna na wyrobach czekoladowych można było zobaczyć autentyczny podpis księżniczki – energiczny charakter pisma – oraz jej monogram, czyli dwie skrzyżowane smukłe litery „F”. W lekko zmodyfikowanej formie, nazwisko księżniczki jest używane jako znak towarowy także dzisiaj.
Skąd wzięło się to powiązanie między szlezwicko-holsztyńską księżniczką a fabryką czekolady rodziny Meyer, mającą wówczas siedzibę w Tangermünde? Pastor z Bornstedt, Emil Simon, który przyjaźnił się z księżniczką, ożenił się z córką fabrykanta czekolady Meyera.
Jak ostatecznie w 1910 roku doszło do nadania imienia, dziś nie da się już dokładnie ustalić. Córka pastora Simona wspominała:
„Wkrótce po jej śmierci, pewnego dnia przyjechał do nas brat mojej matki, wuj Hermann z Tangermünde, który prowadził fabrykę czekolady i oznajmił, że kupił szwajcarski przepis na czekoladę od dziesięciu niemieckich fabryk i opracował na jego podstawie zupełnie nową czekoladę, wyjątkowo szlachetną i wysokiej jakości. Poszukiwał dla niej dobrego imienia i zapytał, czy moi rodzice mogliby poprzez swoje stosunki na dworze załatwić mu pozwolenie na nazwanie tej czekolady »Feodora«. Mój ojciec napisał do gabinetu cesarzowej. Pod warunkiem, że sama wybierze opakowanie, Augusta Wiktoria wyraziła zgodę. Kolor oraz układ nazwiska, herbu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg i skrzyżowanych liter »F« wybrała osobiście cesarzowa po obejrzeniu różnych projektów. Skrzyżowane »F« księżniczka miała na swoich sztućcach i porcelanie”.
W tamtym czasie było wprawdzie powszechnie przyjęte nazywanie wypieków wszelkiego rodzaju imionami władczyń i księżniczek, co pokazują odpowiednie książki kucharskie z czasów przed 1918 rokiem (a także późniejsze – jako najsłynniejszy przykład do dziś należy wymienić tort „Cesarzowej Fryderyk”, nazwany tak na cześć matki cesarza Wilhelma II, cesarzowej Victorii, która sama siebie nazywała cesarzową Fryderyk). Jednak wydaje się to wyjątkowe, przynajmniej w Niemczech, aby już w 1910 roku konkretny produkt przemysłowy mógł nosić imię księżniczki, a następnie nadać je całej firmie.
Świadoma zgoda cesarza, którego szwagierką w końcu była księżniczka, oraz książęcej rodziny z Holsztynu – trudno sobie wyobrazić, by głowa rodu, brat Feodory, książę Ernst Günther, nie wyraził również swojej zgody na to nazewnictwo – skłania do rozważań, czy czekolada „Feodora” jest jedynie kolejnym wyrazem wielkiej popularności monarchii w Niemczech około 1910 roku, czy też nazwanie czekolady, a następnie całej firmy, imieniem księżniczki stanowiło daleko idącą próbę nowoczesnego połączenia monarchii z gospodarką. Była ona w duchu innowacyjnego „PR-u” ostatecznie wysoce pożądana przez rodzinę książęcą, a zwłaszcza przez dwór cesarski. Cesarz Wilhelm II był właśnie pod tym względem bardzo nowoczesnym monarchą, który zupełnie świadomie starał się łączyć nowoczesne nurty i potrzeby niemieckiej gospodarki z monarchiczną tradycją. Wystarczy wspomnieć o jego gotowości do nadawania tytułów szlacheckich – o ile zainteresowani byli gotowi przekazać pokaźne sumy na rzecz Towarzystwa Cesarza Wilhelma.
Cesarzowa miała osobiście sprzedawać tabliczki ówczesnej czekolady Feodora na poczdamskim jarmarku charytatywnym na Boże Narodzenie 1910 roku, jak wspominała córka pastora z Bornstedt, Simon.
Ponieważ marka czekolady cieszy się do dziś wielką popularnością, odnotować można trwającą już prawie sto lat ciągłość, która oparła się wszelkim formom państwowości.
EPILOG
Na koniec należy wspomnieć o jeszcze jednej bliskiej przyjaciółce księżniczki Feodory: księżnej Elżbiecie z Meklemburgii, od 1900 roku wielkiej księżnej Oldenburga.
Tę dwójkę młodych księżniczek, zafascynowanych tematami artystycznymi, połączyła przyjaźń, która z biegiem lat stawała się coraz głębsza i sprawdziła się w trudnych chwilach życiowych. Obie miały wspólne zainteresowania: obie malowały, i to całkiem utalentowanie – wielka księżna Elżbieta wystawiła niektóre ze swoich prac w 1904 roku z okazji stulecia powstania Wielkoksiążęcej Kolekcji Obrazów w Oldenburgu. Do wystawy prac księżniczki Feodory natomiast nigdy nie doszło.
Obie przyjaciółki fascynowały się operami Richarda Wagnera i przez pewien czas należały do kręgu przyjaciół Cosimy Wagner w Bayreuth. Obie damy wielokrotnie podróżowały wspólnie; księżniczka Feodora odwiedzała księżną Elżbietę w zamku Raben Steinfeld koło Schwerina, gdzie mieszkała ona ze swoją matką, wielką księżną Marią z Meklemburgii-Schwerinu – i w październiku 1896 roku wzięła udział w jej ślubie z wielkim księciem Oldenburga. Wielka księżna Elżbieta odwiedzała księżniczkę Feodorę aż do 1909 roku, wielokrotnie podczas jej pobytów w sanatorium we Frankfurcie, przyczyniając się tym samym znacząco do chwilowej poprawy jej stanu zdrowia, o czym wspominano m.in. w pismach lekarskich do cesarzowej Augusty Wiktorii.
To, w jakim stopniu księżniczka Feodora i wielka księżna Elżbieta wpływały na siebie nawzajem pod względem artystycznym, wymaga jeszcze zbadania. Obie były otwarte na sztukę nowoczesną, bardzo nią zainteresowane i utrzymywały kontakty ze współczesnymi artystami. Mowa była już o wizycie księżniczki Feodory w Worpswede; pytanie, jakie związki z kolonią artystyczną Ahrenshoop na meklemburskim wybrzeżu Bałtyku miała wielka księżna Elżbieta von Oldenburg, jest przedmiotem dalszych badań autora.
Na zakończenie niech raz jeszcze do głosu dojdzie przyjaciel w roli ojca, Max Lehrs, ze wzruszającą charakterystyką swojej niegdysiejszej uczennicy:
„Nie była księżniczką w potocznym znaczeniu tego słowa. Była księżniczką Ducha, a co ważniejsze: Serca, pełną osobowością, która – gdyby Opatrzności podobało się postawić ją na właściwym miejscu – mogłaby zdziałać wiele dobra i obdarować wielu potrzebujących ze swojego bogactwa [...]”.
PRZYPISY
Arnold Vieth von Golßenau, znany jako Ludwig Renn (1889-1979). W swoich wspomnieniach zatytułowanych „Adel im Untergang” („Arystokracja w upadku”) opisuje wizytę na wystawie malarstwa w 1914 r., na której można było zobaczyć również prace księżniczki. Renn, Adel im Untergang, s. 104, Berlin 1948.
Feodora Prinzessin zu Schleswig-Holstein, Gedichte (Wiersze), 1910, s. 3.
Lehrs, Gesammeltes (Dzieła zebrane), 1924, s. 120.
Max Lehrs (Berlin 1855–1938 Drezno), historyk sztuki i dyrektor muzeów we Wrocławiu (od 1880), Dreźnie (od 1883) i Berlinie (dyrektor Gabinetu Rycin od 1908 do przejścia na emeryturę).
Lehrs, Dresdner Anzeiger, 3 lipca 1910.
Herzog Friedrich zu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg (1829–1881), od 1856 żonaty z księżną Adelheid zu Hohenlohe-Langenburg (1835–1900).
König Friedrich VII. von Dänemark (1808–1863), rządził od 1848.
König Christian IX. von Dänemark (1818–1906), rządził od 1863.
König Otto von Griechenland (1815–1867), rządził Grecją od 1833 r., był synem króla Ludwika I Bawarskiego, od 1836 r. żonaty z księżną Amalią von Oldenburg (1818–1875). Z księciem Georgiem zu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg (1845–1913), synem króla Danii Chrystiana IX, został wybrany w 1863 r. na „następcę” króla Fryderyka jako król Grecji.
Das Buch der Kaiserin Auguste Viktoria, s. 32.
Otto von Bismarck-Schönhausen (1815–1898), od 1862 pruski premier, od 1871 kanclerz Rzeszy, w 1865 podniesiony do stanu hrabiowskiego, od 1871 książę, po dymisji w 1890 r. także książę Lauenburga. Bismarck znał ze swojej pracy w Radzie Związku (Bundesrat) Protokół Londyński, który został opracowany w znaczącej mierze przez Henry'ego Johna Temple, 3. wicehrabiego Palmerston (1784–1865). Palmerston był wówczas brytyjskim ministrem spraw wewnętrznych, a w latach 1855–1858 oraz 1859–1865 premierem.
Deutschlands letzte Kaiserin, s. 30.
Das Buch der Kaiserin Auguste Viktoria, s. 36.
Zobacz: Thomas Weiberg: Wie immer Deine Dona... Verlobung und Hochzeit des letzten deutschen Kaiserpaares, Oldenburg 2007.
Primkenau, dziś polski Przemków, leży na północny wschód od Bolesławca (niem. Bunzlau).
Mathilde Gräfin von Keller, Vierzig Jahre im Dienst der Kaiserin, 1935, s. 12.
Herzog Christian August zu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg (1798–1869), od 1820 żonaty z hrabiną Luise von Danneskjold-Samsøe (1796–1867).
Prinzessin Auguste Victoria (1858–1921), Prinzessin Karoline Mathilde (1860–1932), Herzog Ernst Günther (1863–1921), Prinzessin Sophie Luise (1866–1952).
Prinzessin Alexandrine von Baden (1820–1904), od 1842 żonaty z księciem Ernstem II von Sachsen-Coburg und Gotha (1818–1893). Książę był stryjem wielkim księżniczki, ponieważ jego ojciec i prababka księżniczki byli rodzeństwem. Tą prababką była księżniczka Victoire von Sachsen-Coburg-Saalfeld (1786–1861). Była ona w drugim małżeństwie żoną księcia Edwarda z Kentu (1767–1820); z tego małżeństwa pochodziła późniejsza królowa Wielkiej Brytanii i Irlandii Wiktoria (1819–1901), której mężem był książę Albert (1819–1861), młodszy brat księcia Ernsta.
Wagemann, 1932, s. 19.
Wagemann, 1932, s. 17-18.
Lindenauallee 20 (dzisiejsza numeracja), przyjazna wskazówka Pani Gerlach, Biblioteka Badawcza Gotha, Gotha. Na budynku znajduje się umieszczona po 1921 r. tablica pamiątkowa dla cesarzowej Augusty Wiktorii, najstarszej siostry księżniczki.
Wagemann, 1932, s. 41.
Kalendarium księżniczki Feodory, Archiwum Zamkowe Glücksburg, bez sygnatury.
Kalendarium księżniczki Feodory, Archiwum Zamkowe Glücksburg, bez sygnatury.
Wagemann, 1932, s. 80; Gravenstein jest dziś letnią rezydencją duńskiego następcy tronu. W następstwie I wojny światowej północne obszary Szlezwiku zostały po plebiscycie w 1920 r. przekazane Danii. Książę Ernst Günther stracił przez to swoje posiadłości w tej części kraju, ale został ostatecznie finansowo odszkodowany przez Danię. Friedrich-Carl von Esbach pisze jednak, że książę Christian ponownie nabył Gravenstein już w 1865 roku. Esbach, s. 55.
Prinzessin Carola von Wasa (1833–1907), żona od 1853 r. króla Alberta Saksońskiego (1828–1902). Królowa Carola była księżniczką holsztyńską (Schleswig-Holstein-Gottorp-Wasa) i dlatego była daleką krewną Augustenburgów.
Heinrich Hofmann (1824–1911), od 1870 członek Drezdeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Inspirowany przez dawnych mistrzów tworzył portrety i obrazy o tematyce religijnej.
von Esbach, 1917, s. 91-92.
Lehrs, 1924, s. 121.
Tamże, s. 126.
Tamże, s. 122.
Tamże, s. 123.
Heinrich Vogeler, 1989, Erinnerungen, s. 52-55.
Wagemann, 1932, s. 57.
List Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde von Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg z 23 grudnia 1903 r., Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 86, fol. sine.
Prinzessin Feodora zu Schleswig-Holstein, 1910, s. 9.
Prinzessin Luise Sophie, s. 96.
Prinzessin Feodora, Gedichte, 1910, s. XII.
Jahrbuch der Schlesischen Friedrich-Wilhelms-Universität, 1964, s. 302-343.
Carl Hauptmann (1858–1921). Otto Müller (1874–1930) wychował się w rodzinie Hauptmann.
Gedichte, s. 7.
Lehrs, 1924, s. 123.
Hans Herman Rief, 1983, życiorys tabelaryczny Heinricha Vogelera. Malarz Fritz Mackensen (1866–1953) był założycielem kolonii artystów wraz z Hansem am Ende (1864–1918) i Otto Modersohnem (1865–1943). W 1894 r. dołączył do nich Heinrich Vogeler (1872–1942).
Wagemann, 1932, s. 161 nast.; Adolf Bartels (1862–1945); Gustav Frenssen (1863–1945); Heinrich Sohnrey (1859–1948).
Salzer/von Tunk, tom IV, s. 315.
Ludwig Richter (1803–1884), malarz i ilustrator, którego romantycznie upiększające idylle są do dziś definiujące dla obrazu mieszczańskiego wycofania w epoce biedermeieru w połowie XIX wieku. To, że ta pozorna idylla była czasem pełnym politycznego materiału wybuchowego, który ostatecznie wybuchł w rewolucji marcowej 1848 r., może być tu wspomniane tylko marginesowo.
Lehrs, 1924, s. 125.
Domnick, 1925, s. 8.
Domnick, 1925, s. 8.
Prinzessin Feodora, Gedichte, 1910, s. XIV.
Wagemann, 1932, s. 166-167.
F. Hugin, tj. Prinzessin Feodora zu Schleswig-Holstein, Wald, 1904.
F. Hugin, tj. Prinzessin Feodora zu Schleswig-Holstein, Hahn Berta, 1907.
Wagemann, 1932, s. 31.
Przyjazna wskazówka Pani Gabrieli Eisermann, Offenbach.
F. Hugin, tj. Prinzessin Feodora zu Schleswig-Holstein, Durch den Nebel, 1908.
F. Hugin, 1908, s. 60-61.
Hans Peter Hansen (1862-1936), dziennikarz i polityk, w latach 1896-1908 członek Landtagu Pruskiego, 1906-1919 członek Reichstagu; angażował się znacząco w ruch duński w Szlezwiku Północnym i jest dziś uznawany za pierwszego przedstawiciela mniejszości w nowoczesnym sensie. Po 1918 roku głosował za plebiscytem w sprawie przynależności państwowej obszaru przygranicznego Szlezwiku Północnego i opowiadał się za liberalną polityką wobec mniejszości.
Lehrs, 1924, s. 128.
Prinzessin Sophie Luise, s. 96.
Feodora Prinzessin zu Schleswig-Holstein, Gedichte, 1910.
Tamże, s. 112 nast.
Tamże, s. 116 nn.
Tamże, s. 120.
Detlev von Liliencron (1844-1909).
Tamże, s. 27.
Wagemann, 1932, s. 166.
Lehrs, 1924, s. 127.
Przyjazna wskazówka J.W. Marii Alix, Księżnej zu Schleswig-Holstein, Bienebek.
Przyjazna wskazówka J.W. Marii Alix, Księżnej zu Schleswig-Holstein, Bienebek.
Wagemann, 1932, s. 17-19.
Wagemann, 1932, s. 17 nast.
Ida Freiin Roeder von Diersburg (1850-1929).
Profesor dr Carl von Noorden (1858-1944).
Joachim Hauk, Carl von Noorden, 1980.
Vern Grosvenor Swanson, Sir Lawrence Alma-Tadema, 1977, s. 179.
Prof. dr Carl von Noorden, Sandhofstraße 46, Frankfurt nad Menem.
Raporty lekarskie z 1903 i 1909 r., Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 85.
Pismo Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, 23.12.1902, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 86, fol. sine.
Pismo Gertrud von Baumgarten do księżnej Karoline Mathilde, 25.9.1909, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 85, fol. sine.
Przyjazna wskazówka dr. Kristiny Pralle, Berlin.
Pismo Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, pismo Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, 31 maja 1903, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 86, fol. sine.
Księżniczka Dorothea (1881-1967) von Sachsen-Coburg und Gotha poślubiła w 1898 roku księcia Ernsta Günthera. Ponieważ pochodziła z katolickiej linii wiedeńskiej, jej małżeństwo było co najmniej podejrzliwie traktowane przez jego surowo protestanckie starsze siostry.
Pisma Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, 9 lutego oraz 28 lutego 1903, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 86, fol. sine.
Pismo Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, 27 listopada 1903, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 86, fol. sine.
Fryderyk Wilhelm IV (1795-1861), od 1840 król Prus. Król był bardzo zainteresowany architekturą, ponadto żywił wielką miłość do Włoch. Próbował swoich sił całkiem umiejętnie jako architekt i zaprojektował różne zamki, kościoły i architekturę dekoracyjną – zwłaszcza dla poczdamskiego krajobrazu parkowego.
Princess Royal Victoria Wielkiej Brytanii i Irlandii (1840-1901), córka królowej Wiktorii, od 1858 zamężna z następcą tronu Fryderykiem Wilhelmem Pruskim, synem cesarza Wilhelma I, od marca do czerwca 1888 król pruski i cesarz niemiecki pod imieniem Fryderyka III (1831-1888). Para następców tronu była zaprzyjaźniona z rodzicami księżniczki Feodory, ponieważ pruski książę Fryderyk Wilhelm i książę Fryderyk zu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg studiowali razem w Bonn.
Pismo Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, 27 listopada 1903, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 86, fol. sine.
Vogeler dostarczył różne projekty mebli, które potem wykonywał jego brat. Jako przykład podaję tu zachowany do dziś fotel dla rektora Uniwersytetu w Greifswaldzie z 1906 r.
Pismo Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, 31 maja 1903, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 86, fol. sine.
Lehrs, 1924, s. 126.
M.in. pismo cesarzowej Augusty Wiktorii do księżnej Karoline Mathilde, 16.8.1910, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 572, fol. sine.
Wilhelm II.: Die Jugend des Kaisers, s. 372.
Księżniczka Victoria Luise von Preußen (1892-1980), od 1913 żona księcia Ernsta Augusta zu Braunschweig und Lüneburg (1887-1953).
Księżna Victoria Luise, Ein Leben als Tochter des Kaisers, 1977, s. 128 nast.
Hedwig Courts-Mahler (1867-1950). Jej niezwykle sentymentalne powieści miłosne toczyły się zazwyczaj w kręgach arystokratycznych i osiągały w samych Niemczech wielomilionowe nakłady.
Domnick, 1925, s. 6.
Przyjazna wskazówka J.W. Marii Alix, Księżnej zu Schleswig-Holstein, Bienebek.
Wielki książę Ernst Ludwig von Hessen und bei Rhein (1868-1937), od 1905 r. w drugim małżeństwie z księżniczką Eleonore zu Solms-Hohensolms-Lich (1871-1937).
Hrabina Mathilde von Keller (1853-1945) była w latach 1881-1921 damą dworu cesarzowej Augusty Wiktorii. Rodzina holsztyńska znała hrabinę już z lat spędzonych w Gotha.
Książę August Wilhelm von Preußen (1887-1949), był czwartym synem cesarzowej Augusty Wiktorii. W 1908 r. poślubił swoją kuzynkę, księżniczkę Alexandrę Victorię zu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg (1887-1957), która była córką siostry Feodory, księżnej Karoline Mathilde. Księżniczka Alexandra Victoria była również utalentowaną malarką, która pozostawiła szeroki dorobek, a także posiadała zdolności pisarskie. Wykonawcą testamentu księżniczki Feodory nie został zresztą jej zamiłowany do sztuki siostrzeniec książę August Wilhelm, lecz jego starszy brat książę Eitel Friedrich von Preußen (1883-1942).
Hrabina von Keller, 1935, s. 277.
Pismo Idy Freiin Roeder von Diersburg do księżnej Karoline Mathilde, 10.8.1910, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 85, fol. sine.
Cesarzowa Augusta Wiktoria do księżnej Karoline Mathilde, 16.8.1910, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 572, fol. sine.
Przyjazna wskazówka Pani Gabrieli Eisermann, Offenbach.
Hrabina Sara Henckel von Donnersmarck (1858-1934).
Wagemann, po s. 89.
Domnick, 1925, s. 1.
Hanke I, 1975, s. 23.
Hanke I, 1975, s. 23.
Księżna Elżbieta z Meklemburgii (1869-1955), od 1896 zamężna z wielkim księciem Friedrichem Augustem von Oldenburg (1852-1931).
Oliver Gradel: Kunstausstellungen im Oldenburger Kunstverein 1843-1914; Oldenburg (ok.) 2005.
Księżniczka Maria von Schwarzburg-Sondershausen (1850-1922), od 1868 zamężna z wielkim księciem Friedrichem Franzem II (1823-1883) von Mecklenburg-Schwerin.
Następczyni tronu Cecylia, Erinnerungen, 1930, s. 40.
Dr Eduard Lampé do cesarzowej Augusty Wiktorii, 16.11.1909, Archiwum Zamkowe Glücksburg, zbiór akt 85, fol. sine.
Przyjazna wskazówka J.W. Marii Alix, Księżnej zu Schleswig-Holstein, Bienebek.
Lehrs, 1924, s. 130.
„NIE JESTEM BOHATEREM, KTÓRY MILCZY I JEST SILNY...”
WIERSZE KSIĘŻNICZKI FEODORY
„Opis jej życia pozostałby niepełny, gdybym nie wspomniał pokrótce o wierszach, które teraz wyruszają w świat na święta. Tak wiele w nich jest tego, o czym nigdy nie wspominała otoczeniu. Była zbyt dumna i dzielna, by szukać pomocy u ludzi, którzy mogliby pomóc jej nieść ciężar życia...” – tak napisał książę August Wilhelm pruski w przedmowie do tomu wyboru wierszy swojej ciotki Feodory, wydanego przez niego na Boże Narodzenie 1910 roku. Nie da się już ustalić okoliczności powstania tego wyboru, gdyż nie zachowały się na ten temat żadne zapiski. Rękopisy wierszy księżniczki również zaginęły, przez co nie można już określić faktycznego zakresu jej twórczości lirycznej.
Wybór wierszy księżniczki zawarty w tej książce daje wyobrażenie o rozpiętości jej twórczości. Wiersze o charakterze autobiograficznym – „Życie artysty”, „Ja!”, „Sokół” – stoją obok pełnych uczucia wierszy o naturze, takich jak pełne nadziei „Nadejście wiosny” czy ekspresyjna „Pieśń słońca”. Melancholijne wiersze, jak „Biała róża”, oraz wybór z wybitnego cyklu „Ostatnie wiersze” dają wgląd w świat myśli księżniczki – podobnie jak humorystyczna „Rada” czy przypominająca balladę „Szkocka legenda”, która powstała obok innych wierszy przypuszczalnie jako owoc wizyty w Szkocji.
Wzorów dla twórczości lirycznej księżniczki należy szukać zarówno u Detleva von Liliencrona, jak i u Rainera Marii Rilkego czy Augusta Bartelsa. Mimo to księżniczce Feodorze udało się od nich uwolnić i odnaleźć swój własny, osobisty ton, czego dowodzi poniższy wybór.
DO NIETZSCHEGO
I wszystkie anioły odwróciły się i płakały,
gdyż zabłądził – jeden z nich –
zgubił swą drogę i w mrok wkroczył.
Pragnął światła. – Światła więcej,
niż dano śmiertelnym oglądać.
Nie chciał go jak ten, co posłusznie
wiecznemu prawu się poddał –
i po trudzie i pracy osiemdziesięcioletniej walki
w śmierci dumnie żądał:
„Światła więcej”.
On chciał go natychmiast.
Rozdarł i szarpał zasłonę i odsłonił
obraz. –
Wtedy Bóg dał mu światło.
Jeden jedyny promień dotknął jego oczu –
tych biednych ludzkich oczu. –
I po omacku wskazuje światu drogę –
a przecież był ślepy. –
I wszystkie anioły odwróciły się i płakały,
gdyż zabłądził – jeden z nich –
zgubił swą drogę i w mrok wkroczył.
STEROWIEC
Jak bicie dzwonów daleko z chmur,
jak organowe pieśni burzy –
a potem znów dźwięczy brzęcząco,
jak letnim wieczorem bąk, wielki i ciężki.
Z nieznanego przybył,
w nieznane rozpłynął się,
tak przeszywa ciszę. – –
Tak i ty jesteś zrośnięty z matką Naturą:
Żadne małostkowe ludzkie knucie,
wielkie artystyczne tworzenie,
szybujesz przez swoje królestwa w jaśniejącym blasku słońca.
SOKÓŁ
Tam siedzi, więzień,
dumny pan przestworzy,
wokół zaciśniętych szponów
pęta, ciasne i ciężkie.
Nieopisanie płonie tęsknota
w jego dumnym spojrzeniu,
jakby musiała spopielić
jego nędzny los.
Niegdyś ciągnął, jak król,
wolny przez niebo.
Teraz chcą mu złamać
dumny królewski umysł.
Nieskończona wzgarda i nienawiść
dziękuje za ich trud,
błyska jego królewskie oko
pełne drwiny w dzień i w nocy.
„Nie, nie, musiałbyś umrzeć
w nędznej, ciasnej niewoli:
Ja sprawię, że dla tęsknoty
w końcu nadejdzie wolność.”
Wtedy przecięto mu pęta,
by stał się wolny.
Pogłaskałam go jeszcze raz:
„Mój sokole, teraz jesteś wolny.”
Wtedy obrócił się powoli
i spojrzał na mnie badawczo,
rozpostarł skrzydła
i wzbił się w górę.
Pcha go ciąg wolności
w górę, z mocą, z mocą –
a las i jezioro i wrzosowisko
zatapiają się na dole łagodnie.
„Zatrzymaj się, o sokole, czekaj!
Dałam ci wolność!
Teraz pożycz swoje skrzydła
choć raz także mnie.
We mnie też płonie w sercu
gorąca męka tęsknoty.
O, pożycz mi swoje skrzydła,
o choć raz jeden jedyny!
Ja też jestem mocno spętana
i patrzę z tęsknotą w górę,
o pozwól mi raz poszybować
z tobą, w wolnym locie!” –
Lecz wyżej szybował ptak
w majestatycznym spokoju.
W pyle widziałam go znikającego –
leciał ku słońcu. –
ZIEMSKA MIŁOŚĆ
Jak cudownie musi być za chmurami,
w bezwięzi, w wolnym unoszeniu się,
i podziwiać cudownie blask barw
tam na gwiazdach w czystym życiu.
Mnie to nie nęci.
Kocham tę, łzami zwilżoną,
tę biedną skibę,
tę zieloną Ziemię
z jej trudami, mimo całego cierpienia,
pełną nadziei.
Kocham – kocham zielone łąki,
niebieskie cienie,
źdźbło, to małe,
źródło, to czyste,
i wielkie wody,
i wielkie przestworza,
i biedne sosny,
i dziewicze szybowanie
wszystkich białych łabędzi,
i lot myszołowa,
i ciąg chmur.
Ciebie, Ziemio, kocham od krańca do krańca,
ty, ukochana Ziemio, niesiesz moją ojczyznę.
NADEJŚCIE WIOSNY
Wiosna przyleciała
przez błękitną przestrzeń,
usiadła śpiewając
na kasztanowcu.
A brązowe pąki
pękły śmiejąc się.
Z barwnej łąki
spoglądało to wesoło w górę.
I kosy śpiewały
cudownie pięknie.
Lecz wiosna patrzyła
daleko w kraj.
Nie zważała wielce
na radość i powitanie,
kołysała się wygodnie,
patrzy w kraj i śpiewała.
PRZEŁOM ROKU
Stoi rozpostarta szara przestrzeń,
niczym szeroko rozpięte skrzydła, nieruchomo.
I czarne jodły sterczą bezgłośnie
w cichą szarość.
Żadne drżenie nie porusza igieł – święty spokój. –
Jak pytanie rozciąga się, otulona lasem,
szeroka droga w głąb zmierzchu.
I tam, gdzie znika w czarnym błękicie,
tam całuje szare chmury delikatniejszy blask,
ostatnia czuła czerwień.
Tam umiera dzień. –
Tam umiera stary rok. –
Lecz las i ziemia i ciche powietrze
nasłuchują, czekając na nowe „stawanie się”.
MŁODOŚĆ
Jak cień przelatuje obok,
i już nie mogę go pochwycić,
to ogarniające świat pragnienie,
które nigdy nie chce mnie opuścić.
Lecz ludzie mówią z uśmiechem:
„Młodzieńczy zapał, to przeminie,
i z biegiem lat wygodnie
będziesz kroczył utartymi ścieżkami.”
ŻYCIE ARTYSTY
Gonić za gwiazdami,
ważyć swe życie,
osiągnąć tylko pył
i nic nie dokonać.
A jednak nie narzekać
i nigdy nie ustawać.
Niekończące się zmaganie,
rozpościeranie skrzydeł.
Na szlakach chmur,
wieczne przeczuwanie.
A potem znikanie,
i ślepnięcie,
i nic już nie pojąć –
a jednak nie porzucić
świętego dążenia,
to życie artysty.
ŻYCIE
To tajemnicze opowiadanie!
Noszenie kwiatów
bez końca! –
Z każdego krzaku i każdego drzewa
wybucha z mocą, sen o stawaniu się!
W kwiatach raduje się matczyna gleba.
Jeszcze nikt nie wie, dokąd chce zdążać. –
Pragnie i dąży –
i ciśnie się i żyje –
i wyśpiewuje i skarży się –
i waha się – i waży!
I raduje się z mocą! –
I barwa się śmieje. –
To jest życie,
które dał Bóg!
OSTATNIE WIERSZE
I.
Świetliki i słowiki
i cyprysy w blasku księżyca –
i góry śpiewają i brzmią
od elfów i duszków.
To zginanie się i falowanie
dobrego brzmienia i drżącego powietrza,
elfy nadciągają,
jak wzywa je król gór.
I kogo magia oplotła,
nigdy i nigdy już nie będzie wolny –
i choćby uciekł od niej daleko,
tęskni za nią, gdziekolwiek by był.
II.
Wyjdź w noc zimową,
gdzie w nocnym migotliwym świetle
księżyc łamie się w falach,
gdzie w białym śnie pól
czyste światło w niebiańskiej łagodności
czuwa nad badawczą tęsknotą.
Duszo, wyjdź w ten blask,
wykąp się czysta z udręk i winy,
otwórz się oddychając oczyszczającą łaską,
odpocznij głęboko w jasności!
RADA
Gdy niebo mrocznie zasnute,
ziemia szara i mokra,
to gwiżdż sobie na to.
Gdy złote czasy minęły,
cierpienie twą duszę zeżarło,
to gwiżdż sobie na to.
Masz jeszcze odwagę, by gwizdać,
nie jesteś usychającym drzewem.
Jabłka czekają na dojrzewanie,
rozwiał się sen wiosenny.
I wierz mi, wiosna powróci do ciebie,
i kwiaty zakwitną w trawie,
więc myśl o wesołych pieśniach
i gwiżdż sobie na to.
DRAPIEŻNY PTAK
Wyąpany w złotych podmuchach,
w nieopisanych błękitniejących woniach –
kołysząc się
i przytulając
do żartobliwych powiewów.
Wznosząc się
i dążąc
w migotliwe wysokości.
Daleko ponad krajami,
ponad zwycięsko białymi chmurami. –
Bez granic,
wielkie jak świat
żyje w twym sercu powietrze.
Ociągające się cierpienie
leży tak daleko
w dolinie i z dala od twej piersi.
Wolne od łez, złociste iskrzenie,
w stronę słońca bez końca trud
to twój wzrok. Najwyższe szczęście.
Najdalsze wyżyny.
Nieś moje serce
w stronę słońca,
tam, gdzie wieją twoje podmuchy! –
CZAS RÓŻ
Jak bogato kwitną, –
jak nasycenie płoną,
jak chylą się
na smukłych gałązkach!
Jak świat jest tak cichy i szeroki.
Jak ja cię kocham, ty czasie róż!
JAZDA SANIAMI
Dzwoni-dzwoni-dzwoni-dzwoneczek
szybując przez noc –
i pełne marzeń cudowne światy
umykają po obu stronach.
Szeroka, szeroka cicha pustka,
białawo migocząca. –
I niebo, jakby we śnie,
szare ponad nią.
Tylko jako dalekie niebieskie pasma
śni lasy.
Gdzie blask od latarni
maluje na ziemi drżące światła,
tryskają lśniące diamenty.
Dymiąc ciągnie oddech koni.
Rytmicznie – szybując – dzwoniąc
jedziemy dalej. –
I długimi czarnymi ramionami
sięgają zaśnieżone jodły
po sanie.
I tajemnicze ścieżki
ciągną się głęboko między pniami
w głąb lasu. –
Między zasypanymi śniegiem drzewami,
między sarną i lisem i kuną,
w samym sercu zimowego lasu
mieszka bajka. –
Stłumiony dźwięk kopyt koni
o głęboko zaśnieżoną ziemię –
i ulatniamy się z tego miejsca
dzwoniącym dzwoneczkiem.
SZKOCKA LEGENDA
„Panie Tomaszu, rymerze z Ercildoune,
czy słońce śmiało się w zieleni, zaiste?
Gdyś jechał z dziewczyną z krainy Elfów,
gdy śmiejąc się, ujęła cię za dłoń?” –
I szeptał potajemnie w mrocznym drzewie
na elfiej łące nocny sen. –
„Panie Tomaszu, trzymaj swą duszę mocno,
by nie opuściła twej żony i dziecka!
Dziewczyna z Elflandu jest dzika i silna,
sięga twego życia aż do głębi, –
Panie Tomaszu, stań przed tronem Boga,
wyproś jej duszę jako nagrodę od Boga!”
Lecz wiatr nocny szumi przez jodły. –
Pan Tomasz chwycił elfią pannę;
zapomniał o milczącym cierpieniu żony.
Zapomniał też Boga i duszę swą,
myślał tylko o swej miłej.
A w nocnym wietrze szepcze elfia panna:
„Mogłeś mnie zatrzymać i podnieść,
duszę moją zanieść do Boga.
Tyś mnie ściągnął w dół na swą pierś, –
przy elfich pieśniach i oddechu lasu
dusza moja rozmyła się na wietrze. –
Teraz trzymam twoją i nie puszczę jej nigdy!
Teraz podąża i służy i tonie! –
Teraz nie jesteśmy niczym więcej, jak błędnym ognikiem w lesie, –
jak głosem ropuchy, który brzmi z bagien, –
jak biedne wyschnięte liście w marcu,
co płyną w strumieniu, żart fal, –
tylko westchnieniem nocnego wiatru w jodłach.” –
CZAR LETNIEJ NOCY
Świetliki w falującej trawie –
i gdzieś na górze siedział świerszcz.
Czarna ciemność kuliła się w lesie.
I cicho szepcze z liścia na liść,
i tańczące światła w ciemnym miejscu.
W oddali wznosi się zamek, tak czarny i stary.
I głuchy, daleki grzmot brzmi.
Baczność! – Baczność! –
I wszędzie dokoła duszna noc. –
Trawa na górze faluje i chyli się,
i ciągle, ciągle świerszcz gra.
Rosną chmury w letnią noc,
moje serce śmiało się do nich.
Chodź – chodźże, burzo!
Ty zaczarowana nocy, tak mroczna i duszna,
chodź, grzmiąca pogodo – ty uczucie błogości! –
Moja dusza rozbija swój ciasny dom,
Wyjdź! Wyjdź!
PIEŚŃ SŁOŃCA
Brzęczący szelest w uchu –
ciepłe skwierczenie.
Cokolwiek dotyka moja dłoń,
ciepłem przeżyte,
słońcem przetykane
wszędzie się czuje. –
Lśniące światło spoczywa na źdźbłach.
Między kłosami, jakże dobrze się leży!
Nieskończony błękit oplata świat.
Matka Ziemia trzyma mnie za serce.
I wraz z trzeszczącą pieśnią słońca
wyciąga potajemne słowo z głębi:
Siły, one tkają i rosną i stają się.
Wszystko dąży do całości na ziemi.
Kiełki kiełkują, a kłosy falują.
Kosy szumią, a owoce padają.
Nowe życie wykiełkowuje z przemijania.
Każda rzecz – niekończące się stawanie się.
GODZINA ŚMIERCI
Ptaki odleciały
i wygasło błękitne powietrze,
a bezgłośnie trzepocze motyl
w słonecznej woni.
I czerwona róża stoi
w cichym blasku,
i samotna róża drży
i wpuszcza owada.
JA!
Nie jestem bohaterem, co milcząc i silny,
tłumi udrękę w głębi swej duszy.
Nie jestem z rodzaju tych aniołów
o cichym kroku w czystym świetle.
Jestem tylko jak fale wodne,
ciągnięte przez podmuch wiatru i przez księżyc.
Śmiejące się słońce odbija się w nich.
Zielone lasy spoglądają w głąb. –
Wierzga dziko w burzowej potrzebie
i jednak jest całowana przez czerwień nieba.
V.
Gdy białe łabędzie niosą cierpienie,
nie chcą mówić o tym słońcu,
głęboko ranę niesie zwierzę w trzcinie.
A w najgłębsze cienie lasu
ciągnie jeleń – i ucieka z jasnych łąk,
nie chce, by stado widziało jego cierpienie.
Czy człowiek musi znosić współczucie?
Czy nie może uciec przed ich skargami?
Czy nie ma już dla niego leśnego mroku?
Jednak – płaszcz radości może go przykryć,
i jego śmiech powinien odstraszyć ich skargi,
jak w leśną noc niesie je tak samotnie.
VI.
Widziałam szczęście migoczące z oddali,
słyszałam barwny brzęk jego dzwoneczków –
minęło mnie.
A w słońcu śpiewał skowronek
w błękitnym powietrzu,
cicho nasłuchiwałam, gdzie w cieniu lasu
drozd nawołuje.
I po to, co wielce sławne,
barwne, wyciągałam rękę,
lecz do słońca i do skowronka
drogi nie znalazłam.
Czy jest tak wspaniale, jak mówią –
minęło mnie.
Wtedy znalazłam świat cudów
we własnej piersi.
PRZEDWIOŚNIE
Miękko trzepocze żółty motyl
przez błękitne powietrze.
A stara ziemia oddycha
ciepłą słoneczną wonią.
Mienią się jego pąki
na kasztanowcu
i śmieją się jak młode twarze
w sen wiosenny.
A wiosnę, tę niosą ptaki
na skrzydłach daleko
ponad brązową ziemią
i ziemskim cierpieniem.
CZAR ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
W baśniowych promieniach świeci złoto i zieleń
i szuka w ciemnych gąszczach cudownych dróg.
Błyszczy pień, dotknięty promieniem blasku –
i trawy drżą. –
Przez leśną zieleń jodły powoli ciągnie,
tępo dotykając porożem gałęzi,
stado jeleni. –
I baśniowo z cichego zimowego lasu
pnie brzóz i mchy płoną.
A przez stare sosny ciągnie powiew,
utkany ze światła słońca i zimowego mrozu, –
zimowy las zaczyna swą kolędę –
w cudownych brzmieniach ciągnie cicho w górę.
BIAŁA RÓŻA
Zmęczone dłonie mgły kładą
dookoła kwiaty łagodnie do snu.
Biała różo, czemu płaczesz
więdnącymi płatkami na ziemię?
Ciche pragnienie życia
oddycha wonią twej duszy.
Pięknie żyć, – pięknie umierać
w miękkich dłoniach mgły, –
pragniesz jeszcze czegoś więcej od życia?
A wielkie, białe łzy
opadają bezgłośnie na ziemię.
CZERWONE RÓŻE
W czerwonych różach raduje się
jeszcze raz rozkosz,
gorące życie lata,
błogie, silne dążenie,
czerwone źródło życia.
Zielona ziemia nie chce
wierzyć przez noc,
że wszystko, co zrodzone,
na śmierć jest skazane.
I choć bitwa przegrana,
ona raduje się w czerwonym blasku.
STAWAJ SIĘ
Chciałabym rozpostrzeć ramiona
w wielki błękit
i chciałabym szybować i płynąć
przez jasny, promienny blask.
Chciałabym pochwycić ziemię,
treściwą glebę pramatki,
i nigdy, nigdy nie wypuszczać,
aż moje najgłębsze jestestwo będzie zdrowe.
I dzika jak krzyk mewy,
i wolna jak radujący się wiatr,
i wielka jak słona fala, i samotna –
taka bądź, Ojczyzno, kształtuj swe dziecko.
PODZIĘKOWANIA
Dziękuję wszystkim, bez których powstanie książki o księżniczce Teodorze nie byłoby możliwe. Wielkie podziękowania należą się J.W. (Jego Wysokości) księciu Christophowi ze Szlezwika-Holsztynu za hojne zezwolenie na korzystanie z książęcego archiwum rodzinnego na zamku Glücksburg, a także J.W. (Jej Wysokości) księżnej Elisabeth zu Ysenburg und Büdingen za jej wszechstronne doradztwo i życzliwą opiekę na miejscu. Szczególnie serdecznie pragnę podziękować J.W. (Jej Wysokości) Marie Alix, księżnej Szlezwika-Holsztynu, która z wielką gotowością poświęciła czas na wszystkie moje pytania i była tak uprzejma, że napisała przedmowę do tej książki, nawiązała kontakty – oraz zainspirowała mnie do kolejnych projektów.
Pani Gabrieli Eisermann oraz Stowarzyszeniu na rzecz Historii Przemkowa i Okolic, Powiat Szprotawski na Dolnym Śląsku (Förderkreis für die Geschichte Primkenaus und Umgebung Kreis Sprottau in Niederschlesien e.V.) bardzo dziękuję za ilustracje, między innymi płyty nagrobnej księżniczki Feodory w Przemkowie, oraz za różne wskazówki. Za fachowe doradztwo w kwestiach dotyczących terapii cukrzycy około 1900 roku gorąco dziękuję pani dr Kristinie Pralle. Wspólnota kościelna w Poczdamie-Bornstedt była tak uprzejma, że udostępniła pamiątkowy kolaż poświęcony księżniczce Teodorze w celu wykonania fotografii; zdjęcia przygotował Ulrich Hermann.
Panu Jörgowi-Michaelowi Hennebergowi z Oldenburgische Landschaft oraz wydawcy, panu Wielandowi Giebelowi, dziękuję za to, że natychmiast z wielkim zainteresowaniem zajęli się projektem książki i w ogóle umożliwili jego realizację.
Na zakończenie dziękuję Felixowi Schönrockowi za jego cierpliwe słuchanie i doradztwo podczas powstawania tej książki.
BIBLIOGRAFIA I WYKAZ ŹRÓDEŁ
Kronprinzessin Cecilie [von Preußen]: Erinnerungen; Leipzig 1930
Emil Domnick: Prinzessin Feodora zu Schleswig-Holstein; unveröffentlichte Maschinenschrift, Kopie im Besitz des Verfassers; Potsdam 1925
Friedrich-Carl von Esbach: Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein; Berlin 1917
Feodora Prinzessin zu Schleswig-Holstein [F. Hugin]: Gedichte, Aus dem Nachlaß herausgegeben [von August Wilhelm Prinz von Preußen]; Berlin 1910
F. Hugin [d. i. Feodora Prinzessin zu Schleswig-Holstein]: Wald; Berlin 1904
F. Hugin [d. i. Feodora Prinzessin zu Schleswig-Holstein]: Hahn Berta; Berlin 1907
F. Hugin [d. i. Feodora Prinzessin zu Schleswig-Holstein]: Durch den Nebel; Berlin 1908
Princess Friedrich Leopold of Prussia [d. i. Prinzessin Luise Sophie von Preußen]: Behind the Scenes at the Prussian Court; herausgegeben von Major Desmond Chapman-Houston, London 1939
Friedrich Gläbe: Carl Hauptmann und Worpswede. Ein Beitrag zum Lebensbilde des Dichters.; in: Jahrbuch der Schlesischen Friedrich-Wilhelms-Universität, IX / 1964; Würzburg 1964
Oliver Gradel: Kunstausstellungen im Oldenburger Kunstverein 1843-1914; Oldenburg (O.) 2005
Willy Hanke: Prinzessin Feodora, unveröffentlichte Maschinenschrift, Kopie im Besitz des Verfassers; Potsdam 1975 (Hanke I)
Willy Hanke: Das Feodora-Bild in der Bornstedter Kirche; unveröffentlichte Maschinenschrift, Kopie im Besitz des Verfassers; Potsdam 1975 (Hanke II)
Joachim Hauk: Carl von Noorden (1858-1944). Sein Leben und Werk unter besonderer Berücksichtigung seiner Theorie über die Ursachen des Diabetes mellitus; Univ. Diss.; Mainz 1980
Mathilde Gräfin von Keller: Vierzig Jahre im Dienst der Kaiserin; Leipzig 1935
Max Lehrs: Gesammeltes; Freiburg i. Breisgau 1924
Hans Herman Rief: Heinrich Vogeler. Das graphische Werk; Worpswede 1983
John C. G. Röhl: Wilhelm II.. Die Jugend des Kaisers; München 1993
Anselm Salzer und Eduard von Tunk: Illustrierte Geschichte der deutschen Literatur in sechs Bänden. Neubearbeitung und Aktualisierung Claus Heinrich, Jutta Münster-Holzlar, Bde. IV und V; Frechen o. J. [1999]
Vern Grosvenor Swanson: Sir Lawrence Alma-Tadema. The painter of the Victorian vision of the ancient world; London 1977
Herzogin Viktoria Luise [zu Braunschweig und Lüneburg]: Ein Leben als Tochter des Kaisers; Hannover 1977
Heinrich Vogeler: Erinnerungen. Mit Lebenszeugnissen aus den Jahren 1923-1942; Berlin [Ost], 1989
Anna Wagemann: Prinzessin Feodora Erinnerungen an den Augustenburger- und den Preußischen Hof; Berlin 1932
Briefe von Ida Freiin Roeder von Diersburg an Herzogin Karoline Mathilde zu Schleswig-Holstein; Schloßarchiv Glücksburg; Aktenbestand 86
Krankheit der Prinzessin Feodora, diverse Briefe und ärztliche Berichte aus den Jahren 1909 und 1910; Schloßarchiv Glücksburg; Aktenbestand 85
Briefe der Kaiserin Auguste Victoria an Herzogin Karoline Mathilde zu Schleswig-Holstein; Schloßarchiv Glücksburg; Aktenbestand 572
Kalendarium der Prinzessin Feodora; Schloßarchiv Glücksburg
Adolf Bartels und Julius Kögel (Hrsg.): Jahrbuch Neue Christoterpe XXXIV. Jahrgang, Seite 214-217; Halle a. d. S. 1913